More

    Dubai World Cup – perła w koronie arabskich szejków

    Tradycyjnie w ostatnią sobotę marca oczy całego wyścigowego świata skierowane będą na Dubaj. Już po raz 26 w historii zostanie rozegrana prestiżowa gonitwa Dubai World Cup, będąca oczkiem w głowie władcy Dubaju, światowego potentata wyścigów i hodowli – szejka Mohammeda al Maktoum. Przez wiele lat była to najwyżej dotowana gonitwa świata, ale została przebita najpierw przez Pegasus World Cup, a później przez Saudi Cup. Tym razem łączna pula nagród w ośmiu wyścigach dla folblutów i jednym dla koni arabskich wynosi 30,5 mln dolarów. W Dubai World Cup jest do wzięcia 12 mln dol., z tego aż 7,2 mln dla zwycięzcy. Wystartuje 11 koni na czele z opromienionym sławą zwycięstwa w Pegasus World Cup nad Knicks Go – Life is Good, który jest bitym faworytem gonitwy na torze Meydan.

    Od 1996 roku, gdy pierwszą edycję Pucharu Świata w Dubaju wygrał – jeszcze na starym torze Nad al Sheba – słynny amerykański Cigar, trwa swoisty mecz pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a gospodarzami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 12:10 prowadzą w nim konie trenowane w USA. Ostatnią edycję wygrał przygotowywany w Ameryce przez Michaela Stidhama – Mystic Guide, ale jego właścicielem była… stajnia Godolphin szejka Mohammeda, który marzy o wygraniu Kentucky Derby i od lat ma swoje oddziały w USA. Stajnia Godolphin w Dubai World Cup triumfowała aż 9 razy, tyle samo zwycięstw ma trener Saeed bin Suroor.  

    Czym dla Anglików  są Derby w Epsom i Royal Ascot, dla Amerykanów Kentucky Derby i Breeders Cup, dla Francuzów Prix l’Arc de Triomphe i Grand Prix de Paris, dla Australijczyków Melbourne Cup, dla Niemców Grosser Preis von Europa w Kolonii i Wielka Nagroda Baden Baden, dla Japończyków Japan Cup, a dla Polaków Derby na Służewcu i Wielka Warszawska – tym dla szejków z Emiratów Arabskich, a zwłaszcza dla rządzącej Dubajem rodziny Al Maktoum, jest Dubai World Cup.

    Magia wyścigowej tradycji

    Oczywiście szejkom trudno równać się z tradycją angielskiego Derby w Epsom, rozgrywanego nieprzerwanie od 1780 roku, czy Kentucky Derby (pierwsza edycja w 1875 roku) albo nawet Breeders Cup (od 1984 roku), ale Dubai World Cup ma już swoją tradycję, od 1996 roku przyciąga czołowe konie z kilku kontynentów i jest perłą w koronie arabskich szejków. W tym roku zostanie rozegrany już po raz 26, nie odbyła się jedynie edycja 2020 z powodu pandemii koronawirusa.

    To gonitwa ze znacznie większą tradycją i prestiżem niż wchodzące teraz w skład zimowej potrójnej korony Saudi Cup i Pegasus World Cup, wszystkie rozgrywane na nawierzchni piaskowej, czy teraz już raczej częściowo sztucznej (dirt), która preferuje konie z USA i znad Zatoki Perskiej. Nawet jeśli te dwa pozostałe wyścigi oferowały rekordową pulę nagród, to jeszcze muszę się trochę postarać, by dorównać sławą Dubai World Cup.

    Rywalizacja z Breeders Cup

    W latach 80-tych najwyżej dotowanym mityngiem wyścigowym na świecie był amerykański Breeders Cup, z najważniejszą i najwyżej dotowaną gonitwą – Classic, której pula od 1984 do 1995 roku wynosiła 3 miliony dolarów. W 1996 roku szejk Mohammed postanowił przebić Amerykanów i zorganizował w marcu pierwszą edycję Dubai World Cup z pulą nagród 4 miliony dolarów. Amerykanie jesienią tego samego roku też podnieśli dotację BC Classic do 4 mln dol.

