Adam Wyrzyk, jedna z czołowych postaci polskich wyścigów, po latach dominacji uwieńczonych sześcioma tytułami czempiona trenerów z rzędu (2016-2021), a następnie dwukrotnym wiceczempionatem (2022, 2024) przeplatanym mistrzostwem w 2023 roku, rozpoczyna sezon 2025 dysponując formalnie największą stajnią w kraju. Według oficjalnych danych PKWK, jego podwarszawskie Rosłońce liczą 61 zgłoszonych koni. Trener z pewnością celuje w powrót na szczyt. Kluczową rolę w tych planach odegrać mają ubiegłoroczne gwiazdy – arabski ogier Fragnar i klacz pełnej krwi angielskiej Black Angel – wspierane przez liczne młode talenty, które muszą wypełnić lukę po emerytowanym Wielkim Dakrisie i Blizborze. Stajnia wydaje się mieć naprawdę duży potencjał.
Adam Wyrzyk to postać, której sylwetki nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi wyścigów konnych w Polsce. Od 2004 roku z imponującymi sukcesami prowadzi stajnię Rosłońce, malowniczo położoną w Podbieli, około 50 kilometrów od Warszawy. Jego podopieczni od lat regularnie zdobywają najwyższe laury na polskich torach, czyniąc go jednym z najbardziej rozpoznawalnych i utytułowanych trenerów w kraju.
Jego kariera trenerska bardzo szybko nabrała rozpędu, przynosząc liczne sukcesy. Okres między 2016 a 2021 rokiem można śmiało nazwać „erą Wyrzyka” – w tym czasie sześć razy z rzędu zdobywał tytuł czempiona trenerów, demonstrując niezwykłą skuteczność i dominację. Rekordowy pod względem liczby zwycięstw okazał się rok 2020, kiedy konie z jego stajni triumfowały aż 74 razy, w tym we wszystkich czterech najważniejszych gonitwach klasycznych sezonu: Derby i Oaks – zarówno dla koni pełnej krwi angielskiej (Night Thunder, Inter Royal Lady), jak i czystej krwi arabskiej (Wielki Dakris, Atilla) – ustanawiając wynik, który obecnie wydaje się niezwykle trudny do pobicia.
Trener znany jest ze swojej wszechstronności – z powodzeniem trenuje zarówno folbluty, jak i araby. Szczególną uwagę przywiązuje do prawidłowego rozwoju młodych koni. Często świadomie ogranicza liczbę startów swoich dwulatków, stawiając na ich długofalowy rozwój i lepsze wyniki w kolejnych sezonach. Jak sam podkreśla w rozmowie z naszą redakcją – Staram się oszczędzać konie. Chociaż najważniejsze wyścigi dla folblutów przypadają na wiek trzech lat, a dla arabów – czterech, to uważam, że dobrze jest mieć w stajni również starszego, zdrowego i mocnego konia.
Po serii sześciu tytułów z rzędu passa została przerwana w 2022 roku, kiedy Adam Wyrzyk musiał uznać wyższość Cornelii Fraisl, kończąc sezon jako wiceczempion. W 2023 roku ponownie sięgnął po najwyższy laur, jednak sezon 2024 znów zakończył na drugim miejscu – tym razem za Maciejem Jodłowskim, notując 42 zwycięstwa.
– Rzeczywiście, pod względem procentu wygranych miniony sezon był nieco słabszy – podsumowuje ostatni rok Adam Wyrzyk. – Przy dużej liczbie koni w stajni często wystawia się 2–3 konie w jednej gonitwie, co naturalnie obniża tę statystykę. Istotnym czynnikiem, który wpłynął na ostateczny wynik, było też odejście kilku dobrych koni pod koniec lata. Miałem stosunkowo niewiele dwulatków, a część z nich również zmieniła trenera i odnosiła sukcesy w innych stajniach. To właśnie tych kilku zwycięstw zabrakło mi do obrony tytułu czempiona.
