W poniedziałek, 11 listopada, odbył się ostatni mityng sezonu wyścigowego na Partynicach. Gonitwę kończącą zmagania na wrocławskim hipodromie wygrał trenowany w Czechach przez Veronikę Lempochnerovą Lianel, jednak twardy opór stawiał mu do końca Jadmir pod swoim trenerem Pawłem Pałczyńskim. Wcześniej dla Lempochnerovej inny wyścig przeszkodowy wygrał Supreme Vega. Z kolei w biegach płotowych brylowały debiutujące w tej konkurencji konie trenera Patryka Wróblewskiego (i Jakuba Kartusa) – trzyletni Flying i o rok starsza Advantagemissgraf, które pokonały znacznie bardziej doświadczonych rywali.
Podopieczni Veroniki Lempochnerovej pokazali lwi pazur
Do rywalizacji w przeszkodowym biegu o Nagrodę Zamknięcia Sezonu na Partynicach ruszyło 8 koni, ale szybko stawka lekko się przerzedziła. Już po pierwszej przeszkodzie równowagę stracił młody Michal Maksa i spadł z nieliczonej Kofili. Na kolejnej, galopująca luzem klacz, potrąciła Lad Ina, w wyniku czego i z niego jeździec spadł. Na czele stawki znalazł się Jadmir, a kilka długości za nim biegł Lianel. Reszta czaiła się za ich plecami, jedynie Et Tu Brute zaczął w pewnym momencie odstawać i odpadł z rywalizacji.
Lianel przed wybiegnięciem na bieżnię płotową dołączył do Jadmira, a za nimi biegły The Bar is Closed oraz faworyzowany French Chardonnay, przy którym trzymał się dość blisko Kap Ocean. Ta ostatnia dwójka jednak stopniowo zaczynała tracić kontakt z trójką z przodu. Na początku prostej finiszowej Lianel objął prowadzenie. Wydawało się, że Jadmir galopuje ciężej, ale Paweł Pałczyński mocno pracował w siodle i ostatni płot wałachy pokonały niemal równocześnie. Jadmir ruszył ostrzej i znalazł się na pierwszym miejscu. Wrocławska publiczność dopingująca trenowanego w Polsce siwka była pełna nadziei, tymczasem doświadczony Lianel, pobudzany przez Jana Odlozila raz jeszcze stanął do walki. Krok po kroku odrabiał stratę i przed metą o szyję wyprzedził o 4 lata młodszego Jadmira.
9-letniego brytyjskiego Lianela trenuje Veronika Lempochnerova dla stajni Ramzova (K. Zatloukal). Czeszka przygotowuje do startów także wałacha The Bar is Closed, który finiszował blisko na trzecim miejscu, tracąc tylko dwie długości do walczącej pary. O 9 dł. za nim finiszował French Chardonnay, broniąc się przed naciskającym go Kap Oceanem (0,75 dł.).

Veronika Lempochnerova miała dzisiaj jeszcze inne powody do radości, gdyż godzinę wcześniej jej konie zajęły także pierwsze i trzecie miejsce w gonitwie przeszkodowej o Nagrodę Tadeusza Dachowskiego. Na starcie, po wycofaniu Quick Nelsona oraz Long Island, miało stanąć pięć koni, jednak decyzją sędziego zwolniony został także Classic Riley. Pozostała czwórka na początku biegu nie śpieszyła się za bardzo, a tempo rosło spokojnie. Po jednej z przeszkód przed upadkiem ratowała się Negro Africa, w której siodle nie zdołał utrzymać się Pavel Peprna.
To oznaczało, że w dalszej rywalizacji zobaczyliśmy konfrontację dwójki koni Lempochnerovej z przygotowywanym przez Emila Zaharieva Mageekiem. Ciężar prowadzenia wziął na siebie Jan Odlozil na Supreme Vedze, a Mageek biegł za nim jak cień. Na ostatnim zakręcie jednak nie dawał rady już dotrzymać kroku liderowi. Miał dość bezpieczną przewagę nad Westminster Greyem, który w końcówce się zbliżał, ale nie zdołał już powalczyć o drugie miejsce. Tymczasem Supreme Vega (wł. K. Zatloukal, stajnia Nyznerov) wygrał dowolnie o 9 długości.
Płotowe trofea dla stajni Patryka Wróblewskiego!
Do niespodzianek doszło w obu poniedziałkowych gonitwach płotowych, gdyż zwycięstwa odnosiły konie debiutujące w tej konkurencji. Najpierw na starcie stanęły trzylatki. Zdecydowanie najmocniej liczony był gość z Czech – Roscoff z bardzo mocnej stajni Dr. Charvat, prowadzonej przez Pavla Tumę. Powalczyć z nim miały Lovely Olivia, wystawiana i chwalona przez Grega Wróblewskiego oraz Neo pod swoim trenerem Pawłem Pałczyńskim. Bardzo pozytywną opinię miał Patryk Wroblewski o debiutującym w gonitwach płotowych, a wcześniej niebłyszczącym w biegach płaskich w Niemczech Flyingu. Ze względu na brak doświadczenia i słabsze wyniki, nie był jednak doceniany przez ekspertów i publiczność.

