More

    Daria Pantchev: Po tacie odziedziczyłam siłę i styl, po mamie urodę i spokojniejszą rękę

    Jest jedną z najlepszych polskich amazonek. Dwa razy wygrała Woman Power Series, w tym roku przymierza się do trzeciego triumfu. Ma na koncie również zwycięstwa w pozagrupowych gonitwach o nagrody Jaroszówki i Criterium. Pochodzi z wyścigowej rodziny. Tata i wujek byli dżokejami, mama i ciocia też brały udział w gonitwach. Prywatnie Daria Pantchev jest mamą dziewięcioletniego Gabrysia.

    Maciej Rowiński: Czy lubisz zespół Bajm?

    Daria Pantchev: Tak, lubię. A dlaczego Pan pyta?

    Bo tak jak w piosence „Józek nie daruję ci tej nocy”, pojawiasz się i znikasz, na wyścigach.

    To z powodów zdrowotnych, przez kontuzje. W zeszłym roku miałam ciężkie zerwanie ścięgien, później skręcenie kostki, pęknięte żebra, chorowałam.

    Gdzie doznałaś urazów?

    W pracy, podczas jazdy na treningach.

    Wróciłaś i znów jeździsz w stajni Andrzeja Laskowskiego. To też powrót.

    Po paru latach wróciłam. Dobrze się pracuje w tej stajni. Mam nadzieję, że współpraca będzie owocna.

    Czy mówisz do niego wujku?

    Mówię. Czasami wujku, czasami trenerze.

    O koniach mówi się, że mają wyścigowy rodowód. Ty też masz obustronne pochodzenie wyścigowe.

    Całą rodzinka to wyścigowcy. Tata i wujek byli dżokejami, mama i ciocia też brały udział w gonitwach. Siostra cioteczna, Patrycja, kocha konie i jest właścicielką.

    Co odziedziczyłaś po ojcu?

    Siłę, bo wydaje mi się, że jeżdżę bardziej siłowo. Taki mam styl.

    Daria z tatą Rumenem, niegdyś znakomitym dżokejem, i synem Gabrysiem Fot. Facebook Darii Panczew

    A po mamie urodę?

    Tak, ale chyba bardziej spokojniejszą rękę. Mama też bardzo dobrze jeździła na torze roboczym. Potrafiła ułożyć nawet trudne do jazdy konie. I po niej to przejęłam, również delikatność.

    Daria z mamą Agnieszką Fot. facebook Darii Panczew
    Daria z mamą – Agnieszką

    Czy rodzice dawali Ci wskazówki?

    Zawsze. Na dodatek wspierają mnie i myślę, że są ze mnie dumni, jak jeżdżę. Z ojcem często siadamy przed i po wyścigach i zawsze mi podpowiada, daje wskazówki. Nawet potrafi mnie ostro skrytykować. A ja krytykę przyjmuję z pokorą.

    A narzeczony, czołowy służewiecki dżokej Aleksander Reznikov, też Ci daje rady?

    Na szczęście nie, poza tym staram się go nie słuchać. Słucham trenera, bo jego dyspozycje i podpowiedzi są  najważniejsze.

    Daria ze swoim narzeczonym Aleksandrem eznikowem Fot. facebook Darii Panczew
    Daria Pantchev i Aleksander Reznikov

    Tata jeździł jako Rumen Ganczew-Panczew. Mama jako Agnieszka Panczew. Ty, jako Daria Panczew. Teraz w programie wyścigowym jesteś Daria Pantchev. To jak to jest z Twoim nazwiskiem?

    To prawda. Najpierw jeździłam ze spolszczonym nazwiskiem. Gdy na wyścigach zobaczyli mój dowód osobisty, stwierdzili, że będzie nazwisko pisane po łacinie.

    Przecież urodziłaś się w Polsce.

    Tak. Mama miała spolszczone nazwisko, a ja nie. Ja mam tak jak ojciec, Pantchev, i tak powinno się pisać.