Trener dodaje również – Kolejnym elementem jest fakt, że znaczną część mojej stajni stanowią konie kupowane za stosunkowo niewielkie pieniądze. To nie są zwierzęta, od których można oczekiwać rywalizacji na najwyższym poziomie z końmi o znacznie lepszych rodowodach, sprowadzanymi do Polski za większe kwoty.
Mimo utraty tytułu trener zachowuje sportową postawę – Cornelia Fraisl, zdobywając czempionat dwa lata temu, nauczyła mnie, że można cieszyć się również z drugiego miejsca. Oczywiście, każdy ambitny sportowiec dąży do zwycięstwa – ja również tego chcę – ale potrafię sobie wytłumaczyć taką sytuację i spokojnie podejść do kolejnych wyzwań.
Statystyki trenera Adama Wyrzyka (2020-2024):
Rok | Miejsce w czempionacie | Liczba zwycięstw | Liczba startów | % zwycięstw | Gwiazdy stajni |
2020 | 1. | 74 | 305 | 24,3 | Night Thunder, Inter Royal Lady, Wielki Dakris |
2021 | 1. | 52 | 283 | 18,4 | Guitar Man, Night Thunder, Wielki Dakris |
2022 | 2. | 41 | 264 | 15,5 | Blizbor, Wielki Dakris |
2023 | 1. | 61 | 309 | 19,7 | Blizbor, Wedding Ring |
2024 | 2. | 42 | 306 | 13,7 | Black Angel, Wielki Dakris, Fragner |
SEZON 2025
Do nadchodzącego sezonu 2025 trener Adam Wyrzyk zgłosił imponującą liczbę 61 koni, co – jak potwierdza oficjalny Biuletyn nr 1/2025 Polskiego Klubu Wyścigów Konnych – stanowi największą liczbę zgłoszeń spośród wszystkich ośrodków treningowych w kraju. Faktyczna liczba koni w treningu, jak przyznaje sam trener, jest nieco niższa.
– Ta liczba, 61, jest tylko na papierze. Część z tych koni została zgłoszona, ale wiem, że nie trafią do treningu w ogóle, inne być może dołączą później. Dlatego trudno mi dziś precyzyjnie określić, ile koni faktycznie mam w treningu. Prawdopodobnie około 53 – mówi Adam Wyrzyk. – Jednak liczba 50 koni, przy braku kontuzji, pozwala już na zbudowanie dobrego wyniku.
Zgodnie z oficjalnym wykazem stajnia Adama Wyrzyka jest formalnie największa w kraju. Tuż za nią plasują się ośrodki Kazimierza Rogowskiego (59 koni) oraz Macieja Jodłowskiego (58 koni). Prowadzenie tak dużej stajni to spore wyzwanie logistyczne, zwłaszcza przy braku odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników. – Każdy sezon przynosi nowe wyzwania, a tegoroczna liczba zgłoszonych koni jest duża. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, bo daje nam spore możliwości. Z drugiej – w Polsce odczuwalny jest niedobór rąk do pracy. Mimo to dajemy sobie radę – przyznaje Wyrzyk.
GWIAZDY STAJNI

Bez wątpienia największymi nadziejami trenerana sezon 2025 są dwa konie, które błyszczały już w ubiegłym roku – pięcioletni arab Fragnar oraz sześcioletnia klacz pełnej krwi angielskiej Black Angel. Ich ubiegłoroczne wyniki dają solidne podstawy, by oczekiwać znaczących sukcesów również w nadchodzących miesiącach.
Fragnar (Al Mamun Monlau – Fioretta po Saracen)
W sezonie 2024 ten ogier polskiej hodowli zaimponował, wygrywając prestiżowe Nagrody Janowa (kat.A) i Michałowa (kat.A). W tej drugiej gonitwie ustanowił znakomity rekord toru na dystansie 2800 m. Początkowo prowadzony był ścieżką derbową, kończąc ją płatnym miejscem w Derby Arabskim. Po najważniejszej gonitwie dla czterolatków otrzymał zasłużony odpoczynek, który zaprocentował świetną formą jesienią. Fragnar wykazał się nie tylko szybkością, ale i rosnącą wytrzymałością. – Uważam, że to koń wrażliwy na obciążenia. Po Derby daliśmy mu odpocząć i było widać, że to poskutkowało. W Nagrodzie Michałowa pobiegł rewelacyjnie, natomiast w Porównawczej już sobie nie poradził, chociaż wpływ miała też taktyka jazdy – wspomina trener i dodaje – Myślę, że przez zimę bardzo się wzmocnił, zyskał trochę na masie. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale sprawia wrażenie dojrzalszego konia. Liczę po cichu, że pokaże się z dobrej strony, nawet w rywalizacji z końmi francuskimi.
