Za nami emocjonujący Dzień Arabski. Roli faworyta w najważniejszym wyścigu, o Nagrodę Europy (G3), sprostał trenowany przez Janusza Kozłowskiego Rasmy Al Khalediah. Na finiszu łatwo wyprzedził rywali pod Temurem Kumarbekiem Uulu i minął celownik z przewagą aż 6 długości nad klaczą Bayesa, która przyjechała na wyścig z Holandii. Tuż za nią finiszował Love Me de la Cere. Janusz Kozłowski w niedzielę fetował także wygraną Ammasa w starciu najlepszych trzylatków (Nagroda Białki). Spośród arabskich gwiazd jego stajni nie wygrał jedynie Wasmy Al Khalediah, finiszując na trzecim miejscu – w Traf Warsaw Mile (Listed) najlepszy był Lindahls Anakin, przygotowywany przez Claudię Pawlak.
Na ten międzynarodowy mityng przybyli znakomici goście – m.in. Ambasadorzy krajów Bliskiego Wschodu: Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Kataru, ale także konie trenowane zagranicą. Była to czwórka przygotowywana w Holandii przez Karin van den Bos dla polskiego właściciela, Rafała Płatka. Bracia Lightning Thunder i Power Bolt zostali zgłoszeni do Traf Warsaw Mile (Listed), a półsiostry Chocolatebliss oraz Bayesa do biegu o Nagrodę Europy (G3, 2600 m).
Faworytem głównego biegu dnia był natomiast trenowany w Polsce Rasmy Al Khalediah, który w tym roku na Służewcu wygrał Cometa (kat. B) i Ofira (kat. A). Wysoko stały notowania polskiego Fragnara (zwycięzcy Figaro – kat. B), a także solidnie prezentującego się od początku sezonu Elevationa Al Maury. Kibice byli też ciekawi, jak spisze się świeżo upieczony derbista Largo Winch.
Wszyscy spodziewali się, że tradycyjnie poprowadzi Onyks, ale dosiadający go Anton Turgaev mocno go przytrzymał po starcie. W tej sytuacji do przodu poszedł właśnie Largo Winch. W pewnym momencie zarzucił się dżokejowi i potrącił Ksara de l’Ardus, a ten wpadł pod nogi Elevationa Al Maury i Chotolatebliss galopujących przy kanacie. Ostro wstrzymany musiał być także Love Me de la Cere, który znalazł się za nimi. Po chwili sytuacja wyglądała w następujący sposób: Umiarkowanym tempem prowadził Largo Winch przed Onyksem, Ksarem de l’Ardus i prowadzoną szerzej Bayesą. Na końcu stawki trzymały się Menwaal Al Shahania oraz Rasmy Al Khalediah.
Na początku przeciwległej prostej wyraźnie pozycję poprawiać zaczęły klacze z Holandii – Bayesa objęła prowadzenie, a jej półsiostra ulokowała się na czwartym miejscu. Wkrótce ta druga zaczęła mieć problemy i stopniowo odpadała, podobnie jak słabiej radzący sobie tego dnia Onyks. Przed wyjściem na prostą Bayesę ścigał Largo Winch, za nim biegł Elevation Al Maury. Coraz bliżej znajdowały się także Love Me de la Cere, Fragnar i Rasmy Al Khalediah, a przy kanacie skracała sobie drogę biegnąca z tyłu Menwaal Al Shahania.
Na finiszu szybko spasował Largo Winch, tymczasem Bayesę zaczął naciskać Love Me de la Cere. Z dalszej pozycji lekko ruszył Rasmy Al Khalediah, który błyskawicznie nadrobił stratę i już 300 m przed celownikiem objął prowadzenie. Od tej pory już tylko powiększał swoją przewagę i zmierzał po niezwykle łatwe zwycięstwo (oficjalny werdykt – dowolnie). Swojej wielkiej radości po minięciu celownika nie krył dosiadający go Temur Kumarbek Uulu – młody Kirgiz wzorowo przeprowadził ogiera w dystansie. Kilka długości z tyłu Bayesa toczyła zacięty bój z Love Me de la Cere o drugie miejsce i ostatecznie obroniła się przed ogierem. Czwarty był Fragnar, a piąta Menwaal Al Shahania.

