Znakomity tydzień ma za sobą Grzegorz Witold Wróblewski, którego podopieczni, własności Wiesława Jakuba Kartusa, ścigali się w Merano. W ciągu siedmiu dni trenujący konie w Czechach Polak świętował cztery zwycięstwa. Zdecydowanie najważniejszy sukces odniosła kasztanowata Runa, wygrywając w minioną niedzielę gonitwę przeszkodową Premio Masaf – Memorial Massimo Caimi (G3, 3900 m). Klacz poradziła sobie z silna koalicją reprezentantów stajni Josefa Aichnera. Oprócz Runy w Merano wygrywały ostatnio dla Grega Wróblewskiego i Jakuba Kartusa: Quick Nelson, Wamba oraz Maxstar.
Przeszkodowa gonitwa Premio Masaf – Memorial Massimo Caimi (G3 z pulą 30 tys. euro) na 3900 m była „czeskim” wyścigiem, ponieważ cała szóstka uczestników jest przygotowywana właśnie tam. My oczywiście trzymaliśmy kciuki za „bardziej polską” ekipę, a więc dwójkę wystawianą przez Grzegorz Wróblewski i Jakuba Kartusa – pięcioletnią Runę i o rok starszego Pretty Kinga. Nasi rodacy postawili na dwóch młodych włoskich jeźdźców – Gabriele Agusa (czempiona gonitw „skakanych” w Szwajcarii w 2023 roku) oraz Gaetano Volpe, którego w przeszłości mogliśmy podziwiać także w rywalizacji m.in. na Partynicach. Pozostała czwórka reprezentowała stajnię Josefa Aichnera w treningu Josefa Vani Jr, a w siodle pojawili się doświadczeni Czesi: Lukas Matusky (Grand de Thaix), Jan Faltejsek (Krokodile Dundee), Jan Kratochvil (Ches Demonmirail) oraz Josef Bartos (Le Grand Jour).
Dość szybko po starcie na czoło stawki przesunęła się dosiadana przez Agusa Runa, natomiast Pretty King ulokował się na czwartej-piątej pozycji. Różnice między końmi były niewielkie, zwłaszcza jak na gonitwę przeszkodową. Po jednym ze skoków, mniej więcej w połowie dystansu, równowagę stracił Gaetano Volpe. Mocno przechylił się w siodle w prawą stronę, ale walczył by nie zaliczyć upadku z Pretty Kinga. Sprawa była jednak przesądzona, a wałacha wkrótce wyłamał i odpadł z dalszej rywalizacji. Na placu boju pozostała osamotniona Runa, za którą czaiła się piątka koni w żółto-czarnych barwach. Największe problemy miał Le Grand Jour. Josef Bartos robił co mógł, by utrzymać kontakt z rywalami, ale po kolejnym kilometrze zaczął odpadać. Krokodile Dundee doskoczył do Runy. Wówczas klacz poprawiła i znów odjechała na około trzy długości. Przeciwnik nie był w stanie jej dotrzymać kroku na prostej, szczególnie po ostatnim skoku. Dużo lepiej radził sobie w końcówce Grand de Thaix. Wraz z Lukasem Matuskym rzucił się w pogoń za Runą. Udało mu się wyraźnie zniwelować stratę, jednak to klacz minęła celownik jako pierwsza, o 0,75 dł. przed nim.
Dla Runy (Seabhac – Sorority / Exceed and Excel) to pierwsza wygrana w tym roku. Pod koniec czerwca klacz była druga w wyścigu płotowym we Wrocławiu (za It’s Highest). W sezonie 2024 wygrała natomiast pięciokrotnie w biegach przeszkodowych i typu cross-country – cztery razy na Patrynicach i raz w Pizie.
Nieco ponad godzinę później dwa trzyletnie konie biegające dla stajni Wiesława Jakuba Kartusa pobiegły w gonitwie typu condizionata z pulą 19,8 tys. euro. Poprowadził Volpe na ogierze La Knight (w wieku dwóch lat roku ścigał się na Służewcu w barwach Shaykhutdinova), a Maxstar pod Agusem biegł początkowo z tyłu, by w pewnym momencie mocno przesunąć się do czołówki. Wyglądało na to, że na finiszu policzą się trzy konie – dwa trenera Wróblewskiego oraz biegnący zaraz za nimi Woods ze stajni Aichnera. Rywal popełnił jednak błąd na ostatnim płocie i upadł. W tej sytuacji walka rozegrała się między dwójką w niebieskich barwach. O 0,75 dł. lepszy okazał się Maxstar (Maxios – Maid in Manhattan / Fame and Glory).
W piątek Agus wygrał w Merano także na hiszpańskim Wambie (Maxios – Quincy / Motivator). Był to bieg płotowy na 3300 m z pulą nagród 18 tys. euro. Dla pięcioletniego wałacha było to drugie zwycięstwo z rzędu – w czerwcu triumfował w biegu przeszkodowym we Wrocławiu. Z kolei w poprzednia niedzielę panowie Wróblewski i Kartus mogli cieszyć się z wygranej Quick Nelsona (Mount Nelson – Tara Rocks / Kayf Tara), którego do sukcesu w Premio Vincenzo Pollio (3550 m, pula 18 tys. euro) poprowadził doświadczony Marek Stromsky.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Runa na Partynicach