Wyjazd kilku czołowych arabów z Polski i zakończenie kariery przez Wielkiego Dakrisa mogą otworzyć przed Fragnarem nowe możliwości. W sezonie 2025, sklasyfikowany w kategorii A, rozpocznie starty prawdopodobnie od niższych kategorii, ale docelowo przygotowywany jest do największych wyzwań, z prestiżową Nagrodą Europy (G3) na czele.
– W zeszłym roku świadomie odpuściliśmy start w tej gonitwie i myślę, że była to dobra decyzja, by go nie przeciążać. Ogier wygląda na świeżego, jakby nie odczuł trudów poprzedniego sezonu. To powinno zaprocentować – mówi trener. – Będzie biegał tam, gdzie tylko będzie mógł.

Black Angel (Harry Angel – Enlace po Shamardal)
Ta urodziwa klacz w sezonie 2024 ostatecznie potwierdziła swój ogromny potencjał, udowadniając, że należy do ścisłej czołówki polskich sprinterów i milerów. Wygrała Nagrodę Deer Leapa (kat. B), była druga w Nagrodzie Przedświta (kat. B) i zajęła czwarte miejsce w Nagrodzie Criterium (kat. A).
– Black Angel jako dwulatka biegała tylko raz. Jako trzylatka startowała w dużych odstępach. Pokazywała duży potencjał, ale problemy zdrowotne i nerwowość na wiosnę sprawiły, że musieliśmy ją oszczędzać. Odpaliła dopiero jako czterolatka – opowiada trener.
Wyrzyk podkreśla problem z niedopasowaniem kalendarza wyścigów do możliwości klaczy – W Polsce brakuje odpowiednich gonitw dla trzyletnich klaczy na krótkim dystansie. Muszą one rywalizować z ogierami, co nie zawsze jest sprawiedliwe. W tym sezonie Black Angel ponownie będzie się ścigać z czołówką ogierów, m.in. w gonitwach Jaroszówki i Haracza.
Idealny dystans dla klaczy to 1200–1300 m, ale powinna sobie poradzić również na 1400 czy nawet 1600 m. – Jest w świetnej formie i liczymy na bardzo udany sezon – zapewnia trener.

POŻEGNANIE Z WIELKIM DAKRISEM I INNE ZMIANY
Niewątpliwie największą stratą dla stajni Rosłońce jest zakończenie kariery przez Wielkiego Dakrisa.Ten dziewięcioletni ogier był nie tylko ikoną polskich wyścigów arabskich ostatnich lat, ale także ulubieńcem kibiców. Jego sukcesy, zwłaszcza na długich dystansach – m.in. zwycięstwa w Derby, nagrodach Porównawczej, Michałowa, Figaro i dwa drugie miejsca w Nagrodzie Europy – zapewniły mu miejsce w historii.
Choć ostatni sezon zakończył bez zwycięstwa, drugie miejsca w Nagrodzie Figaro (kat. B) i Nagrodzie Europy (G3) potwierdziły jego wysoką i równą formę.
– Pomimo braku wygranych, Dakris zebrał znaczące sumy z płatnych miejsc. Teraz rozpoczyna karierę reproduktora. Z tego, co wiem, będzie krył tylko w tym sezonie, ponieważ został sprzedany do Mongolii i wyjedzie po stanówce. To ostatnia szansa, by wyprodukować jego potomstwo w Polsce – mówi trener z wyraźnym sentymentem. – Robi znakomite wrażenie, jest głęboki, dobrze zbudowany, ma mocne kopyto i nogę. Mimo drobnych urazów przebiegał zdrowo przez tyle lat, co świadczy o jego dzielności. Warto go używać jako reproduktora.