8-letni Rasmy Al Khalediah (Nayef Al Khalidiah – Rajwa Al Khalediah / Tiwaiq) jest najbardziej utytułowanym koniem w polskim treningu. To jego szesnaste zwycięstwo – wcześniej aż siedmiokrotnie wygrywał gonitwy rangi Listed (w Polsce, Szwecji i we Włoszech). Niedzielna wygrana na poziomie G3 jest więc jego ósmym sukcesem w wyścigu Pattern, a zarazem najważniejszym. Trenerowi Januszowi Kozłowskiemu z powodzeniem udało się „przestawić” znakomitego weterana do rywalizacji na dłuższych dystansach bowiem wcześniej specjalizował się on w rywalizacji na 1600-2000 m. W 2021 roku podczas Dnia Arabskiego wygrał Al Khalediah Poland Cup (Listed, 1600 m).
Wyrazy uznania należą się także trenerce Karin van den Bos i klaczy Bayesa, dla której był to dopiero trzeci start w karierze, a także Andrzejowi Laskowskiemu – na płatnej lokacie przybiegła Menwaal Al Shahania, a ogierowi Love Me de la Cere niewiele zabrakło do drugiej lokaty. Być może byłoby mu łatwiej, gdyby wystartował na początku sierpnia w gonitwie o Nagrodę Figaro, jednak nie było to możliwe ze względów formalnych (dokumenty z Francji prze przyszły na czas). Z koni polskiej hodowli najlepiej zaprezentował się Fragnar. Zajął dobre czwarte miejsce, choć kibice z pewnością mieli większe oczekiwania względem rekordzisty toru na dwóch dystansach (2400 i 2800 m).

Traf Warsaw Mile dla niepokonanego podczas Dnia Arabskiego Lindahls Anakina
Przed szansą powtórzenia sukcesu sprzed roku w Traf Warsaw Mile (Listed, 1600 m) stawał inny podopieczny Janusza Kozłowskiego – Wasmy Al Khalediah. Był mocnym faworytem, choć swoich zwolenników miał także Lindahls Anakin, a zagadkę stanowiły przybywające z Holandii Power Bolt oraz Lightning Thunder.
Bardzo ostro zaczął ten ostatni. Narzucił tak mocne tempo, że biegający dotąd niemal zawsze po froncie Wasmy Al Khalediah, mógł spokojnie ulokować się za nim. Choć ta dwójka była raczej lekko wstrzymywana przez jeźdźców, a nie popędzana, pierwsze pełne 500 m ogiery pokonały 31,6 sekundy, co jest niezwykle imponującym wynikiem na elastycznej bieżni. Stawka oczywiście wyraźnie się rozciągnęła.
Lightning Thunder opadł z sił jeszcze przed wyjściem na prostą i prowadzenie łatwo objął Wasmy Al Khalediah. Zdawał się galopować lekko. Kilka długości za nim znalazły się Lindahls Anakin oraz finiszujący po zewnętrznej Power Bolt. 250 m przed celownikiem Lindahls Anakin doścignął i wyprzedził Wasmy’ego i stało się jasne, że faworyt nie wygra. Po chwili minął go także Power Bolt, który jeszcze starał się w końcówce zaatakować pierwszą lokatę, ale bezskutecznie.
Hodowczynią i właścicielką zwycięskiego wałacha jest Anita Lindahl. Jest on przygotowywany na Służewcu przez Claudię Pawlak, a dosiadał go Konrad Mazur. Co ciekawe, Lindahls Anakin (Pentagon – Arkona z Reguła / Etar) trzeci rok z rzędu wygrywa podczas Dnia Arabskiego. W wieku trzech lat był bezkonkurencyjny w biegu o Nagrodę Białki (kat. A), a w ubiegłym roku w wielkim stylu zwyciężył w Memoriale Bogdana Ziemiańskiego (I gr.).

