Journalism to niewątpliwie jedna z największych gwiazd obecnego rocznika derbowego w Stanach Zjednoczonych. Chociaż po przegranych w Kentucky Derby i Belmont Stakes z Sovereignty stracił pozycję lidera trzylatków, to ciągle jego karierę śledzą miliony Amerykanów i ludzi na całym świecie. I trudno im się dziwić. Po każdej z tych „porażek” potrafił się podnieść w wielkim stylu. W sobotę wygrał po raz trzeci gonitwę najwyższej kategorii (w amerykańskiej nomenklaturze Grade 1) – tym razem Haskell Stakes na torze Monmouth Park.
Journalism (Curlin – Mopotism / Uncle Mo) karierę rozpoczął późno, ale szybko nabrała ona tempa. Po raz pierwszy na starcie pojawił się pod koniec października (był trzeci), by po trzech tygodniach wygrać gonitwę na milę. W grudniu pobiegł w Los Alamitos Futurity G2 i dość łatwo poradził sobie z dwójką mocniej liczonych konkurentów.
Wiosną rozpoczął marsz ku Kentucky Derby. Wygrał San Felipe Stakes G2, a następnie Santa Anita Derby (G1), ogrywając przy okazji bardzo mocnych rówieśników – Barnesa i Baezę. Stał się faworytem do triumfu w najważniejszym wyścigu w USA, a wielu ekspertów przewidywało, że może okazać się kolejnym zdobywcą Potrójnej Korony.
Nadzieje kibiców „padły” w pierwszy weekend maja. W Kentucky Derby, rozgrywanym w ciężkich warunkach, lepszy od Journalisma okazał się reprezentujący barwy Godolphin Sovereignty. Faworyt nie potrafił w końcówce odpowiedzieć na jego atak, a drugie miejsce obronił o szyję przed Baezą. Ameryka miała nowego bohatera.
Jednak Journalism nie dał o sobie zapomnieć. Okazał się wielkim sportowcem, udowadniając, że w tym roczniku w Stanach są przynajmniej dwa wybitne konie. Ledwie dwa tygodnie później stanął na starcie Preakness Stakes, drugiego wielkiego wyścigu zaliczanego do „Potrójnej Korony”. Dla Sovereignty obrano inną filozofię startową, dlatego do rewanżu tym razem nie doszło. Przy okazji stało się jasne, że w tym roku w USA nie będziemy mieli konia Trójkoronowanego. Journalism pod nieobecność swojego pogromcy wygrał Preaksness, choć wiele w tym biegu poszło nie po myśli dosiadającego go Umberto Rispoliego. Prowadzony na dalszej pozycji ogier został zamknięty przed dwójkę rywali na początku prostej. Z przodu coraz większą przewagę wypracowywał sobie Gosger. W bezpardonowy, szczęśliwy i w jakimś sensie odważny sposób Rispoli i Journalism przepchnęli się przez mikroskopijną lukę i rzucili w pogoń za Gosgerem. Potrzeba było cudu, który się wydarzył. Faworyt przyspieszył w niesamowity sposób i na ostatnich metrach dopadł Gosgera, wygrywając o 0,5 dł.
Wyścig, a konkretnie wydarzenia na początku prostej, wzbudziły spore kontrowersje. Opinie ekspertów, środowiska i publiczności były podzielone. Abstrahując od incydentu, nie można nie docenić wielkiego ducha i charakteru Journalisma, który w takich okolicznością potrafił wyszarpać prestiżowe zwycięstwo. Znów pojawił się na ustach Amerykanów, zacierających ręce przed ponownym starciem gigantów w Belmont Stakes.
8 czerwca, pięć tygodni po Kentucky Derby (trzy po Preakness) derbista Sovereignty i wicederbista Journalism spotykali się ponownie. Ich notowania od początku były zbliżone, oddając to, jak podzieleni w swoich ocenach byli kibice i eksperci. Ostatecznie Journalism stał się faworytem z notowaniami 41/20 (stawka x 3,05). W przypadku rywala były to 5/2, a więc stawka x 3,5. Sovereignty jednak tym razem nie pozostawił żadnych wątpliwości. Wygrał z dużą łatwością, o 3 długości, a jego postawę w tym biegu oceniono na 126 funtów przy 118 Journalisma. Wyraźny nokaut.