Oprócz Dakrisa, karierę zakończyły też inne starsze konie, m.in. dziewięcioletni Blizbor (sprzedany do rekreacji) i Pilecki. W treningu pozostają jednak inne doświadczone folbluty, jak Johnny Double, Adahlen, The Clash czy Polish Warrior.
POTENCJALNE NIESPODZIANKI I STARSZE NADZIEJE
Spośród koni, które w tym sezonie mogą pozytywnie zaskoczyć i zanotować wyraźny progres, Adam Wyrzyk z nadzieją spogląda na dwa czterolatki:
• Oasis King (Inns of Court – Kitos po Showcasing) – To koń, który miał pewne problemy z temperamentem. Rozważaliśmy nawet kastrację, ponieważ jest bardzo inteligentny i łatwo się rozprasza. Jednak po zakończeniu sezonu wyraźnie się uspokoił, więc zrezygnowaliśmy z zabiegu. To koń, który powinien zrobić postęp – podobnie jak Black Angel, która jako trzylatka biegała przeciętnie, a później wskoczyła na wyższy poziom. Z Oasis Kingiem może być podobnie.
• Jerash (Muqatil Al Khalidiah – Jafeel Athbah po Amer) – Spośród koni arabskich pozytywnie zaskoczyć może właśnie Jerash. Uważam, że przez zimę dobrze się zmienił i rozwinął – konstatuje trener. Te słowa potwierdzają wyniki Wielkiego Dakrisa do Derby Arabskiego – koń z każdym startem prezentował się lepiej, a po zwycięstwie w Błękitnej Wstędze wszedł na najwyższy poziom.
Innym koniem, na którego liczy trener – zwłaszcza w kontekście zwiększonej liczby gonitw dla koni polskiej hodowli (PASB) – jest sześcioletni arab Farhat. – W zeszłym roku miał chyba nieco słabszy sezon – przyznaje Wyrzyk. – Wydaje mi się, że najlepiej odpowiada mu dystans 1800–2000 m oraz ofensywna taktyka, kiedy może prowadzić wyścig własnym tempem. To naprawdę rzetelny i solidny koń. Właściciele zdecydowali, że zostanie jeszcze na jeden sezon – właśnie ze względu na wprowadzenie gonitw PASB, aby mógł w nich powalczyć o punkty. Do treningu wróciła również klacz Formuła MS, która także ma startować w gonitwach dla koni polskiej hodowli.
Ciekawostką jest fakt, że trener planuje sprawdzić kilku swoich starszych podopiecznych w gonitwach płotowych – m.in. Sigismundusa Rexa i Polish Warriora. – Przygotowujemy je do startów przez płoty, trenujemy u siebie. Być może zadebiutują w takich wyścigach, jeśli warunki torowe będą sprzyjające. Oba konie wykazują talent do skoków – zdradza szkoleniowiec.
ROCZNIK DERBOWY
W kluczowym roczniku stajnia Rosłońce również ma swoich przedstawicieli.
Konie pełnej krwi angielskiej:
Trener zgłosił do sezonu dziewięć trzylatków tej rasy. Zgodnie ze swoją filozofią, nie eksploatował ich nadmiernie w wieku dwóch lat. Największe nadzieje wiąże z ogierem Montenegrin (Postponed – Imperial Gloriana po Kingman).
– Zawsze mam nadzieję, a koniem, z którym wiążę największe oczekiwania, jest Montenegrin – mówi Wyrzyk. – To koń o dużych możliwościach. Ma świetne warunki fizyczne i talent, który pozwala liczyć się w najważniejszych gonitwach sezonu 2025.
Konie arabskie:
Wśród arabów z rocznika derbowego stajnia szczególnie liczy na klacz Flagerta (Seraphin du Paon – Fioretta po Saracen). Trener planuje poprowadzić ją sprawdzoną ścieżką, oszczędzając we wczesnych, mocno obsadzonych wyścigach wiosennych, by szczyt formy osiągnęła jesienią – z głównym celem w postaci Oaks.
