More

    Kto najczęściej wygrywał Wielką Warszawską w XXI wieku?

    Statystycznie Wielką Warszawską w XXI wieku najczęściej wygrywał starszy ogier zagranicznej hodowli. Oczywiście to tylko bardzo skrótowa informacja, jaka wynika bezpośrednio z analizy dotyczącej triumfatorów tego prestiżowego wyścigu w ciągu ostatnich 22 sezonów.

    Wielka Warszawska, oprócz swojej ogromnej tradycji, jest najważniejszym wyścigiem porównawczym dla trenowanych w Polsce stayerów. Nie należy jednak zapominać, że jest to gonitwa międzynarodowa, a więc bez problemu mogą być do niej zgłaszane trzyletnie i starsze folbluty trenowane poza granicami naszego kraju. We wcześniejszych latach takie zapisy były dość sporadyczne, ale akurat w trzech minionych edycjach dochodziło do konfrontacji polskiej czołówki z reprezentantami innych państw. Nie inaczej będzie tym razem, a Wielka Warszawska po raz pierwszy w historii ma rangę Listed (trzy pierwsze konie mogą dzięki temu zyskać status black type, jeśli jeszcze go nie mają) i do tego rekordową pulę nagród ponad 100 tysięcy euro.

    W 2021 roku na starcie stanęła zwyciężczyni Oaks na Służewcu i druga w Derby Nania, trenowana w Niemczech. Klacz jednak nie dała rady czołówce starszych koni znad Wisły, zajmując ostatecznie piąte miejsce. Wygrał czteroletni Night Tornado, który następnie został wybrany Koniem Roku, osiągnięcia te powtórzył w sezonie 2022. W 2020 r. kasztan również okazał się najlepszy z folblutów trenowanych w Polsce, ale uległ wówczas reprezentującemu Czechy Nagano Gold (sześcioletniemu), mającemu za sobą bardzo udaną międzynarodową karierę.

    Wcześniej przez wiele lat rywalizacja toczyła się wyłącznie w krajowym gronie. Poprzedni sukces w Wielkiej Warszawskiej konia trenowanego poza Polską miał miejsce w 2007 roku, gdy pod Per-Andersem Grabergiem wygrywał szwedzki Equip Hill. Z kolei w 2002 roku najlepszy był trenowany w Niemczech Caitano, stając się jednocześnie najstarszym triumfatorem (8 lat) w historii tego biegu.

    Nagano Gold wygrywa WW 2020 przed Night Tornado

    Przyjazd w 2020 roku konia klasy Nagano Gold pokazał, że Wielka Warszawska ma coraz większy prestiż. Był to bowiem ogier, który wygrywał gonitwy Pattern we Francji (2 x Listed) i regularnie plasował się w rywalizacji na poziomie G1 czy G2. Ścigał się z sukcesami na Longchamp czy podczas Royal Ascot. Co więcej, Night Tornado tocząc z nim walkę na prostej udowodnił, że i w polskim treningu folbluty mogą biegać na wysokim poziomie na Zachodzie. To właśnie kasztan w 2021 roku dwukrotnie ścigał się we Francji na poziomie Listed, zajmując trzecie miejsce w Deauville i wygrywając we Lyonie.

    W ubiegłym roku zapis koni trenowanych zagranicą był dość bogaty, choć było to raczej słabsze konie od niemieckiej Ultimy, która pobiegnie w tegorocznej edycji. Aż piątka spośród 11 zgłoszonych folblutów do WW 2022 trenowała w innych państwach. Drugi raz z rzędu na starcie zobaczyliśmy niemiecką Nanię, a na Służewiec po dwóch latach wrócił też przygotowywany wtedy do startów we Francji Plontier (pobiegnie w tym roku w treningu Marleny Stanisławskiej), ścigający się dla polskiego właściciela Sławomira Pegzy.

    Także Calliepie była i jest trenowana we Francji (pod wodzą Alicji Karkosy), biega dla braci Zielińskich. W sezonie 2022 zajęła WW trzecie miejsce, w tym roku znów szuka swoje szansy na tytuł black type. Pozostała dwójka, pięcioletnie Wilantos i Culihrach, przybyła w ubiegłym roku z Czech, ale te konie zajęły dalekie miejsca. Pierwszy z nich trenowany był przez Polaka – Grzegorza Wróblewskiego.

    Nania na Służewcu wygrała Oaks i była druga w Derby, a w 2022 roku wygrała gonitwę Listed dla klaczy w Hanowerze

    Górą doświadczenie?

    Wielka Warszawska jest prestiżowym wyścigiem porównawczym, czyli takim, w którym trzylatki porównują się z końmi starszymi. Wygrana Nagano Gold w 2020 r. była jednocześnie przerwaniem świetnej passy sukcesów rocznika derbowego, trwającej od 2013, czyli wygranej Patronusa. W tym czasie pięć kolejnych edycji wygrywali derbiści: Patronus, Greek Sphere, Va Bank, Caccini i Bush Brave. Następne wygrane przypadły trzyletnim klaczom, Rain and Sun, która w Derby nie startowała, oraz trzeciej w Derby i drugiej w Oaks Pride of Nelson.

    Co ciekawe, w pierwszej dekadzie XXI wieku dominowały konie starsze, również zaliczając pokaźną serię zwycięstw, począwszy od wspomnianego ośmioletniego Caitano (2002), a skończywszy na sensacyjnym triumfatorze z 2010 r. – Dancing Moonie. Podsumowując wszystkie edycje w bieżącym stuleciu, bilans jest korzystniejszy dla starszyzny i wynosi 13 do 9. W przypadku trzylatków, sukcesy odnosili zazwyczaj derbiści – oprócz wymienionej piątki, triumfowały jeszcze Kombinacja w 2001 r. oraz Intens 10 lat później, ustanawiając jednocześnie fantastyczny rekord tej gonitwy: 2600 m – 2’40,3” (był to też rekord toru, ale 2 lipca pobił go Le Destrier, który będzie jednym z faworytów WW 2023).

    Caitano wygrał WW 2002

    W ubiegłym roku przewagę liczebną miały konie starsze, bo było ich aż osiem na liście startowej. Trzylatki miały jednak stosunkowo silną reprezentację, bowiem na starcie stanęły derbista Jolly Jumper, wicederbistka i oaksistka Lady Iwona oraz druga w Oaks Calliepie. Atutem rocznika derbowego była też pięciokilogramowa ulga wagi, ale to im nie pomogło. Wygrał Night Tornado przed Petitem. W tym roku wśród jedenastu koni są cztery trzylatki (w tym dwie klacze trenowane za granicą) i siedem koni starszych.

    Zagraniczna czy polska hodowla? Ogier czy klacz?

    A jak to się rozkładało, jeśli chodzi o płeć zwycięskiego konia? Chociaż w polskim wyścigowym świecie obowiązuje powiedzenie, że jesień sprzyja klaczom, to odbywająca się na początku tej pory roku Wielka Warszawska nie potwierdza tych założeń, szczególnie biorąc pod uwagę edycje z XXI wieku. W tym czasie klacze okazywały się najlepsze tylko pięciokrotnie. Mowa tu o Pride of Nelson (2019), Rain and Sun (2018), derbistkach Greek Sphere (2014) i Kombinacji (2001) oraz czteroletniej Tulipie (2003).

