Patryk Wróblewski ma w genach pracę z końmi. Jest synem jednego z najbardziej rozpoznawalnych na arenie międzynarodowej polskich trenerów – Grzegorza Wróblewskiego, który od lat z sukcesami przygotowuje folbluty do wyścigów płotowych i przeszkodowych, oraz Iwony Wróblewskiej, również specjalistki w tym fachu. Patryk samodzielną karierę rozpoczynał na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku, ale po kilku latach poświęcił się prowadzeniu firmy transportowej, rozkręcając własny biznes.
W 2022 roku wrócił do aktywnego trenowana koni wyścigowych i stara się skupiać na przygotowaniu swoich podopiecznych w szczególności do biegów płotowych i przeszkodowych. Miłość do tej dyscypliny odziedziczył po ojcu, choć nie ogranicza swojej działalności wyłącznie do niej. W sezonie 2024 reprezentanci jego stajni biegali bardzo skutecznie, wygrywając łącznie 7 razy. Pięć z tych triumfów odnieśli właśnie w rywalizacji z płotami bądź przeszkodami, co sprawiło, że młody trener nieomal nie zdobył tytułu czempiona w tej konkurencji! O włos w klasyfikacji wyprzedził go… ojciec, notując większą liczbę drugich miejsc (6 do 1). Patryk w statystykach mógł się pochwalić jednak znacznie wyższą skutecznością: aż 55,6% w gonitwach „skakanych” i 29,2% ogółem.
Rok | Miejsce w czempionacie | Liczba zwycięstw | Liczba startów | % zwycięstw | Gwiazda stajni |
2020 | – | – | – | – | – |
2021 | – | – | – | – | – |
2022 | 44. | 1 | 10 | 10 | Domina |
2023 | 46. | 1 | 2 | 50 | Domina |
2024 | 21. | 7 | 24 | 29,2 | Boheme, Flying |

SEZON 2025
Znajomości uzyskane w trakcie swojej działalności treningowej i transportowej, a także bardzo dobre wyniki jego podopiecznych w minionym sezonie sprawiły, że stajnia dość znacząco się rozrosła, wbrew pierwotnym zapowiedziom i założeniom samego Patryka Wróblewskiego. Wcześniej zakładał on raczej przygotowywanie kilku folblutów, ale do sezonu 2025 zgłosił ostatecznie 17 koni.
– Ta liczba mogła być jeszcze większa – mówi Patryk Wróblewski. – W przypadku kilku koni i kilku właścicieli musiałem, niestety, na razie odmówić współpracy, bo ogranicza mnie liczba boksów. Wszystkie dostępne mam zajęte, a na przydział nowych wciąż czekam. Nie planuję także prowadzić jakiejś ogromnej stajni, bo zależy mi, żeby konie miały odpowiednie warunki. Nie wyobrażam sobie braku możliwości wyprowadzenia ich na padoki, na szczęście mam do nich dostęp obecnie. W ostatnich dniach zainstalowaliśmy także nową maszynę do stępowania. Wymaga jeszcze ostatnich szlifów i będzie gotowa do użytku. Problemem w branży są niedobory rąk do pracy, ale radzimy sobie. Etatowym pracownikiem w mojej stajni jest Jakub Pieńkos, codziennie po pracy u Macieja Janikowskiego przychodzi nam pomagać Ravshanbek Mannanbek Uulu, a przez większość dni w tygodniu także amazonka Joanna Balcerska. Dużym wsparciem logistycznym i organizacyjnym w stajni jest moja dziewczyna, Ola, dbająca także o to, żeby koniom niczego nie brakowało. Atmosfera jest świetna, właściciele zadowoleni, więc wszystko jest na dobrej drodze, aby rozpocząć walkę o sukcesy.
Większość zgłoszonych do sezonu koni, dwanaście, jest współwłasnością Patryka Wróblewskiego i świetnie znanego w naszej części Europy potentata, jeśli chodzi o wyścigi płotowe i przeszkodowe, Wiesława Jakuba Kartusa. To właśnie biegające w barwach tej dwójki, stajni „W. J. Kartus II”, Flying (Best Solution – Felora / Lord of England) oraz Advantagemissgraf (Tai Chi – Alexa / Areion) olśniły partynicką publiczność podczas ostatniego dnia wyścigowego sezonu 2024 we Wrocławiu. Oba odniosły zwycięstwa w swoich debiutach w nowej konkurencji (płoty), pokonując znacznie bardziej doświadczonych i mocniej liczonych rywali. Szczególnie wałach zaimponował stylem wygranej i niewątpliwie jest jedną z największych nadziei stajni na sukcesy w zbliżającym się sezonie.
