Największy skokowy mityng na świecie jest na półmetku. Trwa dominacja koni trenowanych przez Williego Mullinsa, które podczas wtorkowych i środowych zmagań zgarnęły najcenniejsze laury. Irlandzki szkoleniowiec śrubuje kolejne rekordy, a co niemniej interesujące dla nas, w piątek posyła do boju będącego własnością Sławomira Pegzy Hipopa de Loire.
Cheltenham Festival opiera się na długiej historii sięgającej połowy XIX wieku. W tak konserwatywnym sporcie, jak wyścigi konne ten aspekt jest bardzo ważny, ale stanowi tylko bazę, którą można pracować biznesowo. To Brytyjczykom wychodzi świetnie, bo co roku horrendalnie drogie bilety na to wydarzenie sprzedają się lepiej niż świeże bułeczki, a obroty w kasach bukmacherów są wręcz nierealne. Irlandzki The Sun prognozował, że gracze postawią w tym roku zakłady za miliard euro, a przy okazji … wypiją 400 tysięcy kufli Guinnessa. By zachęcić do gremialnego spożywania słodowanego trunku organizatorzy trzeci dzień wyścigów oddali patronowi Irlandii i nazwali St Patrick’s Thursday (w rzeczywistości dzień św. Patryka przypada na 17 marca).
Przejdźmy do sportowej rywalizacji, bo ona jest fundamentem dla czterodniowego imprezowania na wzgórzach Cheltenham. Przed każdym kolejnym marcowym festiwalem mnożą się pytania o liczbę zwycięstw koni przygotowywanych przez Williego Mullinsa. Legendarny trener po ubiegłorocznym mityngu miał tych wygranych już 113.
Już pierwszego dnia konie Mullinsa zgarnęły dwa najwyżej dotowane wyścigi
Najpierw Kargese pod synem trenera Dannym pokonała mocniej liczonego z koni Mullinsa Kopeka des Bordes (P.Townend) w Singer Arkle Challenge Trophy Novices’ Chase (G1). Klacz wykorzystała potknięcie kolegi treningowego na ostatniej przeszkodzie i wyrobioną przewagę pewnie utrzymała do celownika. Jedynym koniem, który dotrzymał kroku Irlandczykom, był faworyzowany Lulamba (N.de Boinville/N.Henderson), który do zwyciężczyni stracił blisko 5 długości.
Jeszcze większe emocje budził najważniejszy wyścig pierwszego dnia – Champion Hurdle (G1). Kryterium szybkości dla specjalistów od płotów zdominowała siwa Lossiemouth (P.Townend), która w dystansie pilnowała „podliczanej”, dyktującej mocne tempo Brighterdaysahead (J.Kennedy/G.Elliott). Gdy Paul Townend zdecydował się zaatakować na drugim płocie przed metą, okazało się, że rywale nie mają odpowiedzi na fantastyczne przyspieszenie Lossiemouth, która na pełnej kontroli minęła celownik z przewagą dziewięciu długości nad broniącą się przed atakiem The New Liona (H.Skelton/D.Skelton) Brighterdaysahead.
Właścicielem klaczy jest były amerykański bankier – Rich Ricci (Richard Thomas Ricci), a Lossiemouth została legendą Cheltenham. Jej wtorkowe zwycięstwo było już czwartym podczas marcowych mityngów. Wszystkie triumfy były na poziomie G1, ale ten w Champion Hurlde jest zdecydowanie najcenniejszy. Już przed rokiem po brawurowym sukcesie w gonitwie dla klaczy eksperci zastanawiali się, czy niewystawienie jej do najważniejszej gonitwy płotowej nie było błędem. Mullins najwyraźniej nie chciał konfrontować jej jeszcze z Constitution Hillem, który ostatecznie po kilku groźnych upadkach został przestawiony na gonitwy płaskie. 69-latek pokazał, że potrafi podejmować niepopularne, ale trafne decyzje.
Drugi dzień był jeszcze bardziej udany dla Williego Mullinsa, a jego konie wygrały trzy „giejedynki”
Pierwszy był King Rasko Grey (P.Townend), który wygrał z notowaniem 11/1 Turners Novices’ Hurdle (G1). Dla nas gonitwa ta jest szczególna, ponieważ w 2013 roku zdobył ją wyhodowany w SK Moszna Galileo.
Drugi skalp, tym razem dubletem Mullins wziął w Brown Advisory Novices’ Chase (G1). Mniej liczony Kitzbuhel (H.Cobden) odparł atak wysoko ocenianego Final Demand (P.Townend). Upadek zaliczył trzeci z liczonych koni Mullinsa – Kaid d’Authie, a faworyzowany Romeo Coolio (J.Kennedy/G.Elliott) najwyraźniej nie był sobą. Źle skakał i został zatrzymany przez dżokeja.
Trzecim i najważniejszym triumfem w środę był Queen Mother Champion Chase (G1). Wielkim faworytem był trenowany przez Mullinsa Majborough (M.Walsh), ale komentatorzy zastanawiali się, które oblicze czempiona zobaczymy. Czy tego, który absolutnie dominuje i miażdży rywali, czy popełniającego szkolne błędy na przeszkodach i przegrywającego z kretesem. Walsh ruszył odważnie na faworycie za uciekającym Quilixiosem (D.O’Keeffe/H.de Bromhead), po czwartym skoku wyszedł na prowadzenie i po chwili zaczął odjeżdżać konkurentom. Pierwsze potknięcie zanotował na ósmej przeszkodzie, na kolejnej odbił się zbyt wcześnie i znowu musiał się ratować. Po tych błędach rywale mocno zbliżyli się do lidera, później była jedna poprawnie pokonana przeszkoda i duży błąd na kolejnej, który ostatecznie pogrzebał szanse faworyta. Na front powrócił Quilixios, a tuż za nim galopował „cały w ręku” L’Eau du Sud (H.Skelton/D.Skelton), który przez moment wyglądał na zwycięzcę. Gdy jednak przyszło do walki, nie był w stanie się przeciwstawić atakującemu z dalszej pozycji Il Etait Temps (P.Townend/W.Mullins), a w końcówce stracił jeszcze drugie miejsce na rzecz absolutnego fuksa (50/1) Libberty Huntera (S.Bowen/C.Williams). Townend na Il Etait Temps musiał się jeszcze ratować po poważnym błędzie na ostatniej przeszkodzie, ale nie przeszkodziło to tej parze w przekonującym zwycięstwie o 10 długości.
Po pierwszych dwóch dniach Willie Mullins ma na koncie 5 zwycięstw (wszystkie G1), co daje mu szansę na wyrównanie, a może przebicie rekordowych osiągnięć z lat 2022 i 2025 – 10 wygranych.
Trzymamy kciuki, żeby bilans czempiona z Irlandii poprawił należący do Sławomira Pegzy Hipop de Loire, który zapisany został na piątek do Albert Bartlett Novices’ Hurdle (G1).
A tymczasem przed nami deszczowe prognozy (12 mm opadów) na czwartek, podczas którego rozegrane zostaną prestiżowe: Stayers’ Hurlde (G1) i Ryanair Chase (G1).
WS
Zdjęcie – Equidia.fr