    Pride of Nelson wygrała WW 2019

    Pierwsza dekada XXI wieku była też zdecydowanie lepsza dla koni polskiej hodowli. Zagraniczne folbluty wygrywały wtedy wyłącznie za sprawą gości zza granicy (Caitano i Equip Hill). Sytuacja diametralnie zmieniła się w kolejnych latach, kiedy to znacznie więcej koni było kupowanych na aukcjach w Irlandii i Francji. Sukcesy polskiej hodowli miały miejsce jeszcze za sprawą odchowanych w prywatnych ośrodkach – fenomenalnego Intensa (w 2011 roku) oraz Patronusa (2013). Od tamtej pory wygrywały już „importy”. Jednak podsumowując od początku stulecia bilans jest zbliżony – 10 wygranych koni polskiej hodowli i 12 zagranicznej.

    W tegorocznej edycji na starcie nie zobaczymy żadnego konia wyhodowanego w naszym kraju. Jeśli chodzi o rywalizację międzypłciową, to klacze są w mniejszości, bowiem zgłoszono tylko cztery (Calliepie, Noir, Migliore Speranza i Ultima).

    Polski Oaks 2022, Lady Iwona przed Calliepie. Czy w WW wykorzystają korzystne wagi?

    Wiodące postacie

    Oczywiście warto poświęcić także kilka słów innym wyścigowym bohaterom. Niezapomnianym rekordzistą wśród jeźdźców był Jerzy Jednaszewski, który dokonał wielkiej sztuki aż ośmiokrotnie wygrywając tę prestiżową gonitwę. Miało to jeszcze miejsce w XX wieku. W bieżącym stuleciu prym wiodą jeźdźcy gościnnie przyjeżdżający na duże gonitwy. Trzykrotnie Wielką Warszawską w tym czasie wygrywali Szwed Per-Andres Graberg (Equip Hill – 2007, Merlini – 2008 oraz Va Bank – 2015) oraz Czech Tomaš Lukašek (2011 – Intens, 2014 – Greek Sphere, 2017 – Bush Brave).

    Tego samego dokonał jednak świetny polski dżokej, Piotr Piątkowski, który dwukrotnie z rzędu do wygranej poprowadził San Luisa (2004 i 2005), a kilka lat później wygrał na Camerunie (2012). Co ciekawe, w 2019 wygrał Wielką Warszawską w roli trenera – Pride of Nelson (2019).

    Piotr Piątkowski trzy razy wygrał WW w XXI wieku, na Camerunie w 2012 roku i wcześniej dwa razy na San Luisie

    Skoro już mowa o treningu, to tutaj absolutną gwiazdą jest Andrzej Walicki. Ten doświadczony szkoleniowiec może się poszczycić znakomitym wynikiem – 10 pucharów za wygraną Wielkiej Warszawskiej. Po raz pierwszy wzniósł taki w górę w 1971 roku (Daglezja), a po raz ostatni w 2014 (Greek Sphere).

    Najbardziej utytułowanymi jeźdźcami, jeśli chodzi o Wielką Warszawską, w tegorocznej edycji są – obok Lukaska – Anton Turgaev, który wygrywał dwukrotnie – na Hipolinerze (2009) oraz Rain and Sun (2018), a także Stefano Mura (Night Tornado, 2021). Po jednym razie taki sukces świętowali natomiast Sergey Vasyutov (Tulipa, 2003) i Szczepan Mazur (Patronus, 2013).

    Patronus jest ostatnim koniem polskiej hodowli, który wygrał Wielką Warszawską, było to w 2013 roku, pod Szczepanem Mazurem

    Jeśli chodzi o trenerów, których konie wezmą udział w tegorocznej edycji, trzykrotnie wygrywali podopieczni Macieja Janikowskiego (Zagara – 1997, Merlini – 2008 oraz Va Bank – 2015), a raz Janusza Kozłowskiego (Rain and Sun 2018), który czterokrotnie wygrał Wielką Warszawską jako dżokej, jeszcze w XX wieku.

    (Art)

    Na zdjęciu tytułowym Stefano Mura i Wiktoria Żaczek celebrują zwycięstwo Night Tornado w WW 2021

    Udostępnij

    Powiązane artykuły

    Zbliżające się wydarzenia

    Najnowsze artykuły