– Czteroletni Flying bardzo się zmienił przez zimę. Zdecydowanie się wzmocnił, stał się potężny. Ma mocną szyję i zad, a jego dodatkowym atutem jest równowaga psychiczna. Nie przejmuje się wyścigami ani treningami, świetnie skacze. Myślę, że jest to koń, który może z powodzeniem pokazać się w większych gonitwach płotowych we Włoszech lub odpowiednio dobranych we Francji. Na ten moment rozważamy rozgrzewkowy start w biegu płaskim we Wrocławiu lub występ w Merano na początku maja. Jeśli pozytywnie się sprawdzi na początku sezonu, to wstępnie planujemy dla niego występ w gonitwie Pattern w Merano w czerwcu. Advantagemissgraf jest z kolei trochę pobudliwa. W przerwie zimowej zaliczyła nieudany występ w Pizie. Nie odpowiadał jej stan bieżni (ciężka) i nie została optymalnie przeprowadzona. Cała wyprawa dość dużo ją kosztowała, zgubiła sporo masy, a ciężko jej nabiera. Dlatego dostała więcej czasu na regenerację fizyczną i psychiczną. Powinniśmy ją zobaczyć w akcji 11 maja na Partynicach.

Obiecujący początek kariery Flyinga, a także bardzo dobre wyniki na Słowacji klaczy Ninna Best (trzecia w tamtejszym Derby i Oaks), zachęciły Jakuba Kartusa i Patryka Wróblewskiego do poszukania kolejnych koni po ogierze Best Solution. Udało się okazyjnie nabyć „w pakiecie” od trenera zmniejszającego swoją stajnię czteroletniego wałacha Darsito (Best Solution – Darasita / Tiger Hill) oraz trzyletnią Tech Solution (Best Solution – Tech Engine / Enrique). Ta dwójka ma za sobą pęknięcie kości kopytowych, którego doznały w jednym wyścigu, w październiku 2023 roku. Obecnie po kontuzji nie ma śladu, pracują normalnie. Szczególnie dobrze prezentuje się klacz, półsiostra dobrego Technokrata (po Oratorio), który w latach 2013-2014 biegał z niezłym skutkiem (wygrał Listed) na poziomie Pattern w Niemczech i Francji.
Panowie cały czas aktywnie poszukują nowych koni, szczególnie interesujących pod kątem kariery płotowej i przeszkodowej. Jesienią 2024 ich stajnię zasilił bardzo ciekawy Vintage Moon (Sea The Moon – Vintage Rum / Rock of Gibraltar). Pięcioletni obecnie ogier rozpoczynał karierę w Niemczech z wysokiego „c”. Wygrał w debiucie gonitwę kat. D w Mülheim, a w drugim starcie okazał się najlepszy w dużym wyścigu Ferdinand Leisten-Memorial (BBAG Auktionsrennen) w Baden-Baden, zgarniając aż 100 tys. euro dla stadniny Auenquelle. Kolejnym rok rozpoczął od drugiego miejsca w biegu Derby-Trial (G3), ulegając jedynie późniejszemu derbiście Fantastic Moonowi, a ogrywając bardzo dobrego Straighta. Niestety (a może „stety” dla polskich kibiców), kolejne występy Vintage Moona nie były już tak udane. W Derby Niemiec zajął 9. lokatę, a w 2024 r. nie radził sobie na niższym poziomie. Stadnina, nie widząc potencjału na duże sukcesy, zdecydowała się go sprzedać, z czego skorzystali Polacy.
– Vintage Moon trafił do mnie w słabej kondycji. Był przemęczony, matowy, bez energii. W fatalnym stanie były jego kopyta, całe zniszczone, poklejone. Byłem zaskoczony, że naprawdę niezłej klasy koń został tak zaniedbany. Poświęciliśmy mu dużo czasu i uwagi. Odżył, zupełnie się zmienił. Wygląda teraz znakomicie, nie ma problemów z apetytem, pracuje bez przerw. Jeżeli nie zablokował się psychicznie względem wyścigów, to bardzo wierzę w jego możliwości. Choćby pokazał tylko jakiś procent z tego, co potrafił wcześniej, mógłby sporo zdziałać. Gdyby natomiast wrócił do biegania na dawnym poziomie, mógłby nawet być potencjalnie koniem na Wielką Warszawską. Dostanie szansę sprawdzenia się w gonitwach płaskich, ale alternatywnie też może rozpocząć karierę płotową, bo skacze bardzo dobrze. Ma pobiec w Dusseldorfie 13 kwietnia.
Równie ciekawym zakupem duetu Wróblewski-Kartus wydaje się czteroletni Louvre (Lord of England – Labrice / Dubawi). W ubiegłorocznych czterech startach w Niemczech wygrał dwa wyścigi (kat. D i C), ale uwagę przykuwa jego rodowód. Jego matka biegała na dobrym poziomie, ale to przede wszystkim półbrat znakomitego Lordano (po Adlerflugu), zwycięzcy aż pięciu gonitw Pattern (dwóch G2, dwóch G3 oraz Listed). Lordano w 2023 roku wygrał St. Leger w Dortmundzie, w którym czwarty był Hipop de Loire, a w ub. roku zaliczył znakomitych startów, na tle takich gwiazd jak Fantastic Moon, czy Rebel’s Romance.