    Szejkowie z Emiratów w 1999 roku odpowiedzieli z kolei podwyższeniem puli do 5 mln dol., a od 2000 do 2019 roku wyścig był dotowany na 6 mln dolarów i długo był „najdroższą” gonitwą świata. Do momentu aż do gry wkroczyła rodzina królewska z Arabii Saudyjskiej, a także ponownie Amerykanie.

    Amerykanie przebili szejka Mohammeda

    W 2017 roku po raz pierwszy została rozegrana gonitwa Pegasus World Cup. Amerykanie wpadli na pomysł, jak zebrać najwyższą pulę nagród na świecie. Za zapis zaproszonego do tego wyścigu konia (było 12 miejsc) trzeba było zapłacić milion dolarów, ale pula wynosiła aż 12 milionów dolarów, czyli dwa razy więcej niż w rekordowym Dubai World Cup. W 2018 roku Amerykanie podnieśli jeszcze stawkę w Pegasus WC do 16 milionów dolarów.

    Później zaczął się ostry zjazd w dół. W 2019 roku było w puli już „tylko” 9 milionów dolarów, a w latach 2020-2022 konie ścigały się w Pegasus World Cup o „drobną” sumę 3 mln dol., ale już nie było tej wysokiej opłaty za start. W kontekście światowego rekordu finansowego nie miało to już jednak znaczenia. W 2019 roku na chwilę szejkowie z Emiratów odzyskali palmę pierwszeństwa, gdy podnieśli pulę nagród do 12 mln dol. W samym Dubai World Cup i do rekordowych 35 mln dolarów w całym dniu wyścigowym.

    Saudyjczycy wyłożyli 20 milionów dolarów

    Było to jednak odzyskanie prymatu tylko na rok, ponieważ wszystkich przebiła rodzina królewska z Arabii Saudyjskiej, która w 2020 roku zorganizowała po raz pierwszy Saudi Cup z pulą nagród 20 milionów dolarów, w tym 10 mln dla zwycięzcy i to nie zmieniło się też w tym roku. Szejk Mohammed i jego kompani muszą więc i w tym roku zadowolić się tylko drugim miejscem w tym finansowym wyścigu zbrojeń.   

    Zarówno sztuczna, bądź piaskowa, nawierzchnia jak i marcowy termin Dubai World Cup (na zakończenie europejskiej zimy, po międzysezonowej przerwie w rozgrywaniu wielkich gonitw na Starym Kontynencie) sprawiają, że koniom trenowanym w Europie jest znacznie trudniej o zwycięstwa niż tym z USA i Emiratów. Podobnie jak w Pegasus World Cup i Saudi Cup.

    Europa Japonia lepsze na trawie

    Tylko dwa razy w Dubai World Cup triumfowały konie trenowane w Europie. Było to w 1997 roku Singspiel, którego dla szejka Mohammeda przygotowywał w Anglii Sir Michael Stoute i w 2010 roku, gdy zwyciężył wyhodowany w Brazylii Gloria de Campeao z francuskiej stajni trenera Pascala Bary’ego. Konie z Europy najczęściej wygrywają za to Dubai Sheema Classic G1, gonitwę na 2400 m po trawie, rozgrywaną w Dubaju od 1998 roku. Rok temu w puli było 6 mln dolarów, a wygrał francuski Mishriff, triumfator Saudi Cup.

    Jeden triumf w World Cup w Dubaju mają na koncie Japończycy. W 2011 roku wygrał dla nich Victoire Pisa (konie z Japonii za to często wygrywały w innych prestiżowych gonitwach w dniu DWC). W pozostałych 22 edycjach Dubai World Cup łupy podzielili między sobą Amerykanie i gospodarze. Konie z USA zanotowały 12 zwycięstw, a trenowane w Emiratach 10. W tym roku zanosi się, że Ameryka zaliczy szczęśliwą trzynastkę, bo Life is Good wydaje się być koniem nie do pokonania.