Poprowadził Irydion, a stawka rozciągnęła się dość mocno. Z tyłu biegły Jolene, Dżersejka i Tabasko, w zasadzie nie licząc się w wyścigu, choć utrzymywały kontakt z główną grupą. W połowie dystansu Irydiona zaatakowały czeskie konie, Roscoff i Lovely Olivia, ale po chwili mocniej szarpnął Adam Cmiel na Flyingu. Kasztan dość łatwo wyrobił sobie 3 długości przewagi i wypadł na prostą finiszową. Rywale zza południowej granicy starali się go ścigać, ale galopowali ciężej.
Przesuwał do przodu się także Neo. Wkrótce Flying zostawił rywali daleko w tyle i zmierzał po ogromnie imponujące zwycięstwo w swoim płotowym debiucie. Za nim trwała walka o drugie miejsce między trójką najmocniej liczonych koni. Lovely Olivia pokonała Roscoffa i finiszowała na drugim miejscu, a parę z Czech zdołał rozdzielić jeszcze rozpędzający się Neo.
Właścicielami triumfatora są trener Patryk Wróblewski oraz Wiesław Jakub Kartus, którzy godzinę później świętowali jeszcze jeden, nawet bardziej nieoczekiwany sukces.
W biegu o Nagrodę Tadeusza Bora-Komorowskiego wystawiali bowiem czteroletnią Advantagemissgraf. Klacz stawała naprzeciw o wiele bardziej doświadczonych w tej konkurencji koni, spośród których część miała spore osiągnięcia na koncie.

Od startu mocno poprowadził liczony Rayden Dubai ze stajni Grega Wróblewskiego. Za nim ustawiła się właśnie Advantagemissgraf, przy której biegła Valeen, a reszta stawki galopowała zgrupowana. Na ostatnim zakręcie mocno szarpnął lider i usiłował odskoczyć. Galopująca za nim dwójka klaczy nieco straciła, ale jednocześnie oddaliła się od reszty, prowadzonej przez Duszkę. Wtedy z dalszej pozycji mocno ruszył Decameron. Wałach zdołał przed wyjściem na prostą finiszową doskoczyć do trójki z przodu, a wkrótce zaczęła wyraźnie słabnąć Valeen.
Przed ostatnim skokiem w rozgrywce pozostały więc trzy konie. Najmniej doświadczona Advantagemissgraf popełniła lekki błąd i nieco straciła, ale zaprawiony w bojach na najwyższym poziomie Jaroslav Myska szybko postawił ją na chód. Klacz stanęła do walki, najpierw wyprzedzając słabnącego na ostatnich metrach Raydena Dubaia, a przed metą także Decamerona!
Świetnie przygotowane do debiutów konie Patryka Wróblewskiego zapowiadają się bardzo ciekawie. Jak nas poinformował trener ze Służewca, Flying miał jechać na kolejny wyścig do Włoch, jednak po imponującym dzisiejszym zwycięstwie, w grę wchodzi także start we Francji. W najbliższych dniach zapadnie także decyzja odnośnie ewentualnych dalszych występów klaczy.
Zofia Szłapa znów błysnęła
W Dniu Niepodległości rozegrano także ostatnią gonitwę zaliczaną do Czempionatu Młodych Jeźdźców. Już wcześniej zapadły najważniejsze rozstrzygnięcia – zwycięzcą został Syimyk Urmatbek Uulu przed Magdaleną Kierzkowską. Dzisiaj oboje startowali z szansami na dopisanie sobie kolejnej wygranej, bo dosiadali najmocniej liczonych koni. Kirgiz w ostatniej chwili zastąpił Nikolę Cyrkler na Lady Faro, a Polka jechała na Claycastle.

Ostatecznie zdecydowanie lepiej zaprezentowała się amazonka. Dosiadana przez Urmatbeka klacz kompletnie zgasła na prostej, tymczasem prowadząca od startu Claycastle długo utrzymywała pierwsze miejsce. W połowie prostej odparła atak Królowej Kingi, ale po chwili do boju ruszył rozpędzający się Westminster Star. Ogier finiszował bardzo dobrze pod Zofią Szłapą i wygrał ostatecznie pewnie. To już drugie w tym roku zwycięstwo mało doświadczonej amazonki, która jechała dopiero po raz trzeci w życiu! Wszystkie szanse otrzymała dotąd od trenerki Marleny Stanisławskiej, przygotowującej dzisiejszego triumfatora dla firmy Westminster Race Horses.
Wspomniana trenerka była bliska także wygranej w rywalizacji dwulatków. Trenowany przez nią półbrat Zen Spirita, Marlena’s Prince, prowadził w końcówce, ale ostatecznie uległ innemu debiutantowi – Eclipse Warriorowi (półbrat Haereta in Pectore). Ciekawego ogierka do zwycięstwa poprowadził Kamil Grzybowski dla stajni Cornelii Fraisl i Sławomira Pegzy.
W poniedziałek dwa wyścigi wygrali reprezentanci stajni Łukasza Sucha – faworyzowany arabski ogier Prince Land oraz trzyletni folblut Son of Jameson (gonitwa handikapowa), który ma być w przyszłym roku szykowany do wyścigów przeszkodowych. Z kolei na początek dnia wygrał najmocniej liczony arab Pandan, trenowany przez Justynę Domańską dla SK Michałów.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Lianel w walce pokonuje siwego Jadmira