– W tym roku chyba postąpię inaczej. Mam Flagertę i, moim zdaniem, raczej nie pasuje ona do mocnych wyścigów wiosennych. Będziemy chcieli poprowadzić ją spokojnie, oszczędzając na początku sezonu – wyjaśnia Wyrzyk, nawiązując do taktyki stosowanej wcześniej m.in. przy Atilli czy Sabelli. – To jest tylko kwestia cierpliwości właściciela, bo nie każdy chce zajmować dalsze miejsca na wiosnę, aby później powalczyć o zwycięstwo w Oaks, nie mając pewności sukcesu. Jednak trzeba patrzeć na konia długofalowo i budować jego formę z myślą o jesieni.
Do stajni trafiły również dwa inne araby z tego rocznika, przyprowadzone od innych trenerów: Harry Blue (Muqatil Al Khalidiah – WFA Harmony po Djebbel) oraz Diafora (Ganges – De Longa po Da Adios). Harry Blue pokazał się obiecująco w dwóch startach w ubiegłym roku. Trener Wyrzyk podchodzi jednak do obu koni ostrożnie – W ich przypadku ciężko cokolwiek prognozować, ponieważ mają zaległości treningowe. Przyszły niedawno i zobaczymy, jak będą się rozwijać. Oczywiście, zgłoszenie do Derby czy Oaks nie jest obecnie problemem, zwłaszcza że omijamy konie francuskie biegające w Polsce. Na pewno powinny znaleźć się na listach zgłoszonych, ale ostatecznie wszystko będzie zależało od tego, jak zareagują na obciążenia treningowe i później na pierwsze wyścigi.
NAJMŁODSZE NADZIEJE
Stajnia Rosłońce tradycyjnie dysponuje liczną i interesującą stawką koni najmłodszego rocznika. W nadchodzącym sezonie trener Adam Wyrzyk będzie miał pod swoją opieką pokaźną grupę dwulatków pełnej krwi angielskiej, z których część ma szansę zadebiutować stosunkowo wcześnie.
Trener wyróżnia trzy konie, które na koniec marca robią najlepsze wrażenie pod kątem wczesnego debiutu:
• Bez Nazwy (Time Test – Rosika po Sakhee) – Najlepsze wrażenie robi w tej chwili ogierek po Time Teście. Jest wyrośnięty, wygląda na gotowego i powinien być już skostniały. Myślę, że jako pierwszy wyjdzie do startu, chociaż z tymi skostnieniami nigdy nic nie wiadomo.
• Asane (IRE) (Ten Sovereigns – Royal Visit po King’s Best) – Mamy też klaczkę po Ten Sovereignsie, kupioną w Irlandii. Robi dobre wrażenie, jest wyrośnięta, duża.
• Ruby Bell (IRE) (Holy Roman Emperor – Lustful po Maxios) – Jest niezbyt duża, bardzo podobna do Inter Royal Lady. Sprawia wrażenie bystrej.
Trener podkreśla jednak kluczową rolę badań skostnienia, które planuje przeprowadzić pod koniec kwietnia – Zawsze pod koniec kwietnia sprawdzamy skostnienia. Konie, które są już skostniałe, wchodzą w regularny, mocniejszy trening, aby przygotować je do wyścigów. Pozostałe pracują spokojniej.
Wśród pozostałych dwulatków znajduje się wiele interesujących prospektów, choć większość z nich prawdopodobnie zadebiutuje dopiero w drugiej części sezonu:
• Hellowin (IRE) (Earthlight – Morning Jewel po Dalakhani) – Pólbrat Adahlena sprawia wrażenie, że będzie jeszcze mocno rósł. Jego pełen brat już punktuje na Wyspach i nieźle sobie radzi. Skoro tamten był późny, to i nasz prawdopodobnie też zadebiutuje później.
• Bez Nazwy (Churchill – Missy Mischief po Into Mischief) – Jest duży, zaczyna rosnąć, więc będzie raczej późniejszy.