    Szejkowie z Dubaju nie są zbyt gościnni dla rywali, bowiem stajnia Godolphin zwyciężała w Pucharze Świata aż 9 razy, a rodzina Al Maktoumów de facto ma na koncie aż 11 zwycięstw, bo poza tymi zarejestrowanymi na Godolphin, triumfator z 1997 roku Singspiel był własności szejka Mohammeda, a  w 2015 roku wygrał Prince Bishop, należący do jego syna – Hamdana bin Mohammeda al Maktoum.

    Dominacja Godolphin i trener Bin Suroora

    Spośród tych dziewięciu zwycięzców Dubai World Cup dla stajni Godolphin, siedmiu przygotowywał trener z Emiratów Arabskich Saeed bin Suroor, a dwóch pozostałych Michael Stidham z USA (2021 Mystic Guide) i urodzony w Dubaju Mahmood al Zarooni. Ten ostatni odbywa karę zawieszenia po tym, jak ponad 20 koni, trenowanych przez niego na Wyspach Brytyjskich dla szejka Mohammeda, po niespodziewanym nalocie na stajnię zostało złapanych  na dopingu w sezonie przygotowawczym.

    Trener Saeed bin Suroor też ma na koncie 9 zwycięstw w Pucharze Świata, z których 7 odniósł końmi ze stajni Godolphin. Poza tym w 1999 roku przygotował zwycięzcę Almutawakela dla brata szejka Mohammeda – Hamdana al Maktouma (babka trójkoronowanego na Służewcu Bush Brave – Almaaseh jest jego hodowli), który zmarł 24 marca 2021 roku tuż przed 25. edycją PŚ w Dubaju. W 2015 roku Suroor siodłał z kolei Prince Bishop dla syna szejka Mohammeda.

    Dettori ściga Bailey’a

    Wśród dżokejów najwięcej zwycięstw (4) odniósł legendarny Jerry Bailey, który wygrał dwie pierwsze edycje Dubai World Cup w latach 1996- 1997 na Cigarze i Singspielu, a następnie w sezonach 2001 i 2002. W całej karierze Bailey wygrał aż 5893 gonitwy.   

    Jeżdżący przez lata dla stajni Godolphin fenomenalny włoski dżokej Lanfranco Dettori w Dubai World Cup triumfował trzy razy – w 2000 roku na Dubai Millennium (ojciec topowego reproduktora Dubawiego), w 2003 roku na Moon Ballad i w 2006 roku na Electrocutionist. W sobotę Dettori będzie miał teoretycznie szansę doścignąć Baileya, bo pojedzie na trenowanym przez Boba Bafferta Country Grammer, ale w praktyce ogranie Life is Good będzie bardzo trudne.

    Tor za ponad miliard dolarów

    Od 1996 do 2009 roku Puchar Świata w Dubaju był rozgrywany na torze Nad al Sheba, a od 2010 roku czołowe konie z kilku kontynentów gości obiekt Meydan, zbudowany za 1,25 mld dolarów.

    Na trybunach może pomieścić nawet 80 tysięcy widzów, ale w tym roku przygotowano 60 tysięcy miejsc. Na torze znajduje się pięciogwiazdkowy  hotel, przystań wodna i muzeum.

    Tragiczna historia Dubai Millennium

    Najszybciej w historii Dubai World Cup dystans 2000 metrów przebiegł w 2000 roku Dubai Millennium (Seeking the Gold – Colorado Dancer po Shareef Dancer i Fall Aspen), schodząc na torze Nad al Sheba poniżej dwóch minut – 1 min 59,5 s. Ten wybitny koń, wyhodowany przez szejka Mohammeda, wygrał 9 razy na 10 startów. Do triumfu w DWC w Europie dołożył trzy prestiżowe zwycięstwa w gonitwach G1 na trawie w Anglii i Francji.