Oczywiście znów pojawiły się dyskusje w prasie i mediach społecznościowych. Czy Sovereignty zdobyłby Potrójną Korone, gdyby wystartował w Preakness? Czy wówczas byłby w stanie wygrać wszystkie trzy starcia ze swoim najpoważniejszym rywalem? A może zmęczenie Journalisma po Preakness dało o sobie znać w Belmont Stakes? Nie poznamy już na nie odpowiedzi. Nawiasem mówiąc, trzeci w Kentucky Derby i Belmont Baeza także wydaje się znakomitym koniem. Tylko pechowym, bo trafił w roczniku na dwie wielkie gwiazdy.
Kolejny powrót, pościg i radość
Po przegranej w Kentucky Derby Journalism wrócił w świetnym stylu, choć dramatycznych okolicznościach. Podobnie stało się po Belmont. Tym razem miał zasłużony, 1,5 miesięczny odpoczynek i w sobotę 19 lipca stanął na starcie Haskell Stakes (G1, 1800 m) w roli zdecydowanego faworyta z notowaniami 2/5 (stawka x 1,4). Trzeba przyznać, że historia czasem lubi się powtarzać. Znów nie obyło się bez nerwów i pościgu na finiszu.
Faworyt zaskakująco niechętnie galopował po starcie. Pomimo zdecydowanego posyłu Rispoliego nie kwapił się do ulokowania w czołówce i w pierwszy zakręt wchodził na przedostatniej siódmej pozycji. Mogło to przyprawić jego kibiców, a zwłaszcza trenera i właścicieli o palpitację serca, ponieważ dżokej ciągle pracował w siodle (choć już nie tak gwałtownie), a Journalism stracił kontakt z szóstką przed nim. Lepiej zaczęło to wyglądać dopiero po przebiegnięciu 500-600 metrów. Ogier dołączył do stawki i wkrótce zaczął poprawiać pozycję. Przy wejściu w ostatni zakręt (ok. 700 m przed celownikiem) był piąty, ze stratą 5 długości do prowadzącego Kentucky Outlawa.
Tempo ciągle było mocne, ale rozpędzony Journalism galopował coraz lepiej. Jeszcze przed wyjściem na prosta finiszową odpadł dotychczasowy lider, a na czele znalazły się biegnące łeb w łeb Goal Oriented (Flavien Prat) oraz… ten lubiący uciekać Journalismowi Gosger (Luis Saez). Faworyt był już jednak bezpośrednio za nimi, ale prowadzony był szerzej. To sprawiło, że na finisz wypadł ze stratą około 1,5 długości do zaciekle walczącej pary. Gosger i Goal Oriented „złapały się” w heroicznym boju i wzajemnie napędzały tak mocno, że samotnie biegnący środkiem bieżni Journalism nie potrafił do tego momentu ani trochę zmniejszyć straty i jeszcze 200 m przed celownikiem była ona wyraźna.
I znów okazał się wielkim wojownikiem. Znów Rispoli potrafił wykrzesać z niego ten finalny błysk. Właśnie w tym momencie ogier znów zaczął skracać dystans do rywali i tuż przed metą pokonał Gosgera. Ponownie o 0,5 dł. Czapki z głów przed tym koniem.
Swojego wzruszenia nie kryli właściciele, podkreślając, że jest niesamowity. Nie chcieli na gorąco mówić o dalszych planach startowych. Wydaje się, że tym głównym celem dla Journalisma musi być Breeders’ Cup Classic. Co po drodze? Zobaczymy. Na pewno na tę chwilę BC Classic zapowiada się kapitalnie i może być najmocniej obsadzoną edycją od lat, gdyż poza niesamowitymi trzylatkami mamy ciągle jeszcze aktywne grono twardych starszych folblutów, jak Sierra Leone, Mindframe, Fierceness, Forever Young, Mystik Dan czy White Abarrio.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Journalism (fot. Coolmore)
