Niespełna miesiąc został do startu rozgrywanej w ostatnią niedzielę września Westminster Wielkiej Warszawskiej. Królowa Służewieckich Gonitw jest nie tylko wizytówką warszawskiego hipodromu, ale też całych polskich wyścigów. Od momentu, gdy jako pierwszy wyścig dla koni pełnej krwi w Europie Środkowo-Wschodniej została wpisana do systemu Pattern, jej międzynarodowy status mocno wzrósł. Do tegorocznej edycji zgłoszono 22 konie, z których osiem trenowanych jest za granicą. Co symboliczne – prawa do transmisji gonitwy wykupił światowy potentat – francuskie PMU.
Osiemdziesiąta odsłona Wielkiej Warszawskiej na Torze Służewiec
Chociaż historia tej gonitwy jest dużo dłuższa, bo sięga 1895 roku, to na warszawskim Torze Służewiec rozgrywana jest od 1946 roku. W roku 2025 będziemy mieli więc jej osiemdziesiątą odsłonę. Wśród zwycięzców Wielkiej Warszawskiej znajdziemy najwybitniejsze konie, jakie rywalizowały na naszych torach. Osiem z nich wygrywało ten wyścig dwukrotnie, ale żaden nie skompletował hat-tricka. Ostatnie lata nie były szczęśliwe dla derbistów. Po pięcioletniej serii rozpoczętej przez Patronusa (ostatni zwycięzca polskiej hodowli) w 2013, a zakończonej przez Bush Brave’a w 2017 roku, żaden z triumfatorów Błękitnej Wstęgi nie sięgnął po wygraną w Wielkiej Warszawskiej. To legendarny wyścig, w którym rodzą się legendy.
Wielka Warszawska na wielkim i małym ekranie
„W życiu prawdziwego warszawiaka liczą się tylko trzy daty: ślubu, Powstania i Wielkiej Warszawskiej” mawiał jeden z bohaterów popularnego w latach osiemdziesiątych serialu „Jan Serce”. Królowa Służewieckich Gonitw na stałe wpisała się w kulturalny i sportowy krajobraz stolicy, a sam Tor wielokrotnie gościł zarówno w produkcjach filmowych, jak i telewizyjnych. Chyba wszyscy pamiętamy, jak grany przez Romana Wilhelmiego Nikodem Dyzma zgarnął małą fortunę, obstawiając kombinację siedem, jeden, cztery. Jak do tego doszedł? Siedem, bo był siódmy dzień tygodnia (niedziela), jeden, bo był pierwszy raz na wyścigach, a cztery, bo koń ma cztery nogi. Służewieckie pejzaże pojawiały się też w serialu „Karino”, filmie „Kiler-ów 2-óch” i innych produkcjach. Obecnie z niecierpliwością czekamy na premierę nomen omen „Wielkiej Warszawskiej”, filmu w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka (m.in. ”Wielka Woda”), który zapowiadany jest na styczeń 2026 roku.
Wielka Warszawska w ofercie PMU
Jak przystało na sztandarowy wyścig, Wielka Warszawska budzi zainteresowanie nie tylko na naszym podwórku. Normą są zgłoszenia koni trenowanych za granicą – w tym roku spośród 22 zapisanych, osiem przygotowywanych jest w Czechach, Niemczech, Francji i Austrii. To nie wszystko! Do gry włączył się francuski gigant PMU, który zakupił prawa do transmisji i przyjmowania zakładów na tę gonitwę w swojej globalnej ofercie. Do tej pory współpraca między polskim operatorem zakładów wzajemnych – spółką Traf a PMU ograniczała się do udostępnienia naszym kibicom transmisji z francuskich torów. W tym roku Francuzi postanowili rozszerzyć swoją ofertę o Wielką Warszawską, co jest dowodem na wysoki profesjonalizm i atrakcyjność polskich wyścigów oraz dobre doświadczenia z dotychczasowej współpracy między obu firmami.
Pari Mutuel Urbain (PMU) to firma powstała w 1930 roku. Obsługuje zakłady totalizatora na gonitwy rozgrywane we Francji i za granicą. Jest filarem tamtejszego rynku, przeznaczając dochód na rozwój przemysłu wyścigowego. PMU należy do największych firm na świecie w tej branży. Osiąga roczne obroty w granicach 10 miliardów euro. W kolejnych latach planowane jest dalsze rozszerzanie współpracy między Trafem a PMU.
Dla spółki Traf to także powód do dumy – niespełna rok temu rozpoczęto rozmowy z przedstawicielami PMU, a ich zwieńczeniem było spotkanie z Henrim Pouretem podczas Gali Derby 2025. Francuski partner zachwycił się Służewcem i atmosferą warszawskich wyścigów, co przesądziło o decyzji, aby już w tym roku włączyć Wielką Warszawską do globalnej oferty PMU. Początkowo ambitnym celem wydawał się sezon 2026, z tym większą satysfakcją przyjmujemy decyzję o praktycznie natychmiastowym rozpoczęciu współpracy. To ogromna szansa dla rozwoju i promocji polskich wyścigów, a równocześnie zobowiązanie do dalszego rozwoju oferty Trafu.
WS