    W sobotę rozpoczyna się kolejna odsłona cyklu Women Power Series. Wygrałaś tę klasyfikację dwa razy w 2020 i 2022 roku. Czy to są dla Ciebie wyjątkowe wyścigi?

    Oj tak. Uwielbiam te wyścigi. Ściganie się z dziewczynami bez facetów jest fantastyczne. Możemy się w nich wykazać. To bardzo dobra inicjatywa. Myślę, że miło popatrzeć z boku, gdy w siodłach są same dziewczyny. Jeździmy subtelniej, delikatnie i bezpiecznie, a przede wszystkim zawsze staramy się sobie nie przeszkadzać. Wręcz przeciwnie, nawet pomagamy sobie, gdy któraś ma gorszego konia.

    Czy w tym roku za wszelką cenę będziesz chciała wygrać ten cykl?

    Może nie za wszelką cenę, ale będę się starała. Oby zdrowie tylko dopisywało, bo to najważniejsze.

    W sobotę jedziesz w Woman Power Series na Taymourze. Jak oceniasz jego szanse?

    Nie będzie łatwo, choć, jeśli będzie sucho, tor mu będzie bardziej odpowiadał, niż w pierwszym tegorocznym starcie. On nie lubi mocno elastycznej bieżni. Poza tym dystans 1800 metrów jest dla niego za długi. Moim zdaniem krócej, byłoby lepiej. On jest taki bardziej ostrzejszy, szybszy i gdyby było 1600 metrów, byłabym bardzo zadowolona.

    Wygrałaś dwie pozagrupowe gonitwy: na Nikusie – Jaroszówki i Timemasterze – Criterium. Co jest dla Ciebie większym sukcesem, wygrać taką gonitwę, czy cykl Woman Power Series?

    Oczywiście większą satysfakcję dają zwycięstwa w pozagrupowych gonitwach.

    Niewiele dziewczyn dostaje szanse w takich gonitwach i je wygrywa.  

    Niestety, niewiele dostajemy szans, żeby się pokazać w takich wyścigach. Ale jeśli już trafi się taki koń, to jest miło. Marzeniem każdego jeźdźca, nie tylko dziewczyn, jest to, by mieć takiego konia, na którym wszystko się powygrywa.

    Ty też jesteś w czepku urodzona, bo pierwszy raz jechałaś w wyścigu i od razu wygrałaś.  

    Doskonale to pamiętam. To był 2009 rok i Pustynny Zmrok. Śmialiśmy się z ojcem, że same jedynki. Pierwszy mój dosiad, pierwsze zwycięstwo i koń miał numer jeden.

    Do tytułu dżokeja brakuje Ci 25 wygranych. Kiedy wygrasz setny wyścig?

    25 to jednak nie jest mało, więc raczej nie w tym roku. Ale w przyszłym, może za dwa lata, jeśli zdrowie dopisze. Chciałabym skończyć, to, co zaczęłam. Bo od dziecka marzyłam, żeby być dżokejem.

    Znakomitym dżokejem powinien być Twój i Aleksa syn – Gabryś.

    Wyścigowy papier ma. Tylko, że go nie ciągnie do koni wyścigowych. Bardziej interesuje się informatyką, komputerami, grami, końmi mechanicznymi, samochodami, motorami czy żużlem.

    Jak na dziewięciolatka, to szeroki krąg zainteresowań.

    Bo jemu prędkość niestraszna. Bardzo by chciał ścigać się, ale samochodami.

    Wychowanie dziecka, praca, w weekendy wyścigi. Jak dajesz sobie radę?

    Jest ciężko, ale daję radę. Bardzo dużo pomaga mi moja mama. Ojciec tak samo. Mam wsparcie w rodzinie, bo w stajni jest wujek, ciocia i siostra Patrycja. Często zajmują się Gabrysiem. Na szczęście nie ma z synem dużych problemów, bo dobrze się uczy.

    Rozmawiał Maciej Rowiński

    Udostępnij

    Powiązane artykuły

    Zbliżające się wydarzenia

    Najnowsze artykuły