Paweł Talarek to jedna z bardziej interesujących postaci polskich wyścigów konnych. Młody szkoleniowiec z powodzeniem łączy kilka profesji – z wykształcenia jest inżynierem środowiska, z zamiłowania trenerem koni, a na co dzień prowadzi własną firmę. Mimo relatywnie krótkiego stażu trenerskiego, ma już na koncie znaczące sukcesy, z ubiegłorocznym triumfem w arabskim Oaks (Cechini) na czele. Jego stajnia, nosząca nazwę „Czyszków” od dzielnicy Garwolina, gdzie znajduje się rodzinny ośrodek hodowlany Talarków, kontynuuje tradycje wyścigowe zapoczątkowane przez rodziców Pawła – Roberta i Annę.
Statystyki trenera Pawła Talarka (2020-2024):
Rok | Miejsce w czempionacie | Liczba zwycięstw | Liczba startów | % zwycięstw | Gwiazdy stajni |
2020 | 12. | 7 | 57 | 12,3 | Celebryk |
2021 | 55. | 0 | 47 | 0,0 | Celebryk |
2022 | 25. | 5 | 54 | 9,3 | Cehilla |
2023 | 30. | 4 | 63 | 6,3 | Cuks |
2024 | 28. | 5 | 47 | 10,6 | Cechini |
Mniej typowa droga do kariery trenerskiej
W przeciwieństwie do większości trenerów, Paweł Talarek nie przeszedł tradycyjnej drogi przez staż w którejś z dużych stajni wyścigowych. Swoją wiedzę zdobywał głównie pracując w komisji technicznej, gdzie podpatrywał doświadczonych szkoleniowców, takich jak Mirosław Stawski i Piotr Czarniecki.
– Nie miałem klasycznych staży w dużych stajniach wyścigowych, ale mieliśmy konie u wielu trenerów. Każdy z nich wnosił coś swojego, więc starałem się wyciągać z tego jak najwięcej – przyznaje Paweł Talarek. – Moja ścieżka zawiera też element hodowlany, bo wywodzę się z rodziny związanej z hodowlą koni, co też miało duży wpływ na moje podejście. W efekcie połączyłem tradycyjne metody z tym, czego nauczyłem się obserwując innych.
Swoją przygodę z trenowaniem koni Talarek rozpoczął w 2016 roku, pracując z klaczą Ceramika. Od tamtej pory systematycznie rozwija swoją działalność, choć musi dzielić czas między wyścigi a inną pracę zarobkową.
Talarek mówi wprost o ekonomice prowadzenia stajni wyścigowej: – Bieżąca sytuacja sprawia, że łączenie trenowania koni z inną działalnością jest koniecznością. Nie jest to łatwe i wymaga dobrej organizacji, ale dzięki wsparciu narzeczonej Ani i pomocy rodziców, udaje mi się to pogodzić.
Trener może pochwalić się stabilnym i zgranym zespołem pracowników. – Obecnie nie narzekam na brak rąk do pracy. To dla mojej stajni taki moment, że nie mam z tym problemu. Czasem pojawiają się drobne trudności, ale teraz wszystko jest dobrze – podkreśla.
Rodzinne tradycje i sukcesy hodowlane
Warto podkreślić, że cała kariera trenerska Pawła Talarka jest silnie związana z rodzinną hodowlą koni arabskich prowadzoną przez jego rodziców od ponad 30 lat. Co fascynujące, wszystkie konie z tej hodowli pochodzą od jednej klaczy – zakupionej trzy dekady temu w Janowie Podlaskim Cechy.
– Ta klacz stała się fundamentem naszej hodowli – wyjaśnia trener. – Niesamowite jest to, jak wiele cennych koni udało się wyhodować z tej jednej linii. Mamy już całą „dynastię” wyścigową, której imiona zawsze zaczynają się od litery „C”.
Z tej właśnie linii wywodzą się największe sukcesy trenerskie Talarka, w tym Celebryta (2. miejsce w Derby 2018), Cechini (triumfatorka Oaks 2024), a także Cekur i Cerwing (zwycięzcy Nagrody Kabareta) czy Cedunia (wygrała Nagrodę Europejczyka).
Dużym atutem jest codzienna współpraca z narzeczoną Anią Gil, która jest weterynarzem i pomaga mu w codziennej pracy, dbając także o zdrowie koni.
– Ania pomaga w szybkim wyłapywaniu kontuzji i pokazuje, na co zwracać uwagę, zanim problemy staną się poważne – podkreśla Talarek. – To wpływa na bezpieczeństwo i zdrowie koni.

SEZON 2025
Do nadchodzącego sezonu Paweł Talarek zgłosił 13 koni. Jak sam przyznaje, nie jest to imponująca liczba w porównaniu z największymi stajniami w kraju, ale pozwala mu na indywidualne podejście do każdego podopiecznego.