– Louvre to piękny koń, jakby zupełnie innej rasy. Ma świetny ruch, galopuje jak maszyna. Jego historia jest dość niezwykła, bowiem jego bogaty właściciel, kiedy wykryto u ogiera mikrouraz ścięgna, zdecydował się go oddać za darmo mojemu znajomemu. Ten jednak zdecydował się go odsprzedać, ponieważ uraz wymagał czasu i leczenia, a więc dodatkowych nakładów finansowych. Pracujemy z nim spokojnie, ponieważ może to być koń wysokiej klasy. Nie chcemy nic przyspieszać, często jest badany, ale praktycznie nie widać śladów po kontuzji. Można powiedzieć, że obecnie rozpiera go energia i powoli trzeba będzie mu zwiększać intensywność treningu, bo zaczyna być zbyt „naładowany”.
Patryk Wróblewski z dużymi nadziejami czeka także na powrót do rywalizacji 8-letniej Dominy (Jukebox Jury – Diamond Lady / Lord of England). Klacz późno rozpoczęła karierę (w wieku 5 lat), ale jest uznawana za duży talent pod kątem gonitw „skakanych”. Wygrała dotąd po jednym wyścigu płotowym w 2022 i 2023 roku. Niestety, doznała kontuzji, która wyeliminowała ją ze startów na kilkanaście miesięcy.

– Domina to moja pupilka. Bardzo w nią wierzę. Ponad 1,5 roku temu doznała kontuzji ścięgna, ale udało się to szybko wyłapać i, dzięki kilkunastomiesięcznej przerwie, zaleczyć. Świetnie pracuje, potrafi solidnym tempem galopować naprawdę długo. Ma potencjał, stać ją na wygrywanie dużych gonitw, jeśli urazy będą się trzymać z daleka. Sezon rozpocznie prawdopodobnie we Wrocławiu, a w czerwcu planuję zabrać ją na Champion Hurdle do Szwecji. Dalsze plany będą zależne od tego, co pokaże.
Z uwagi na specyfikę stajni, zdecydowaną jej większość stanowią konie starsze. Oprócz tych opisanych wyżej są jeszcze chwalone za zrównoważony charakter klacz New Hope (Nutan – Niagara / High Chaparral) oraz Mystic Walker (Soldier Hollow – Meransa / Fasaichi Pegasus), który zimował na padokach i może potrzebować nieco więcej czasu, żeby dojść do formy. Z kolei Mixed Approval (Seabhac – Mixed Evidence / Elusive City) prawdopodobnie już na początku kwietnia pobiegnie w Bratysławie i dalsze decyzje odnośnie jej kariery zostaną podjęte po tym występie. Na Służewcu pojawił się też czteroletni półbrat bardzo dobrze biegającego dla Grzegorza Wróblewskiego w ostatnich sezonach Pope’a (Maxios – Paulaya / Peintre Celebre), który zajął miejsce trzyletniego Maxstara.
– Są jeszcze dwa konie mojej dobrej znajomej z Niemiec, Ulrike Timmermann. 6-letni Nanjo biegał jesienią na Służewcu w gonitwach płaskich, ale radził sobie przeciętnie. Nie bardzo to lubi. Ma obiecujący rodowód pod względem wyścigów przeszkodowych i nieźle skacze. Chyba mu się to bardziej podoba, bo galopuje coraz chętniej. Prawdopodobnie wystartuje w jakimś biegu płaskim na rozgrzewkę, natomiast później może rozpocząć karierę płotową. Jego właścicielka proponuje, aby debiutował w nowej konkurencji w niemieckim Bad Harzburgu i być może rzeczywiście zdecydujemy się na ten kierunek. 5-letni Queen’s Boy prezentuje się ciekawie. 1,5 roku temu doznał niewielkiego urazu ścięgna i musiał pauzować. Zobaczymy na początek, jak poradzi sobie na dystansach płaskich.
Młodzieży w stajni Patryka Wróblewskiego jest niewiele. Dwuletnia polska In Between (Fulbright – Intima / Zafonium) jest na razie przygotowywana zgodnie z jego wytycznymi w ośrodku współwłaścicielki, Marty Barbuzińskiej. Trzyletnia Alice’s Song (Golden Horde – Blazing Mary / Gone West) ma w kwietniu, wraz z Vintage Moonem, pojechać do Dusseldorfu na wyścig. Klacz charakteryzuje się długą, wydajną akcją w galopie. Start w Niemczech ma pokazać, czy odnajdzie się w gonitwach płaskich, czy od razu powinno się ją skierować na płoty. Z kolei Rontmartre (Montmartre – Rolande / Loudeac) ma zapisaną w genach karierę przeszkodową.
– Z taką myślą został wyhodowany. To bardzo urodziwy koń, nie za duży, ale proporcjonalnie zbudowany, szlachetny. Chociaż jest wałachem, to ma charakterek, potrafi dokazywać i sprawiać problemy jeźdźcom – dodaje na zakończenie Patryk Wróblewski.

Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Patryk Wróblewski (w środku) podczas dekoracji po pierwszej wygranej Boheme (fot. FB – Wyścigi konne. Wrocław)