    Karierę reproduktora zaczął w 2001 roku w angielskiej Dalham Hall, należącej do szejka Mohammeda, przy bardzo wysokiej cenie stanówki 100 tysięcy funtów. Niestety, 29 kwietnia 2001 roku musiał zostać uśpiony z powodu choroby. Zostawił po sobie tylko 56 koni, ale wśród nich był prawdziwy skarb – Dubawi i kilka koni, które wygrały wyścigi Pattern. Aż trudno sobie wyobrazić, jak daleko Dubai Millennium by zaszedł, gdyby krył przez kilkanaście sezonów. Być może to był w hodowli niedoszły następca Northern Dancera i Mr Prospectora.  

    Well Armed odjechał o 14 długości

    Na Meydanie najlepszy czas zanotował dotąd Thunder Snow (2 min 01,38 s) ze stajni Godolphin, który jako jedyny dotąd koń triumfował w PŚ w Dubaju dwukrotnie (2018-2019). Z największą przewagą Dubai World Cup wygrał w 2009 roku amerykański Well Armed, który aż o 14 długości pokonał Gloria di Campeao, który zwyciężył w tej gonitwie w następnym roku.

    Puchar Świata w Dubaju ściągał wiele gwiazd turfu z całego świata, a kilka też wiele wykreował. Wśród nich jest właśnie jedyny dwukrotny zwycięzca Thunder Snow (Helmet – Eastern Joy po Dubai Destination), którego w obu przypadkach do zwycięstwa poprowadził wybitny belgijski dżokej Christophe Soumillon, wielokrotny champion na torach francuskich.

    Dobry na piasku i na trawie

    Thunder Snow na 24 starty w karierze wygrał 7 wyścigów i zarobił dla stajni Godolphin niebagatelną sumę 17 193 288 dolarów, co daje mu czwarte miejsce w światowym rankingu za Winx (19 707 571), Arrogate i Almond Eye, a przed Mishriffem, francuskim derbistą i zwycięzcą Saudi Cup.

    Thunder Snow jest przykładem takiego uniwersalnego konia, który dobrze radzi sobie zarówno na nawierzchni piaskowej, syntetycznej, jak i na trawie. Jego kariera i proces treningowy zostały zaplanowane wzorcowo przez Saeeda bin Suroora i szefów stajni Godolphin.

    Jako dwulatek wygrał we Francji Criterium International G1, zimą jako trzylatek w Dubaju wziął na nawierzchni dirt dwa miejscowe klasyki – 2000 Guineas i UAE Derby, by po przenosinach do Europy wygrać na trawie we Francji Prix Jean Prat G1, zająć drugie miejsce w Irish 2000 Guineas  i trzecie podczas Royal Ascot w Anglii w St James’s Palace Stakes.

    Przed dubletem Thunder Snow, Puchar Świata w Dubaju wygrywały dwa słynne konie ze Stanów Zjednoczonych – w 2017 roku Arrogate i rok wcześniej California Chrome. Arrogate (Unbridleds Song – Bubbler po Distorted Humor) jako czterolatek wygrał i Dubai World Cup i kilka miesięcy wcześniej Pegasus World Cup.

    Arrogate jako pierwszy zarobił ponad 17 milionów

    Triumf w Dubaju nastąpił w dramatycznych okolicznościach, bo potrącony na starcie przez Furię Cruzadę (dobra znajoma, bo biegała w Saint-Cloud w Prix Flore G3 z mojej hodowli Testarossą) Arrogate ruszył ostatni ze sporą stratą i Mike Smith wygrał na nim po szaleńczej pogoni przez cały dystans, o 2,25 długości od Gun Runnera.

    Wówczas nie było jeszcze w programie światowych wyścigów Saudi Cup, bo pewnie zgarnąłby całą potrójną koronę zimowych wielomilionowych biegów na nawierzchni dirt. Arrogate został zakupiony przez Khalida Abdullaha na licytacji roczniaków w Keeneland za najwyższą kwotę podczas tej aukcji – 560 tysięcy dolarów. Była to, jak się okazało, inwestycja znakomita.

    Wygrał dla księcia z Arabii Saudyjskiej 17 422 600 dolarów, a gdyby był wtedy rozgrywany Saudi Cup, to pewnie przez wiele lat byłby liderem listy zarobków w wyścigach konnych, a tak wyprzedziła go wybitna australijska klacz Winx, która na 43 starty wygrała 37 wyścigów.  

