Prix Maurice de Gheest. Fabre blisko rekordu

Sajir w pięknym stylu wziął cenioną sprinterską Prix Maurice de Gheest, pozostawiając w pobitym polu faworyzowanego Lazzat. Trenerowi Andre Fabre’owi brakuje już tylko jednego biegu do zamknięcia pełnej puli gonitw G-1 w swoim kraju. Być może stanie się to już tej jesieni.
  

   Po fantastycznym występie podczas Royal Ascot bieg mógł mieć tylko jednego faworyta, czyli Lazzat. Podobnie jak podczas Queen Elizabeth II Jubilee Stakes podopieczny Jerome’a Reyniera pierwszy wyskoczył z maszyny i mocno poprowadził. W początkowej fazie wyścigu nikt go nie atakował i wydawało się, że wałach zdusi rywali tempem. Jednak na 400 metrów przed celownikiem faworyt wyraźnie zwolnił i wtedy zaatakował idący z ostatniego miejsca Sajir. Podopieczny Fabre’a szybko zbudował sobie przewagę i jako pierwszy zameldował się na „kresce”. Mocne tempo sprawiło, że tylko dwa konie w tym wieku osiągnęły lepszy czas. Reynier,  który przed gonitwą był dość pewny swego, po zawodach nie tryskał już humorem. Logicznie jednak wyjaśnił przyczyny porażki Lazzat.
– Wystartował z boksu z nadmierną intensywnością, zupełnie inaczej niż w Ascot. Dżokej nie był panem sytuacji i czuł, że koń zużywa paliwo zbyt szybko – powiedział Reynier.
   Lazzat już w Ascot mógł zmierzyć się z Sajirem, ale ten został wycofany przed startem z powodu urazu, którego doznał w boksie. Po tym incydencie publiczność najwyraźniej o nim zapomniała. Podobnie bukmacherzy. Za to Reynier wyrażał się o nim z wielkim szacunkiem.
– Zawsze uważałem, że  to koń, którego należy się obawiać. Kiedy został wycofany, poczułem, że jednego z najtrudniejszych rywali mamy z głowy. Jest groźny zwłaszcza na szybkiej nawierzchni – komentował francuski trener, który określił także główny cel dla swojego konia na jesień.
Lazzat dobrze czuje się na miękkiej bieżni i możecie spodziewać się go w Champions Sprint w Ascot. Przedtem zaliczy jeszcze jeden bieg. Będziemy wybierać między Sprint Cup w Haydock, a Prix de la Foret – zakończył szkoleniowiec.
   Osobiście obstawiam ten drugi bieg. Po pierwsze, Lazzat jest bardziej wydajny na 1400 metrów niż na nieco loteryjnym dystansie 1000 metrów. Po drugie, wałach wygrał już bieg grupowy na Longchamp. Po trzecie, w październiku jest większa szansa na miękką bieżnię, która mu bardziej odpowiada. I po czwarte, jego właścicielem jest szejk Tamim Al.-Thani, którego rodzina jest sponsorem mityngu na Longchamp.    
   Jeśli podopieczny Reyniera wystartuje w Paryżu, być może będzie miał okazję do rewanżu. Dla Sajira Prix de la Foret to główny cel na jesień. Trener Andre Fabre wygrał ten bieg także jego ojcem, Make Believe.
– To dla niego oczywisty wyścig – wyjaśnił najbardziej utytułowany francuski szkoleniowiec.
– To chyba pierwszy raz, kiedy był gotowy na 100 procent. Zawsze miał drobne problemy, ale dziś był w idealnej formie – dodał Fabre.
   Ten wielki mistrz (32 tytuły championa trenerów!) wygrywając Prix Maurice de Gheest „odhaczył” przedostatni bieg G-1 w ojczyźnie. Do zamknięcia pełnej puli brakuje mu już tylko sprinterskiego Prix de l’Abbaye, który… rozgrywany jest w tym samym czasie co Prix de la Foret. Kto wie, czy ten pierwszy bieg nie będzie go bardziej kusił.
   Niedzielny start w Deauville był także pierwszym dużym biegiem, w którym dżokej Oisin Murphy jechał dla Fabre’a. Jeszcze w siodle Irlandczyk dziękował za ten dosiad i możliwość współpracy z mistrzem. Po pamiątkowym zdjęciu, do którego Andre się nie ustawił, Murphy natychmiast do niego podszedł i raz jeszcze podziękował za przygotowanie wierzchowca. Na końcu zaś rzucił, że to wspaniały koń. A że uczynił to po francusku, mocno tym mistrza ujął. Dżokej przyznał także, że zwycięstwo przyszło dość łatwo, czego chyba się nie spodziewał.
– Byłem trochę z tyłu, ale tempo było dobre, wiec starałem się nie ruszyć zbyt wcześnie. Przez większość wyścigu jechał na luzie – powiedział Irlandczyk. Oisin ocenił także klasę konia.
– Prawdopodobnie poprawił się aż o 7 funtów od najlepszego startu. To mój trzeci duży wyścig w tym sezonie. Ale zawsze chce się więcej – zakończył jeździec.
   Niedzielny wyścig nie rozstrzygnął rywalizacji o miano najlepszego sprintera w Europie. Mam wręcz wrażenie, ze raczej zagmatwał sytuację. Co jeszcze powinno zaostrzyć nam apetyty przed kampanią jesienną.

Singspiel

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły