Święta, święta i po świętach, ale całe szczęście emocje wyścigowe towarzyszą nam nie tylko od święta. Obecnie nad Zatoką Perską trwa jeden z najważniejszych mityngów sezonu zimowego. Czwartkowe gonitwy w Katarze stały pod znakiem Oaks, a najważniejszy wyścig dnia – Oaks dla folblutów wygrał Szczepan Mazur. Jeszcze większy sukces może osiągnąć w derbowy piątek. Najważniejsza gonitwa ruszy o 14.20 polskiego czasu. Część wyścigowej Europy, w tym Polska, jak co zimę, czeka z niecierpliwością na wiosnę, kiedy to konie ponownie ubarwią nasze tory, ale we Francji sezon trwa cały rok. Po świętach tamtejsi kibice folblutów przeniosą się do Deauville, miłośnicy kłusaków – do Paryża, a fani gonitw skokowych – do Le Bouscat.
Po przerwie świątecznej wracamy z francuskimi wyścigami na antenie Traf Online i od razu dostajemy obfity program wypełniony osiemnastoma wyścigami z torów Deauville, Le Bouscat oraz Paris-Vincennes. Pierwszy wyścig ruszy o 13.41, a ostatni o 18.10. W programie znalazła się jedna gonitwa czwórkowa Prix de Fougeres, o 17.22 zobaczymy piętnaście klaczy w walce na dystansie 2100 metrów w gonitwie z sulkami z pulą 40 tysięcy euro na paryskim torze Vincennes. Nie jest to gonitwa Quinte+ i tym razem wskazanie najmocniejszych koni w stawce nie poróżniło ekspertów.
Według nich największe szanse mają Lady du Chene (4) i Long Legend (5), ze szczególnym wskazaniem na drugą z nich. Obie klacze ostatnio dobrze pokazały się w bardzo podobnych gonitwach. Lady du Chene był dwa razy trzecia (2175 i 2200 metrów) właśnie na Vincennes. W poprzednim starcie nie miała szczęścia i nawet jej markowy, doskonały finisz nie zapewnił drugiego miejsca. Kłusowała w zawrotnym tempie, błyskawicznie mijała kolejnych rywali i mimo że nie miała szans na zwycięstwo, to drugie miejsce przegrała ledwie o włos.
Wcześniej też pokazała się dobrze i mimo że atakowała z czwartej linii, bez łatwego przejścia, to i wtedy wywalczyła dla siebie trzecie miejsce. Tym razem jest niemal bitą faworytką (3.5/1) i nic dziwnego, jeśli do kolejnego zwycięstwa brakuje jej tylko szczęścia, to za chwilę może dorzucić na swoje konto drugą wygraną.

Gdy ostatnio Lady du Chene zajmowała trzecie miejsce, druga była Lyra Poterie (7), która tym razem też ma realne szanse powalczyć o czołowe lokaty, ale ostatni finisz dał do zrozumienia, że przy innym układzie gonitwy będzie jej ciężko w bezpośredniej walce z Lady du Chene. W dodatku ocena ze stajni Lady du Chene jest lepsza niż w przypadku rywalki. Lyra Poterie nie wygrała jeszcze wyścigu w karierze, ale jest w bardzo dobrej formie i poza jedną wpadką, gdy zaraz po starcie zaczęła galopować, to od czterech startów nie wypadła z pierwszej czwórki, więc zdaje się być solidną opcją, co nie umknęło francuskim typerom (7,5/1).
Podobne stoją notowania wymienianej w roli głównej rywalki dla faworytki – Long Legend z piątką (7/1). Jest bardzo szybka i na dystansie 2100 metrów powinna to pokazać, mimo że w poprzednim na końcówce kłusowała bez błysku. Ostatnio w gonitwie z identyczną pulą (40 tysięcy euro) na 2175 metrów była trzecia, ale bez szans na wmieszanie się do pierwszej dwójki. We wcześniejszym starcie była sprawdzana na dystansie 2850 metrów, co zakończyło się zajęciem piątego miejsca, jednak wtedy atakowała z bardzo odległej pozycji i nawet świetne przyspieszenie, dzięki któremu zostawiła najbliższych rywali w tyle, nie wystarczyło do walki o czołowe lokaty. Wtedy kilka koni znacznie uciekło reszcie stawki jeszcze przed wyjściem na prostą i w swoim wąskim gronie podzieliło najwyższe płatne miejsca.
Francuzi wierzą w tym wyścigu jeszcze w dwa konie. Z dwójką pobiegnie mocno liczona Lauren de Beylev (7/1), a z dziewiątką trochę gorzej oceniana La Paix (9/1). Lauren de Beylev w poprzednim starcie była dopiero dziesiąta, ale startowała po długiej, niemal sześciomiesięcznej przerwie. Przed nią biegała równo i rzetelnie. Na pięć startów odniosła dwa zwycięstwa (2150 i 2550 metrów) i po razie była druga, trzecia oraz zdyskwalifikowana. Najpewniej będzie wracać do dobrego poziomu, ale może potrzebować jeszcze kilku szlifów.
W trochę innej sytuacji jest La Paix, której zdecydowanie nie można oceniać jako konia nawet zbliżonego do pewniaka do miejsca w czwórce, bo wszystkie trzy ostatnie jej starty zakończyły się dyskwalifikacjami. W ostatnich dziesięciu wyścigach pięciokrotnie była dyskwalifikowana, jednak gdy już kończyła gonitwę bez przewinień to trzy razy wygrywała i dwa razy była druga, więc na dwoje babka wróżyła.

mc
Na zdjęciu tytułowym Lauren de Beylev. Fot. Letrot