    Winx i Zenyatta – wybitne córki Street Cry

    Winx jest córką ogiera Street Cry (Machiavellian – Helen Street po Troy), który wygrał Dubai World Cup w 2002 roku i był to czwarty triumf dżokeja Jerry’ego Baileya. Wyhodowany przez szejka Mohammeda Street Cry okazał się znakomitym reproduktorem, ale akurat najlepsze konie spłodził nie dla stadniny Darley.

    Oprócz australijskiej Winx dał jeszcze inną fenomenalną klacz – Zenyattę, która w Stanach Zjednoczonych na 20 wyścigów wygrała 19 razy, w tym 13 wyścigów G1, co jest w USA absolutnym rekordem. Przegrała tylko raz, pechowo, na zakończenie kariery o łeb do Blame’a w Breeeders Cup Classic, gdy Mike Smith dał się zaskoczyć Garrettowi Gomezowi.

    Bajka o wyścigowym Kopciuszku

    W 2016 roku w Dubaju zwyciężył derbista z Kentucky – California Chrome, którego losy to spełnienie takiej wyścigowej bajki o Kopciuszku. Niezbyt cenionym i niechcianym koniu, który stał się bohaterem całych Stanów i miał swój fan club.

    California Chrome był synem niepozornej klaczy Love The Chase, która wygrała w karierze jeden wyścig i skromne 7 tysięcy dolarów. Jego ojciec Lucky Pulpit (choć syn wybitnego Pulpita po AP Indy) był średniej klasy wyścigowcem (wygrał 3 wyścigi i 209 tys. dol., był drugi w G2) i zaczynał krycie od bardzo niskiej jak na USA ceny za stanówkę – 2500 dolarów.

    Co ciekawe, nawet gdy California Chrome wygrał Kentucky Derby, to stanówka nim podskoczyła w 2015 roku tylko do 10 tysięcy dolarów, by po roku spaść do 7500. Poza California Chrome Lucky Pulpit nie dał żadnego naprawdę wysokiej klasy konia.  

    Nikt go nie chciał kupić nawet za kilka tysięcy

    Kto by pomyślał, że w starciu z końmi kupionymi za miliony dolarów, albo pochodzącymi ze stanówki klaczy ogierami za kilkaset tysięcy dolarów, ten trochę wyścigowy parweniusz okaże się królem na salonach. Jego właścicielami też nie byli żadni milionerzy, czy szejkowie, ale przeciętni Amerykanie, którzy podobno chcieli nawet sprzedać California Chrome jako roczniaka za kilka tysięcy dolarów, ale  – na szczęście dla nich – nie udało im się tego zrobić, bo… nie było chętnych.

    No i ten Kopciuszek dokonał cudownej przemiany. Okazał się gigantem torów. Na 27 startów wygrał 16 razy, zarobił dla właścicieli ponad 14,7 mln dolarów. Derby wziął poczwórne – Santa Anita Derby, Hollywood Derby, California Cup Derby i te najważniejsze w Kentucky. Gdy do tego dołożył zwycięstwo w drugim wyścigu potrójnej korony – Preakness Stakes, cała Ameryka oszalała przed Belmont Stakes 2014.

    Belmont Stakes – grób trójkoronowanych

    Kibice w Stanach czekali wówczas już 36 lat na konia trójkoronowanego, od 1978 roku, gdy po to miano sięgnął Affirmed (Anglicy nadal czekają od 1970 roku, gdy trzy korony zdobył Nijinsky). Belmont Stakes, rozgrywane na stayerskim jak na Amerykę dystansie 2400 m, nie na darmo nazywane jest grobem faworytów. Na trybunach były tłumy ludzi z transparentami, dziesiątki milionów przed telewizorami.

    Kopciuszek też nie dał rady. Przybiegł czwarty, ale nie wiadomo co by było, gdyby nie rana w pobliżu kopyta, którą odniósł w trakcie wyścigu. Joel Rosario, który wygrał Belmont na Tonalist powiedział, że to słodko-gorzkie zwycięstwo, bo tak naprawdę kibicował California Chrome, a nie swojemu koniowi.