• Kartacz (Soldier’s Call – French Heroine po Redoute’s Choice – Jest jeszcze przebudowany, zadem wyżej. Mimo że sprawia wrażenie bystrego i jest nieduży, to nie wiadomo, czy będzie już skostniały. Być może zadebiutuje wcześniej.
• Adelajde (Australia – Soltada po Dawn Approach) – Australia to kapitalny ogier. Ważne, jak biegało jego potomstwo; jest cenionym reproduktorem i samo posiadanie takiego konia w stajni cieszy. Sama klacz wydaje się jednak późniejsza.
• Hold My Wine (Inns of Court – Night Queen po Rip Van Winkle) – To bardzo ładny koń, chociaż jest duży. Nadal ma nieco źrebięce proporcje, więc prawdopodobnie nie wyjdzie wcześnie do startu.
• Bez Nazwy (Waldgeist – Bed of Diamonds po Bated Breath) – Przyjechał mały, dopiero niedawno zaczął rosnąć. Wątpię, czy będzie gotowy do biegania na samym początku sezonu.
• Bez Nazwy (Sottsass – Piazza Navona po Dutch Art) – Syn Sottsassa pochodzi z dobrej linii żeńskiej i jest perspektywicznym koniem.
Trener Wyrzyk ma również w treningu dwa dwulatki własnej hodowli po ogierze Caccini:
• Mary Marvel (z matki Mary Gara po Captain Marvelous)
• Mazovia Prince (z matki Mazovia Queen po Harbour Watch)
– Myślę, że to również będą późniejsze konie – ocenia.
MŁODE ARABY
Do stajni trafiły także trzy młode konie czystej krwi arabskiej, które jednak przyjechały do ośrodka stosunkowo późno i dopiero rozpoczynają poważniejszy trening:
• Felicita MS (Seraphin du Paon – Farha po Nougatin) – Na dziś najlepsze wrażenie robi Felicita – ocenia trener. – To rosła, dobrze zbudowana, mocna klacz. Przyjechała niedawno, więc będzie ciężko przygotować ją na sam początek sezonu.
• Happy Blue (Nashwan Al Khalidiah – WFA Harmony po Djebbel) – Podobnie jest z tym kasztankiem, Happy Blue – dodaje. – Też przyjechał niedawno, dopiero jest zajeżdżany i nie jest za duży.
• Nadav RA (Gazwan – Nesma Al Mels po Akbar) – I Nadav, który również dopiero zaczął pracę. To na pewno nie będą konie, które wyjdą do startu w maju – raczej po Derby, bardziej w lipcu niż w maju.
Trener Wyrzyk podchodzi do tej grupy z dużą cierpliwością, myśląc już o przyszłorocznym sezonie – Ja już trenując, myślę o Oaksie czy Derby za rok. Nie ma sensu ich eksploatować i ciągnąć na siłę, żeby zrobiły wynik. Niech sobie spokojnie biegają, rozwijają się, wdrażają. Chodzi o to, żeby się nie zraziły do biegania.
FILOZOFIA TRENINGOWA I WYZWANIA
Adam Wyrzyk jest znany ze swojej specyficznej filozofii treningowej, opartej na cierpliwości, indywidualnym podejściu i dbaniu o długofalowy rozwój koni, zwłaszcza tych młodych. Kluczowym elementem jest dla niego wspomniana kwestia skostnienia. — Koń, który jest nieskostniały, to niezwykle trudny przypadek do pracy. Gdy zaczyna biegać w takim stanie, powstają urazy, zwyrodnienia i wtedy ten koń całkowicie nie nadaje się do biegania — tłumaczy dobitnie.
Interesujące jest również jego podejście do selekcji koni na aukcjach: — Ja nigdy nie kupuję koni kierując się wyłącznie poprawnością budowy czy skątowaniem. Jeżeli koń urodzony w styczniu jest kurduplem i już ma proporcje starego osobnika, to w ogóle go omijam. Natomiast jeżeli koń z maja jest mały, ale dobrze zbudowany i nikt go nie chce, takiego można kupić, bo ma szansę się rozwinąć.