– Większość czasu spędzam w stajni. Pracą zawodową zajmuję się w przerwie między porannym treningiem koni a wieczornym obrządkiem – tłumaczy. – Prowadzenie własnej, rodzinnej stajni daje mi większą elastyczność i kontrolę. Szczególnie ważne jest dla mnie osobiste zaangażowanie w wieczorne karmienie, dzięki czemu mogę szybciej wyłapać, jeśli któryś koń ma jakiekolwiek problemy.
Gwiazdy stajni
Ubiegłoroczna triumfatorka Oaks, pięcioletnia Cechini, nie została zgłoszona do sezonu 2025, gdyż przeszła już do hodowli. Natomiast w stajni zostały dwa starsze konie – ośmioletni Celebryk (Ontario HF – Cernike po Madras Kossack) oraz pięcioletni Cuks (Equator – Cejhyra po Avangard), które próbują swoich sił również w rajdach długodystansowych.

– Rajdy odbierają koniom trochę szybkości. Przy Cuksie nie było to bardzo widoczne, nie stracił wiele ze swojej dynamiki. Natomiast przy Celebryku widać to wyraźnie – stracił swoje bardzo dobre przyspieszenie, którym się wcześniej wyróżniał – wyjaśnia trener. – Kiedyś potrafił w długich dystansach mocno przyspieszyć na końcówce. W Kurozwękach potrafił przebiec ostatnią ćwiartkę w tempie 31 sekund. Teraz, gdy trenuje do rajdów, nie jest już w stanie wykrzesać z siebie takiego tempa.
W stajni są też: pięcioletni Folk MJ, czteroletnie Agatonika, Cewasz i Orfea.
Potencjalne niespodzianki
Wśród koni, które mogą pozytywnie zaskoczyć w nadchodzącym sezonie, Paweł Talarek wymienia przede wszystkim czteroletnią Orfeę (Haddag Al Khalediah – Orozona Fata po NivourGonnaTouchThis).
– Orfea zimowała u właściciela i jest ze mną od niedawna, ale zauważyłem, że urosła trochę i fizycznie się rozwinęła. Liczę, że poprawi się w stosunku do ubiegłego roku – mówi trener. – Jej problemem była konieczność długiej regeneracji między wyścigami – mocno odczuwała każdy start i potrzebowała nawet pięciu tygodni przerwy. Mam nadzieję, że w tym sezonie będzie bardziej wytrzymała.
Priorytetem dla Orfei jest Oaks arabski, choć właściciele rozważają również zgłoszenie jej do Derby. Trener jest jednak realistą w ocenie jej szans.

– Na razie wydaje się, że jest za klaczami Win Win, Szanti i prawdopodobnie też za Wierzbą, która bardzo dobrze pokazała się w końcówce poprzedniego sezonu – ocenia Paweł Talarek.
Ciekawie prezentuje się również Agatonika (Boy Mugatin – Awantura po Dostatok), która niedawno trafiła do stajni od trenerki Kamili Urbańczyk.
– Agatonika jest u mnie stosunkowo krótko i ma nerwowy temperament, więc na razie koncentrujemy się na jej wyciszeniu, choć wydaje się mieć potencjał – wyjaśnia trener.
Młode nadzieje
W stajni Czyszków znajduje się siedem trzylatków – to najliczniejsza grupa w całym ośrodku. Konie będą stopniowo wprowadzane do wyścigów w trakcie sezonu, w zależności od gotowości. Wśród nich są cztery konie z hodowli ojca trenera, kontynuujące linię klaczy Cechy.
– Z młodzieży najbardziej obiecująco wygląda Celira (Mared Al Sahra – Cedunia po Nougatin) – przyznaje Talarek. – Jest najbardziej wczesna i najbardziej kompletna. Myślę, że od razu będzie dobrze biegać.
Oprócz niej w stajni znajdują się jeszcze: Cenara (Nashwan Al Khalidiah – Celineczka po Pesal), Ceryp (Mared Al Sahra – Cernike po Madras Kossack) oraz Ceyhun (Nashwan Al Khalidiah – Cejhyra po Avangard).
– Na razie lepiej prezentują się konie po Mared Al Sahra niż po Nashwanie – ocenia trener. – Klacz po Nashwanie od Celineczki, która była dotąd naszą najlepszą matką (dała m.in. Cerwinga i Celebrytę), jest na razie troszkę słabsza, niezłożona i ma problemy z wydajnym galopowaniem.
Wśród trzylatków jest również Obsesja (Harran ASF – Orozona Fata po NivourGonnaTouchThis), półsiostra Orfei. Jej rodowód sugeruje, że powinna być szybka, jednak z powodu drobnych problemów zdrowotnych ma niewielkie opóźnienia treningowe. W gonitwach sponsorowanych przez KOWR zobaczymy także dwa konie: klacz Echo Bey Ameska JR (Ames JR – Echo Bey Asila po Psytadel) oraz Fastera (Paster – Fraszynka po Epejos).
