W sobotę na Służewcu rozegrano dwie gonitwy najwyższej kategorii. W gronie dwulatków walczących o Nagrodę Dakoty poza zasięgiem rywali był trenowany przez Macieja Jodłowskiego Felix Guido. Stajnia Millennium miała więc powody do radości, jednak godzinę później ich gwiazda Bremen nie sprostał roli faworyta i nie obronił wywalczonego przed rokiem tytułu w Westminster Freundschaftspreis. Na celowniku pierwszy zameldował się demonstrujący coraz wyższą formę The Clash, a drugi był dynamicznie finiszujący w końcówce Lennon.
Zdecydowanym faworytem gonitwy Westminster Freundschaftspreis (kat. A, 2000 m) był znakomitego pochodzenia Bremen. Ogier przed rokiem po raz pierwszy na Służewcu zaprezentował się właśnie w tym wyścigu i wygrał wówczas pokonując Timemastera. Już wtedy był jednym z faworytów, ale tym razem jego pozycja wydawała się jeszcze mocniejsza, po bardzo przekonującym zwycięstwie w sierpniowym biegu o Nagrodę Kozienic na tym samym dystansie. Na elastycznej bieżni czterolatek nie był w stanie odejść od rywali i zapewnić sobie wygranej.
Wyścig miał zbliżony przebieg do ubiegłorocznego, jeśli chodzi o rozkład tempa. Pierwsze 500 m konie pokonały bardzo spokojnie, dopiero wtedy przyspieszył prowadzący Umberto. Blisko za nim trzymał się Heaven Give Enough, a za nim biegły Smoke Plume, Quibou, The Clash oraz Bremen. Do tej grupy niewielką stratę miał Lennon, natomiast ostatni galopował Jardin Michelet, który słabo ruszył i ogólnie nie radził sobie najlepiej w tym wyścigu. Tak sytuacja wygrała przed wyjściem na prostą. Przy wewnętrznej ładnie przeszedł Smoke Plume i dołączył do Umberto. Polem ruszył dobrze Bremen. Wydawało się, że dosiadający go Sanzhar Abaev ma wszystko pod kontrolą, jednak ogier galopował dużo mniej błyskotliwie niż na szybkim torze w Kozienic. Znakomicie poczynał sobie natomiast The Clash. Co prawda, początkowo wałach nie miał za bardzo miejsca, aby się rozpędzić, bo znalazł się za Smoke Plumem i Heaven Give Enough, ale na 250 m przed celownikiem zrobiło się tam luźniej i Stefano Mura bez wahania zaatakował. W końcówce The Clash z każdym metrem był bliżej faworyta i zdołał go wyprzedzić. Warto popatrzeć na imponujący finisz dosiadanego przez Bolota Kalysbeka Uulu Lennona, który jeszcze 200 m przed celownikiem galopował ze sporą stratą.

The Clash (Cracksman – Santa Luz / Campanologist) reprezentuje barwy stajni Invincible Racing Group (M. Biały, W. Pawelus, K. i Ł. Radwańscy, T. Szumski i Vert A. Wyrzyk) – te same, w jakich do wyścigowej historii wpisał się Guitar Man, zwycięzca Derby 2021. Co ciekawe, zarówno The Clash, jak i drugi na celowniku Lennon, przed gonitwą były sklasyfikowane w III grupie, jednak ich trenerzy konsekwentnie decydowali się na ich zapisy do gonitw pozagrupowych, wierząc w duże możliwości swoich podopiecznych.
Warto też podkreślić dobrą postawę Umberto, który pod Angeliką Burakiewicz poprowadził i dzielnie walczył na prostej o utrzymanie dobrej pozycji. Ostatecznie był czwarty, nieznacznie pokonując Quibou.
Felix Guido nie pozostawił rywalom złudzeń
Bardzo ciekawie zapowiadał się wyścig o Nagrodę Dakoty (kat. A, 1300 m) dla dwulatków. Na starcie pojawiały się dotąd niepokonane Felix Guido (zwycięzca Nagrody Skarba) i Kartacz (triumfator Nagrody Dorpata), które miały powalczyć o tytuł lidera rocznika. Wśród publiczności byli też zwolennicy trochę zagadkowego, ale obiecującego Birminghama.

Nieco mocniej liczony Felix Guido zaraz po starcie znalazł się na czele stawki. Kartacz był bezpośrednio za nim, ale niezbyt komfortowo czuł się w „klatce” jaką na początku biegu stworzyli rywale, trochę przyciskając go do kanatu. Na zakręcie tempo było wymagające (500 m w 29,7), jak na elastyczny tor. Na tym etapie już odpadła z rywalizacji outsiderka Vivid Spark. Lekko galopujący Felix Guido wyprowadził na prostą i zaczął oddalać się od rywali, demonstrując swoją bardzo wydajną akcję. Sanzhar Abaev w siodle miał wszystko pod kontrolą, chociaż pracował cały czas. Pozostała trójka walczyła o drugą lokatę. Początkowo wydawało się, że Kartacz ruszy w pościg za faworytem, jednak nie potrafił się rozpędzić. Niespodziewanie skutecznie walczyła z nim Zorianna, którą w poprzednim starciu pokonał zdecydowanie. Jeszcze lepiej od klaczy finiszował polem Birmingham i to on ostatecznie zajął drugą lokatę, kompletując tym samym dublet stajni Millennium Stud.
Felixa Guido (Starspangledbanner – Rare / Teofilo) trenuje na Służewcu Maciej Jodłowski. Ogier jest niepokonany w trzech startach i na ten moment należy go uznać za niekwestionowanego lidera rocznika.

Młode trenerki fetują zwycięstwa podopiecznych
Warto odnotować sobotnie sukcesy młodych trenerek (a zarazem amazonek). W gonitwie dla dwulatków piękny finisz zademonstrowała przygotowywana przez Wiktorię Żaczek Enjoy Your Dream (Elarqam – Any Joy / Zoffany), którą znakomicie przeprowadził Stefano Mura. Klacz finiszowała skutecznie po zewnętrznej, pokonując debiutującą Light of Treville. Dla Enjoy Your Dream (stajnia Sweet Dream II) był to trzeci start – wcześniej zajmowała czwarte i trzecie miejsca w mocnych stawkach. Wiktoria Żaczek odniosła pierwsze zwycięstwo w roli trenerki w Sopocie, za sprawą Marvelous Stama.
Półtorej godziny później z pierwszego sukcesu w karierze trenerskiej cieszyła się z kolei Oliwia Szarłat. Jej podopieczny trzyletni Savigny (Saxon Warrior – Samothrace / Iffraaj) w połowie sierpnia debiutował w dobrym stylu, zajmując drugie miejsce. Tym razem dosiadany przez Erbola Zamudina Uulu wałach objął prowadzenie na prostej i w końcówce skutecznie odpierał ataki Straight Forwarda. Zwycięzca reprezentuje barwy stajni Moto Tik.

W niedzielę na Służewcu nie ma wyścigów. Tego dnia rywalizacja będzie toczyła się na Partynicach, gdzie odbywa się najważniejszy mityng sezonu z przeszkodową Wielką Wrocławską w roli głównej.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym The Clash i Lennon na celowniku Westminster Freundschaftspreis (fot. Tor Służewiec)