Trener nie ukrywa realiów i wyzwań związanych z prowadzeniem dużej stajni wyścigowej w Polsce. Zwraca uwagę na rosnący poziom koni sprowadzanych do kraju i trudności w rywalizacji końmi kupowanymi za mniejsze pieniądze. — Z roku na rok poziom koni trenowanych w Polsce wbrew pozorom się zwiększa. Coraz więcej koni jest kupowanych za dobre pieniądze, z wartościowymi rodowodami, i widać, że konie, które w Polsce dobrze punktują i biegają, za granicą również sobie doskonale radzą — zauważa.
Jednocześnie podkreśla trudy finansowe i osobiste związane z zawodem trenera w polskich realiach: — Chciałbym, żeby ten ciężki kawałek chleba pozwalał zarobić na podstawowe utrzymanie stajni, zabezpieczyć środki na wypłaty, opłaty, podatki, paszę, słomę i siano. Z tym problemem dziś boryka się wiele stajni w Polsce. — Mówi też o osobistych wyrzeczeniach: — Odkąd zajmuję się końmi, czyli od 25 lat, nie mogę sobie pozwolić na wyjazd na jakikolwiek urlop. Jestem całkowicie przywiązany do tej stajni.
ADAM WYRZYK – POSTAĆ PUBLICZNA
Dzięki występom w popularnym serialu telewizyjnym, Adam Wyrzyk stał się znany znacznie szerszej publiczności, wykraczającej poza środowisko wyścigowe. Sam trener ma mieszane uczucia co do tej popularności: — Po pierwszych odcinkach serialu zorganizowaliśmy przegląd, na który przybyło około 500 osób. Cała wieś była zablokowana, co było jednocześnie zabawne i trochę przerażające, gdyż jestem z natury osobą wycofaną. Najlepiej czuję się tutaj, u siebie na wsi, między końmi, w lesie. Z jednej strony mam sobie za złe udział w tym serialu, bo odsłoniłem się całkowicie i czasem czuję się bezbronny, gdy wszyscy wiedzą o mnie tak dużo. Z drugiej strony reakcje publiczności są pozytywne i budujące. — Docenia jednak kontakt z fanami i pozytywny odbiór, na przykład komentarze pod filmami z treningów, które publikuje w mediach społecznościowych.
Mimo wszystkich trudności, Adam Wyrzyk nie wyobraża sobie życia bez koni i wyścigów. — Pomimo tego, że sytuacja trenerów i właścicieli staje się coraz trudniejsza, być może jest to już nasza ostatnia rozmowa, w której występuję jako trener, bo za rok tej stajni może już nie być. I mówię to zupełnie poważnie, to nie kokieteria. Jednak, gdy zastanawiam się, czy chciałbym to robić do końca życia – okazuje się, że tak. Nawet jeśli nie będę tu trenował zawodowo, będę miał dwa konie dla siebie, trzy do hodowli. Kocham to, co robię, i mimo trudności chcę to kontynuować, nawet na mniejszą skalę.
PODSUMOWANIE I PROGNOZY
Mimo utraty tytułu czempiona w ostatnim sezonie, stajnia Rosłońce Adama Wyrzyka pozostaje jednym z najsilniejszych ośrodków treningowych w Polsce. a liczba zgłoszonych koni, obecność takich gwiazd jak Fragnar i Black Angel, liczna i obiecująca stawka koni młodych oraz ogromne doświadczenie trenera dają solidne podstawy, by liczyć na walkę o utrzymanie się na szczycie tabeli trenerów.
Wszechstronność stajni, która z powodzeniem radzi sobie zarówno z folblutami, jak i arabami na różnych dystansach, jest jej dodatkowym atutem. Kluczem do sukcesu, jak podkreśla sam trener, pozostaje cierpliwość, indywidualne podejście i umiejętne zarządzanie potencjałem, zwłaszcza młodych koni.
Michał Kurach
Na zdjęciu tytułowym Adam Wyrzyk i Joanna Wyrzyk po wygranej Black Angel w Nagrodzie Deer Leapa (kat. B)