    Ameryka nie musiała jednak już długo czekać na konia trójkoronowanego. W następnym roku, 2015, ta sztuka udała się American Pharoah, a w 2018 roku jego wyczyn powtórzył Justify.

    Z USA przez Dubaj do Japonii

    California Chrome po sukcesach w Ameryce wyruszył na podbój Emiratów Arabskich. Podczas pierwszego podejścia jako czterolatek nie dał rady wygrać Dubai World Cup 2015, zajął drugie miejsce za Prince Bishop, koniem syna szejka Mohammeda. Rok później sięgnął już po Puchar Świata w Dubaju i to pewnie, z przewagą ponad trzech długości.

    Karierę reproduktora zaczął w Stanach Zjednoczonych od ceny stanówki 40 tysięcy dolarów, skromnie jak na konia o tak wybitnej karierze, w 2020 roku spadła ona do 30 tysięcy, bo po Californii urodziło się  kilka niezłych koni, ale brakowało wybitnych. W sezonach 2021-2022 syn Lucky Pulpita krył w Japonii w Arrow Stud po 4 miliony jenów.

    Fazza z Polski przegrał w Dubaju tylko o nos      

    Dzień Pucharu Świata w Emiratach to nie tylko folbluty. Co roku rozgrywany jest jeden prestiżowy wyścig dla koni arabskich czystej krwi – Dubai Kahayla Classic z pulą nagród 1 mln dolarów. W 2019 roku fantastycznie spisał się w nim trenowany we Wrocławiu przez Michała Borkowskiego Fazza al Khalediah, który wcześniej wygrał Puchar Świata na Longchamp w Paryżu. W Dubaju Fazza przegrał tylko o nos z Af Maheremem, a był prowadzony w dystansie na ostatnim miejscu przez włoskiego dżokeja Pierantonio Covnertino i musiał dużo odrabiać.

    Mityng z okazji Dubai World Cup to wydarzenie nie tylko sportowe, ale i turystyczne, kulturalne, społeczne. Przylatują na ten wyścig ludzie z całego świata. Tradycją jest, że dzień wyścigowy poprzedza koncert jednej ze światowych gwiazd, a sceny były ustawiane nawet w sercu pustyni. Dla gości Dubai World Cup śpiewali między innymi: Toni Braxton, Seal, Jennifer Lopez, Kylie Minogue, czy Janet Jackson.

    Oberwanie chmury zakłóciło Puchar Świata

    W 1997 roku, gdy wybrałem się jako dziennikarz na Puchar Świata do Dubaju (to była druga edycja, rok wcześniej zwyciężył słynny amerykański Cigar), na pustyni odbył się koncert legendarnego Roda Stewarta, ale nie zdołałem na niego dotrzeć, bo akurat w tym momencie, gdy śpiewał, dopiero lądowałem w Emiratach. Wygrał wówczas dla szejka Mohammeda słynny Singspiel, a mityng został przesunięty o kilka dni z powodu oberwania chmury (moje wspomnienie z pobytu w Emiratach i z Dubai World Cup 1997 jeszcze dziś na Trafnews.pl).

    Kogo zapamiętamy jako największą gwiazdę Dubai World Cup 2022? Niemal wszyscy są przekonani, że będzie to zwycięzca Pegasus World Cup i Breeders Cup Dirt Mile – Life is Good, ale wyścigi lubią niespodzianki. Uczestników tegorocznego Pucharu Świata w Dubaju przedstawimy wkrótce w kolejnym tekście.

    Link z wynikami Dubai World Cup od 1996 do 2021 roku:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Dubai_World_Cup

    Robert Zieliński

    Na zdjęciu Cigar- zwycięzca pierwszej edycji Dubai World Cup/americasbestracing.net

    Udostępnij

    Powiązane artykuły

    Zbliżające się wydarzenia

    Najnowsze artykuły

    Ta strona jest przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich.

    Potwierdź, że masz ukończone 18 lat lub opuść stronę.