Naughty Peter Królem hipodromu w Pradze!

Znakomite wieści napłynęły do nas w sobotnie popołudnie z Pragi – trenowany przez Marlenę Stanisławską Naughty Peter w bardzo dobrym stylu wygrał prestiżową 47. Velką Cenę Ceskeho Turfu. Tym samym udowodnił, że jego sukces z ubiegłorocznym Derby Czech nie był przypadkowy i pozostał niepokonany na stołecznym hipodromie. To był też pokaz siły czeskiej hodowli, ponieważ aż trzy z czterech pierwszych na celowniku koni urodziły się za naszą południową granicą! W bardzo szybkim Leram Million dalsze miejsce zajął Shamadram. Zwyciężył Dino, który w tym roku był drugi na Służewcu w rywalizacji o Nagrodę Syreny.

Hipodrom w Pradze ewidentnie odpowiada Naughty Peterowi, co znakomicie wykorzystała Marlena Stanisławska. Korzystne dla wałacha było też to, że bieżnia nie była miękka. Jako miejscowy derbista (jeszcze w treningu Macieja Jodłowskiego), czterolatek własności Westminster Race Horses był mocno liczony, chociaż jego tegoroczne starty nie były aż tak udane.

Naughty Peter (Tai Chi – Nebiola / Acatenango) startował z najbardziej zewnętrznego bosku, dzięki czemu dosiadający go Vaclav Janacek mógł spokojnie poszukać sobie miejsca w grupie koni. Zdecydował się ulokować na ósmej pozycji. Za nim znalazły się jedyne w stawce klacze: Garmona i niedawno ogląda na Służewcu Vignetta (wygrała Nagrodę SK Krasne). Tymczasem do przodu wysforował się Azarax. Lider nie był zbyt mocno naciskany, więc otwarcie było spokojnie, a Petr Foret w siodle Azaraxa stopniowo podkręcał tempo. Blisko trzymał się Emblet pod Sabiną Mokrosovą oraz dwójka reprezentantów stajni Sons of Sharpour, trzyletni Decorated Fighter oraz pięcioletni Norton.

Początek prostej mógł być nieco niepokojący dla kibiców stajni Westminster, bo czołówka ruszyła dość mocno, a Naghty Peter minimalnie stracił do pierwszej piątki. Vaclav Janacek bardzo szybko go jednak rozpędził i znakomicie znalazł przejście między końmi. Wałach błyskawicznie wyskoczył z grupy i doścignął Azaraxa, broniącego się przed atakami Embleta. Polem ruszyły Vignetta i lekko spóźniona Garmona. 200 m przed celownikiem Naughty Peter był już pierwszy i jedynie Garmona potrafiła utrzymać podobne tempo. Nie była jednak w stanie zagrozić gościowi z Polski. Zaciętą walkę o trzecie miejsce stoczyły Azarax i Vignetta, ale miało to miejsce niemal 5 dł. za Garmoną. Minimalnie lepszy w tej rywalizacji okazał się wałach. Czas gonitwy na 2400 m to 2’29,45”, o ponad 1,5 sekundy lepszy niż w ubiegłorocznym Derby Czech, a sam występ wałacha chyba jeszcze bardziej imponujący.

– Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa, ponieważ sama zaproponowałam ten wyścig dla Naughty Petera i okazało się to dobry wyborem – krótko przekazała nam Marlena Stanisławska. – Dodatkowo jako koń czeskiej hodowli podlega tamtejszym premiom hodowlanym, które wynoszą aż 45% – dodała. To oznacza, że za zwycięstwo „Piotruś” zarobił ok. 70 tys. zł.

Naughty Peter w Pradze (fot. Marlena Stanisławska)

Warto odnotować, że w tym wyścigu konie czeskiej hodowli zaprezentowały się znakomicie. Za czterolatkiem stajni Westminster finiszowała jego „rodaczka” pięcioletnia Garmona (Egerton – Galantery / Tobougg), półsiostra Konia Roku 2022 w Czechach – znanego z występów na Służewcu Gaspariniego, a czwarta była Vignetta (Pouvoir Absolu – Vesponetta / Vespone), która niedawno w Warszawie pokonała klacze w biegu o Nagrodę SK Krasne. Jedynie wyhodowany w Wielkiej Brytanii Azarax (Postponed – Musical Sands / Green Desert) „wplątał” się między czeskie folbluty.

Zabójczo skuteczny Dino

Tak dobrze, jak Naughty Peter nie poradził sobie Shamadram, który finiszował dopiero 12. w najwyżej dotowanej gonitwie dnia – Leram Million (1400 m, ok. 220 tys. zł w puli). Na usprawiedliwienie wałacha trzeba powiedzieć, że był to bardzo mocny wyścig z niezwykle wymagającą obsadą. Biorąc pod uwagę całokształt, Shamadram własności rodziny Traków nie pobiegł źle, ponieważ mimo odległej lokaty stracił tylko ok. 5 dł. do zwycięzcy, przy czym czas gonitwy był niespełna o 0,2 sekundy słabszy od rekordu toru w Pradze – 1’22,26”!

O tak mocne tempo w dystansie zadbał dosiadany przez Petra Foreta Dino, którego w sierpniu mieliśmy okazję oglądać w akcji na Służewcu. Wówczas trzylatek zajął drugie miejsce w gonitwie o Nagrodę Syreny, o szyję ulegając Black Angel. Shamadram finiszował niewiele ponad długość za nim. Teraz różnica była większa, ale Dino doskonale czuje się na praskiej bieżni – wygrał w każdym z poprzednich startów w stolicy Czech.

Dino znakomicie ruszył i znalazł się szybko na czele wyścigu. Startujący bezpośrednio obok niego Shamadram pod Szczepanem Mazurem podążył za nim i ustawił się na drugiej-trzeciej pozycji. Blisko były także Chaldero i Coktail, jednak ten ostatni już przy wyjściu na prosta zaczął tracić. Shamadram przez chwilę naciskał Dino, a po zewnętrznej ruszyła cała ława koni. To był naprawdę imponujący widok, kiedy stawka rozłożyła się na finiszu i galopowała niemal jednej, choć nieco ukośnej, linii. Dino nadal utrzymywał niewielką przewagę. 350 m przed celownikiem Shamadram zaczął słabnąć, nie potrafiąc dotrzymać kroku liderowi. Tylko nieco lepiej radził sobie Chaldero, natomiast dobrze finiszowały Black Paws, ubiegłoroczny triumfator Reverso i weteran Jir Sun. To one ostatecznie wywalczyły lokaty od drugiej do czwartej, ale to było za mało na znakomicie dysponowanego Dino.

Dino (fot. Chuchle Arena Praha)

Wyhodowany we Francji Dino (Hello Youmzain – Dorotka / So Long Slew) jest trenowany przez Dalibora Töröka dla stajni DS Pegas. To było jego szóste zwycięstwo w zaledwie ósmym starcie. Poza drugim miejscem w Warszawie, nie wygrał jeszcze tylko w życiowym debiucie w Karlovych Varach w wieku dwóch lat. W Pradze pozostaje niepokonany w pięciu występach. Za sobotnie zwycięstwo ogier zarobił 625 tys. koron czeskich (prawie 110 tys. zł), czyli niemal tyle, ile w poprzednich siedmiu biegach łącznie (842 tys. koron).


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Naughty Peter po wygranej w Velkej Cenie Ceskeho Turf (fot. Marlena Stanisławska)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły