Co to była za niedziela na Służewcu! Sanzhar Abaev jeździł jak natchniony, chociaż przez chwilę nieuwagi mógł zostać bez licencji na kilka dni wyścigowych. Krzysztof Ziemiański mocno wszedł w sezon, a septyma z pulą ponad 150 tysięcy złotych została przegrana w ostatniej gonitwie … w niecodziennych okolicznościach.
Głównymi punktami niedzielnych gonitw rozgrywanych na warszawskim Służewcu były świetnie obsadzone biegi pozagrupowe o nagrody Strzegomia i Cometa oraz niemniej emocjonująca drugogrupowa Nagroda Dżamajki. Była też niecodzienna kumulacja septymy z zaskakującym finałem, ale po kolei.
Nagroda Strzegomia – Only Luck z pewnym triumfem
Zapowiadana jako pojedynek niepokonanych Only Luck i Aksiosa Nagroda Strzegomia ostatecznie była widowiskiem jednego aktora.
Tempo w dystansie dyktował Nomas Fahad, do którego przed wejściem w zakręt dołączył Nagi Instynkt, czyli konie startujące z ulgą wagi. Para ta wyprowadziła na prostą i chyba przez pewien czas blokowała faworyzowaną Only Luck. Problemy liczonej klaczy spróbował wykorzystać rozpędzający się środkiem toru Kartel Code, który przez chwilę wyglądał na zwycięzcę gonitwy. Gdy Only Luck wydostała się ze ścisku, udowodniła jednak, że jest czołowym koniem rocznika. O ile na początku pogoń za ogierem szła jej dość ciężko, to gdy go w końcu złapała, odeszła od niego z dużą swobodą.
Drugi z faworytów – Aksios „był bujany” w dystansie, długo się zbierał, ale ostatecznie udało się go rozpędzić i na prostej galopował w niezłym tempie po trzecie miejsce.
Trenerem Only Luck jest Krzysztof Ziemiański, właścicielem Millennium Sp.z o.o., a do przekonującej wygranej poprowadził ją niezawodny Sanzhar Abaev.
Otwarcie sezonu było udane dla liderki rocznika i z niecierpliwością czekamy na jej kolejne starty. W Polsce, za granicą? Wkrótce się okaże.
Akira Yasha jak błyskawica w Nagrodzie Dżamajki
Sprawdzian dla klaczy przed Nagrodą Wiosenną rozstrzygnęła na swoją korzyść Akira Yasha. Trenowana przez Wiaczesława Szymczuka, a dosiadana przez Karolinę Kamińską trzylatka cały dystans przegalopowała na jednym z ostatnich miejsc, ale na finiszu włączyła wyższy bieg i momentalnie policzyła konkurentki, odbierając prowadzenie dobrze broniącej się Enjoy Your Dream na nieco ponad 100m przed celownikiem.
To był prawdziwy pokaz mocy i błyskotliwego finiszu. Najbardziej efektowne zwycięstwo drugiego dnia wyścigowego na Służewcu, które ustawiło Akirę Yashę wśród najpoważniejszych pretendentek do walki w klasyku na milę.
Korzystnie zaprezentowała się też Enjoy Your Dream, która potwierdziła dobre przygotowanie do sezonu koni Wiktorii Żaczek. Mocno rozczarowały natomiast liczone Lady Liva i Zorianna, które zajęły odpowiednio szóste i siódme miejsce, nie biorąc udziału w rozgrywce.
Oceniając predyspozycje dystansowe na podstawie rodowodu, Akira Yasha nie powinna mieć problemów na 2000 metrów, a i z 2400 może sobie poradzić. Pozostaje jeszcze kwestia mocnego temperamentu.
Właścicielami zwyciężczyni są: J. Kostera-Cybersecurity, M. Kostera, S. Skowrońska-Kostera.
Love Me de la Cere i długo, długo nikt
Nagroda Cometa z przytupem wprowadziła nas w rywalizację najlepszych koni arabskich w Polsce. Bezkonkurencyjny w inauguracyjnym starcie okazał się Love Me de la Cere, który rozprawił się z konkurencją w niezwykle efektownym stylu.
Spodziewaliśmy się emocji i wyrównanej walki między trójką, czwórką, może piątką koni. Emocje owszem były, ale tylko w walce o drugie miejsce, bo Love Me de la Cere szybko pozbawił konkurentów złudzeń, kto sięgnie po zwycięstwo w biegu o Nagrodę Cometa. Dynamicznie galopujący kasztan bez problemu oddalił się od prowadzącego w dystansie Wasmy Al Khalediah i uzyskał przewagę pięciu długości na celowniku.
Słabnący na końcowych metrach Wasmy Al Khalediah obronił się przed atakiem Fragnara i Lindahls Anakina, które przegrały z nim o szyję i łeb.
Zwycięzcę trenuje dla M.A.M.Teeka Andrzej Laskowski, a do gładkiej wygranej poprowadził Kumushbek Dogdurbek Uulu.
Dobre otwarcie sezonu dla Krzysztofa Ziemieńskiego, skuteczność Sanzhara Abaeva i udany dzień stajni Millennium
Dwa zwycięstwa i dwa drugie miejsce to bilans Krzysztofa Ziemiańskiego z niedzieli. Trudno nie połączyć tych sukcesów z właścicielem – Spółką Millennium Stud. Oba zwycięskie konie trenera Krzysztofa Ziemiańskiego biegały w charakterystycznych niebiesko-żółtych barwach Millennium. Oprócz Only Luck wygrał też Birmingham, chociaż niewiele zabrakło do sensacyjnego rozstrzygnięcia.
Stojący za stajnią Millennium Konstantin Zgara mógł świętować tego dnia jeszcze dwukrotnie z końmi przygotowywanymi przez innych trenerów – Art Shadow (M.Janikowski) i Tomiris (M.Jodłowski). Do pełni szczęścia zabrakło tylko sukcesu Zinighta, który trafił na świetnie dysponowanego Espresso i zajął drugie miejsce. Cztery wygrane podczas jednego dnia nie zdarzają się często, więc jest to fakt godny podkreślenia.
Cztery wygrane zanotował też Sanzhar Abaev, dla którego niedzielne wyścigi mogły zakończyć się kilkoma dniami „odpoczynku” od rywalizacji. W gonitwie drugiej na finiszu dość swobodnie wyszedł z Birminghamem na prowadzenie i gdy żaden z rywali nie był w stanie mu zagrozić, rozluźnił się i przestał aktywnie jechać. Bliski wykorzystania tego był Bolot Kalysbek Uulu na mało liczonej Nymphie, która po pewnych problemach ze znalezieniem przejścia niesamowicie odpaliła w końcówce i przegrała z faworytem zaledwie o krótki łeb. Gdyby te kilka centymetrów było na korzyść klaczy, Komisja Techniczna zapewne zaprosiłaby Abaeva na rozmowę zakończoną kilkoma dniami zawieszenia licencji.
To zdarzenie najwyraźniej podziałało na Kirgiza jak podwójne espresso. W kolejnych wyścigach jeździł bardzo skutecznie i poprowadził do wygranej: Only Luck, Shamiego Al Khalediah i Tomiris.
Septyma już trafiona, a jednak nie!
Gdy po szóstej gonitwie podano, że septyma kończona jest ośmioma końmi (na 11 startujących), można było zacząć się rozglądać za kimś, kto za chwilę będzie skakał z radości. Do wzięcia było bowiem ponad 150 tysięcy złotych.
Ostatniej septymowej gonitwy nie udało się wygrać najmocniej obstawianym Senlisowi (drugi), God of Warowi (siódmy), ani podliczanemu, ale jeszcze „grubawemu” Notoriousowi (szósty). Pierwszy celownik minął dosiadany przez Bostona Marata Uulu Gordon Start, dla którego był to debiut w Polsce. Tego typu konie trener Ioannis Karathansis regularnie sprowadza z Wysp i nierzadko notuje z nimi bardzo dobre wyniki. W teorii powinien być wśród czterech-pięciu najmocniej liczonych koni. Co dopiero w ośmiu! Jak to czasami bywa, teoria sobie, a rzeczywistość sobie. Po ogłoszeniu wypłat okazało się, że jednak nikt nie trafił niedzielnej septymy i ponad 150 tysięcy złotych przejdzie na gonitwy rozgrywane na Służewcu w niedzielę 3 maja.
Czeka nas kumulacja, której pula zapewne przekroczy 200 tysięcy złotych!
WS
Zdjęcie -M.Metza/Tor Służewiec