Niesamowita walka o tytuł lidera trzylatków
Poprzednie gonitwy dla czołówki trzyletnich arabów przyzwyczaiły nas do niesamowicie wyrównanych pojedynków kilku koni. Zbliżone możliwości zaprezentowały dotychczas Ammas, Addag i Azaar, więc to one były najmocniej liczone przez publiczność.
Tempo podyktował Addag. Początkowo było ono umiarkowane, a dosiadający go Stefano Mura przyspieszył na zakręcie. Za liderem biegły Ammas i Agar Al Khalediah, natomiast po zewnętrznej pozycję zaczął poprawiać Azaar.
Na prostej do uciekającego Addaga dołączył Ammas i wydawało się, ze znów ta dwójka rozegra wyścig między sobą, podobnie jak to miało miejsce w gonitwie o Nagrodę Europejczyka na początku miesiąca. Kilka długości za nimi w jednej linii walczyły Agar Al Khalediah, Azaar i finiszująca Arima. Niespodziewanie, w końcówce ta trójka zaczęła mocno zbliżać się do walczącej pary i na celownik cała piątka wpadła blisko siebie. Ostatecznie o 0,5 dł. wygrał Ammas, drugi był Azaar o szyję przed Addagiem, a tuż za nim na celownik wpadły jednocześnie Arima i Agar Al Khalediah.
Właścicielami trenowanego przez Janusza Kozłowskiego Ammasa (Mister Ginoux – Farlet de Pine / Akbar) są państwo Wiśniewscy. Do drugiego z rzędu zwycięstwa poprowadził siwego ogiera Anton Turgaev.

Dla rosyjskiego dżokeja także był to udany dzień, ponieważ pół godziny wcześniej dość nieoczekiwanie triumfował na trenowanej przez Emila Zaharieva klaczy Zaram w biegu o Nagrodę Sabelliny (kat. B, 2000 m. Z dużym wyczuciem poprowadził czterolatkę na dalszej pozycji, a na prostej znalazł przejście między rywalkami. Francuska klacz ładnie przyspieszyła i w końcówce wygrywała w dobrym stylu, z przewagą 3,5 długości nad zdecydowanie mocniej liczoną HM Farajallah. Właścicielem ciekawie zapowiadającej się Zaram (Ahzar – Ambhre / Njewman) jest Ivan Yordanov-Dimitrov.
Roli faworyta w Memoriale Bogdana Ziemiańskiego (I gr., 1800 m) sprostał utalentowany Darckness Al Ashai (Mister Ginoux – Anhoura Lerem / Barour de Cardonne). Wałach swobodnie na prostej finiszował pod Kumushbekiem Dogdurbekiem Uulu z piątej pozycji, w końcówce wyprzedzając trzeciego w Derby Wally’ego. Ten drugi prowadził od startu solidnym tempem i nie poddawał się. Ostatecznie utrzymał drugą lokatę przed naciskającym go Al Dhahabim. Czwarty był Almared. Darcknessa Al Ashai trenuje Cornelia Fraisl dla Sławomira Pegzy.

Rozgrywaną pod patronatem Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa gonitwę o Nagrodę Gangesa wygrała trenowana przez Petro Nakoniechny’ego janowska Antyfona (Haash OSB – Anima / Ekstern) pod Kamilem Grzybowski. Klacz skutecznie finiszowała przy kanacie, wyprzedzając na prostej ofensywnie prowadzone od startu Frego Pero oraz towarzyszkę stajenną Picadorę.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Rasmy Al Khalediah wygrywa dowolnie wyścig o Nagrodę Europy (fot. Tor Służewiec)