Wyzwania i plany na przyszłość
Mimo sukcesów, prowadzenie niewielkiej stajni wyścigowej w Polsce wiąże się z licznymi wyzwaniami – zarówno organizacyjnymi, jak i finansowymi. Trener marzy o tym, by w przyszłości móc całkowicie poświęcić się pracy trenerskiej, najlepiej w spokojniejszym miejscu poza Warszawą.
– Najbliższa przyszłość to raczej pozostanie na Służewcu. Mamy wprawdzie stajnie na obrzeżach Garwolina, ale miasto się rozwija i byłoby trudno stworzyć tam odpowiednie warunki treningowe. Musiałbym kupić gdzieś gospodarstwo rolne i zbudować tam profesjonalny tor treningowy, co wymaga znacznych inwestycji – wyjaśnia.
Trener bardzo pozytywnie ocenia zmiany w tegorocznym programie wyścigów, szczególnie wprowadzenie większej liczby gonitw PASB’owych i przeniesienie Derby Europy Centralnej na koniec września.
– Pojawienie się większej liczby grupowych wyścigów dedykowanych koniom wpisanym do polskiej księgi stadnej, to bardzo dobra zmiana. Pozwoli to lepiej przygotować nasze konie do najważniejszych startów takich jak Derby czy Oaks, bez konieczności rywalizacji z mocnymi końmi z zagranicy w zwykłych gonitwach grupowych – podkreśla Talarek.
– Przeniesienie Derby Europy Centralnej z czerwca na 28 września to również świetny ruch. Ten termin jest znacznie lepszy, ponieważ polskie konie będą już po selekcji przez cały sezon i te najlepsze będą mogły stanąć do walki w optymalnej formie – dodaje. – Wcześniej był problem z ryzykiem – zapisanie konia do Derby Europy Centralnej w czerwcu, a potem udział w polskim Derby pod koniec lipca mógł być zbyt wymagający dla konia. Teraz będzie można sensownie zaplanować karierę.
Paweł Talarek przyznaje, że mimo codziennych wyzwań to właśnie miłość do koni wciąż motywuje go do działania.
– Po prostu lubię to, co robię. Wyścigi konne nie są szczególnie dochodowym zajęciem, dlatego muszę wspierać się finansowo inną pracą. Ale pasja, zamiłowanie do koni i satysfakcja z codziennej pracy z nimi są dla mnie wystarczającą motywacją, by iść dalej tą drogą – mówi trener.
A co z marzeniami o triumfie w najważniejszej gonitwie sezonu?
– Każdy trener marzy o wygranej w Derby, ja też nie jestem wyjątkiem. Na razie większe szanse widzę wśród trzylatków niż czteroletnich koni – uważa Talarek. – Szczerze mówiąc, to wszystko jest trochę jak pisanie patykiem po wodzie – trudno przewidzieć, jak mocna będzie konkurencja. Patrząc na rodowody koni zgłoszonych do sezonu, wydaje się ona bardzo silna.
Wnioski i prognoza
Stajnia Czyszków pod wodzą Pawła Talarka to przykład, jak pasja, konsekwencja i rodzinne zaplecze mogą przekładać się na realne sukcesy w polskich wyścigach konnych – mimo ograniczonych zasobów i licznych wyzwań.
Sezon 2025 zapowiada się dla jego stajni jako czas kolejnych szans i stopniowego wprowadzania młodzieży. Na tle trzylatków wyróżnia się Celira, która według trenera ma największe szanse na szybki debiut i dobre wyniki już na początku kariery. Natomiast Orfea może być ciekawą niespodzianką w kontekście gonitw kluczowych dla 4-letnich klaczy, szczególnie w Oaks arabskim, choć sam szkoleniowiec trzeźwo ocenia jej szanse wobec mocnych rywalek.
Pomimo ograniczonej liczby koni, indywidualne podejście do każdego z nich daje nadzieję na udane starty i dalsze budowanie pozycji w stawce krajowych trenerów. Talarek umiejętnie wykorzystuje rodzinne tradycje hodowlane, a prowadzone przez jego ojca linie hodowlane regularnie dostarczają mu wartościowych koni.
Choć szanse na wygranie Derby są w tym roku raczej ograniczone, sam trener nie traci z oczu celu – a jego spokojne dążenie do sukcesu i rozwaga pozwalają przypuszczać, że stajnia Czyszków jeszcze nieraz przypomni o sobie w dużych gonitwach.
Michał Kurach
Na zdjęciu tytułowym Paweł Talarek i Robert Talarek po wygranej Cechini w Oaks (kat. A)