Niedzielne popołudnie wyścigowe na Wrocławskim Torze Wyścigów Konnych było emocjonujące i… pełne niespodzianek. Roli faworytów sprostały tylko dwa konie – dwuletni Power Bay ze stajni Macieja Jodłowskiego oraz trenowany przez Marlenę Stanisławską Sunny Boo. Sensacyjnej porażki doznał nawet Factoriel, a jego pogromca – Hugo des Bois był najwyżej płatnym triumfatorem dnia (notowania blisko 18 do 1). Trzy wygrane pozwoliły Sanzharovi Abaevowi odzyskać prowadzenie w czempionacie jeździeckim i odskoczyć najgroźniejszym konkurentom.
Na początku dnia, w biegu dla kłusaków francuskich o Nagrodę Fair Play, byliśmy świadkami nieoczekiwanego rozstrzygnięcia. Zaraz po starcie do przodu wyrwał Misclick, którego w dystansie ścigały Love You Gagou oraz Libero OV. Z dużą stratą do nich podążała mocno faworyzowana Lady Mary, powoli tracąc nadzieję na włączenie się do walki o zwycięstwo. Tymczasem na finiszu osłabł Misclick, a prowadzenie objął Libero OV, naciskany przez dobrze kłusującego Love You Gagou. Kolejność nie ulegała zmianie, jednak Libero OV pod presją rywala zrobił błąd 200 m przed celownikiem i zagalopował. Chociaż minął celownik jako pierwszy, Komisja Techniczna nie miała wyboru i musiała go zdyskwalifikować. W ten sposób wygrana przypadła powożonemu przez swojego trenera i właściciela Władysława Pandela Love You Gagou, a drugie miejsce Lady Mary, która w końcówce zdołała wyprzedzić Misclicka.
Następnie rozegrano siedem gonitw galopem. Początek tej części dnia należał do Sanzhara Abaeva, walczącego o pierwszą pozycję w czempionacie jeździeckim. Poprowadził do wygranych faworyzowanego dwuletniego Power Baya, trenowanego dla Millennium Stud przez Macieja Jodłowskiego, michałowską Essedę (tr. Wiesław Kryszyłowicz), a także Sunny’ego Boo, przygotowywanego przez Marlenę Stanisławską dla rodziny Traków. Były to konie mocno liczone, a Kirgiz dzięki tym sukcesom umocnił się na czele klasyfikacji.
Jego „hat-tricka” przedzieliła sensacyjna wygrana debiutującej Wessany (wł. B. Maślanka) ze stajni Michała Borkowskiego. Ładnie przeprowadzona przez Temura Kumarbeka Uulu siwa klacz na prostej swobodnie poradziła sobie z Shamim Al Khalediah oraz mocniej liczonym Adonem Al Khalediah. To nie był jednak koniec popisów koni ze stajni Michała Borkowskiego. W gonitwie szóstej jego podopieczni „wjechali” na celownik dubletem. W końcówce mało doświadczona High Hope objęła prowadzenie przed Umaniem i obroniła pierwsze miejsce, choć w ferworze walki Bolotowi Kalysbekowi Uulu wypadły nogi ze strzemion. Zdolny jeździec poradził sobie jednak z tym problemem i klacz punktowała dla Wiesława Jakuba Kartusa.
W dalszej części dnia wygrywały podliczana janowska Pasadera (tr. Petro Nakoniechnyi) z Dastanem Sabatbekovem w siodle oraz przygotowywany przez Cornelię Fraisl American Bassett, na którym swoją ósmą wygraną w karierze świętował brat Sabatbekova – Boston Marat Uulu.
Na zakończenie mityngu nie doszło do oczekiwanej wygranej faworyzowanego Factoriela. Wałach i nie miał łatwego zadania bowiem ruszał (wraz z Furniką) ze stratą 20 metrów do kilku groźnych rywali i aż 60 m do koni z najniższymi numerami startowymi. Doskonałe warunki biegu początkowo wykorzystał Keyval, który tym razem nie popełnił błędu na starcie i rozpoczął ucieczkę. Być może okazałaby się ona skuteczna, gdyby nie to, że biegnący z przewagą wałach po kilkuset metrach mocno zagalopował. To pozwoliło stawce mocno się zgrupować, a on sam spadł na dalszą lokatę. Dość szybko do przodu przesunął się Hugo des Bois. Powożący nim trener i właściciel w jednej osobie – Roman Mateusiak, zdecydował się na odważny ruch i odskoczył rywalom. To zagranie okazało się strzałem w dziesiątkę, gdyż duetowi udało się wypracować kilkunastometrową przewagę nad Kaline Restelan, biegnącą o kilka długości przed resztą grupy.
Na prostej finiszowej Kaline Restelan nie była w stanie utrzymać tempa rywala, a w pościg ruszyły Gobs, Factoriel oraz Habanera, jednak ich strata do uciekiniera była znacząca. W końcówce najlepiej kłusowały Factoriel i Habanera, ale już nie były w stanie zagrozić Hugo des Boisowi, który w ten sposób wygrał po raz trzeci w tym roku.
Za tydzień rywalizacja wraca na Służewiec, gdzie gonitwy zostaną rozegrane w sobotę o niedzielę. Kolejny dzień wyścigowy na Torze Partynice zaplanowany jest na 7. września i będzie to najważniejszy mityng sezonu we Wrocławiu. Tego dnia w planie są m. in. prestiżowa przeszkodowa Wielka Wrocławska oraz płotowa Wielka Patrynicka.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Sanzhar Abaev wygrywa na michałowskiej klaczy Esseda (fot. Agata Władyczka)
