Koń Roku 2024 w Polsce – Miss Dynamite, w niedzielę zaliczy swój trzeci start we Francji. Ponownie wystąpi na poziomie Listed, tym razem w licznie obsadzonej gonitwie Prix de la Pepiniere na dystansie 2100 metrów. Start o godzinie 16.25. Nieco ponad godzinę wcześniej, o 15.15, łakomy kąsek dla graczy – duża kumulacja czwórki, której pula powinna spokojnie przekroczyć 10 tys. zł.
Wspomniana kumulacja przypada na handikapową gonitwę sprinterską Prix du Chateau Neuf (klasa 2, 1200 m). Wysokie notowania w tym biegu mają irlandzki Agat (4) ze stajni Nurlana Bizakova, Major Oak (2) i startujący pod korzystniejszą wagą, świetnie ostatnio dysponowany Simply Lovely (9) z Mickaelem Barzaloną w siodle. Mimo najwyższej wagi w polu swoich zwolenników ma także Ciao Pa’ (1), który podobnie jak Forza Capitano (5) i Tudo Bem (6) są końmi black type. O niespodziankę może pokusić się także przygotowywany przez Henka Grewe Zeolakis (10) z utalentowanym Alexisem Pouchinem w siodle.
Godz. 16.25 / Prix de la Pepiniere (Listed, 2100 m)
W wyścigu Miss Dynamite (Vadamos – Astral Weeks / Sea the Stars) zebrała się liczna stawka 4- i 5-letnich klaczy. Dla świetnie nam znanej pięciolatki należącej do Kishore Mirpuriego i Wojciecha Żmiejki będzie to trzeci występ we Francji, a drugi pod wodzą Alicji Karkosy. Na początku maja pobiegła na Longchamp jeszcze na konto Macieja Jodłowskiego, który wcześniej poprowadził ją do triumfów w Oaks, Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego i St. Leger, a także drugiego miejsca w Wielkiej Warszawskiej, za co uzyskała status black type. W Paryżu spisała się słabo, zajmując siódme miejsce z dużą stratą do czołówki.
Po tym starcie pozostała we Francji. Właściciele powierzyli ją Robertowi i Alicji Karkosom, Polakom od lat trenującym konie na miejscu. W połowie czerwca klacz wystąpiła na Chantilly, ale znów wynik nie był satysfakcjonujący. Zajęła ostatnie 12. miejsce, choć już z mniejszą stratą do rywalek rozgrywających wyścig. Można się spodziewać, że w niedzielę jej notowania nie będą szczególnie wysokie. Forma klaczy powinna stopniowo rosnąć.
Jedną z rywalek Miss Dynamite będzie Doha, córka wybitnej Treve, dwukrotnej triumfatorki Nagrody Łuku Triumfalnego. Doha (Sea the Stars – Treve / Motivator) stopniowo wspinała się w wyścigowej hierarchii, w październiku wygrywając wyścig rangi Listed w Saint-Cloud. Dotychczasowe tegoroczne starty ma nieudane – była szósta w Yorku (G2), a podczas Royal Ascot kompletnie poległa w Wolferton Stakes (Listed). Pomimo tego klacz nadal jest wymieniana w gronie faworytek.
W dobrym stylu na tor po rocznej przerwie powróciła Quisisana (Le Havre – Quamoclit / Sea the Stars), wygrywając w Compiegne gonitwę klasy drugiej. W pokonanym polu zostawiła m.in. Baltic Empress (Kingman – Baltic Duchess / Lope de Vega). Jej forma powinna rosnąć, dlatego warto zwrócić na nią uwagę, zwłaszcza że to ona legitymuje się najwyższym ratingiem w stawce (47,5).
W kratkę biegają niezłe Mme Jourdain (Kodiac – Palombe / Nathaniel) oraz należąca do braci Wertheimerów Zuna (Kizuna – Matematica / Rock of Gibraltar). Pierwsza z nich wyśmienicie spisała się na początku kwietnia, ale kompletnie rozczarowała w kolejnym starcie, przybiegając jedynie przed Miss Dynamite. Z kolei Zuna po kwietniowej wygranej w Listed na Longchamp, nie poradziła sobie trzy tygodnie później w G3. Dostała więcej czasu na odpoczynek po tym wyścigu i może wrócić w lepszej dyspozycji.
W dobrej formie jest niemiecka North Reliance (Reliable Man – North Queen / Desert King), która po raz drugi w karierze pojawi się we Francji. Rok temu zajęła piąte miejsce w Clairefontaine. Francuzi jej nie liczą, ale może pokusić się o dobry wynik pod doświadczonym Andreasem Starke. W „gazie” wydaje się być Zabeel Light (City Light – Hasay / Lomitas). Ostatnio na poziomie klasy 2 zaliczyła dwa najlepsze występy w karierze, właśnie na torze w Chantilly, zdającym się jej bardzo odpowiadać.
Reasumując, Miss Dynamite w tym roku prezentowała bardzo przeciętną formę i w takiej raczej nie ma co szukać dobrego wyniku na poziomie Listed we Francji. Można się jednak spodziewać, że będzie w stanie biegać coraz lepiej, a wówczas w tej stawce może pokusić się o jakąś niespodziankę. Rywalki nie są poza jej zasięgiem, choć może być jeszcze zbyt wcześnie, by już teraz mogła zamieszać w czołówce, zwłaszcza na stosunkowo krótkim dystansie.
Trzymamy kciuki za przełamanie dzielnej klaczy, Konia Roku 2024 w Polsce.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Miss Dynamite (fot. Tor Służewiec)
