Rekordowa kumulacja septymy na Wielką Jesienną Galę!

Chociaż w sobotę nie doszło do żadnej sensacji dużego kalibru, to kilka niespodzianek sprawiło, że nikomu nie udało się ułożyć poprawnej kombinacji septymy. Jej skumulowana pula wyniosła blisko 120 tys. zł. W tej sytuacji kolejna szansa „rozbicia banku” przypada na niedzielną Wielką Jesienną Galę, a Traf gwarantuje, iż do podziału będzie nie mniej niż 180 tys. zł!

Część sobotnich zwycięzców nie była zbytnio liczona przez publiczność, ale ich zwycięstw nie można nazwać sensacyjnymi. Bliższe prawdy byłoby określenie „przebudzenie”. Biorąc pod uwagę końcowe notowania, największym zaskoczeniem dla typerów okazała się wygrana Alzakiry (na zdjęciu tytułowym) w gonitwie zamykającej mityng, jednocześnie ostatniej objętej septymą, kwintą i triplą ekspertów (wszystkie były ostatecznie nietrafione). Kurs na sukces podopiecznego Cornelii Fraisl wyniósł aż 27 do 1! Ogier przed sezonem był wysoko oceniany, ale w lecie zaliczył dwa przeciętne starty i stracił zaufanie kibiców, szczególnie że ostatnio przybiegł kilkanaście długości za Sultanem KB i Asswanem, z którymi spotykał się ponownie. W sobotę on był jednym z koni, które się „przebudziły”.

I tu ciekawostka – Alzakiry dosiadał stajenny dżokej Kumushbek Dogdurbek Uulu, podczas gdy faworyzowanego Fire on the Track, ścigającego się w tych samych barwach – ręka numer dwa, a więc Marsel Zholchubekov. Trzeba natomiast podkreślić, że to właśnie Zholchubekov w tym roku jeździł na nim regularnie, więc taki podział nie wzbudzał szczególnych wątpliwości. Fire on the Track znów poprowadził w dystansie i na prostej długo się bronił. Ostatecznie był trzeci. Oprócz towarzysza stajennego pokonała go jeszcze w celowniku Mghetha. Dla Cornelii Fraisl to naprawdę cenny wynik, ponieważ gonitwa (podobnie jak trzy inne tego dnia) była objęta dodatkowym finansowaniem ze strony Ministerstwa Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przeznaczonym dla właścicieli pierwszych trzech koni, rozdzielonym w następujący sposób: 20 000 (I miejsce), 14 000 (II miejsce), 7 100 zł (III miejsce). To oznaczało w praktyce, że pula nagród w tych wyścigach grupowych przewyższała regularne „pozagrupówki”.

Ciekawostka numer dwa – triumf Alzakiry nie zdecydował o być lub nie być septymy, bowiem wszyscy „wylecieli” z niej już dużo wcześniej. Stało się to jeszcze przed gonitwami numer 5 i 6, w których akurat wygrywały konie mocno liczone, czyli druga-trzecia w notowaniach Rawda Al Khalediah (dż. Stefano Mura, tr. Małgorzata Łojek) oraz faworyt Imperator (st. u. Boston Marat Uulu, tr. Emil Zahariev).

Salsabil II przypomniał o sobie i wygrał dodatkowo dotowany wyścig (fot. Tor Służewiec)

Wszystko rozstrzygnęło się podczas pierwszych czterech wyścigów, spośród których pierwszy, trzeci i czwarty także były objęte dodatkowym finansowaniem z Ministerstwa w Abu Zabi. Zaczęło się od kolejnego „przebudzenia”. Mowa o rekordziście toru na 1400 m i 1600 m, Salsabilu II, który w tym roku mocno zawodził. Przeciwko niemu przemawiał dystans 2000 m i, jak się wydawało, trzymiesięczna przerwa w startach. Tymczasem trenerce Claudii Pawlak udało się go w tym czasie doskonale przygotować, a dżokej Konrad Mazur zadbał o mądrą rozgrywkę taktyczną. Podyktował na Salsabilu spokojniejsze tempo (36,6-34,7), by ostatni kilometr pokonać w bardzo dobrym tempie (32,9-33,6). To wystarczyło. Na prostej dzielnie ścigał go także znakomicie dysponowany tego dnia Kito (ponownie tr. Cornelia Fraisl), ale przegrał o szyję. Na trzecie miejsce finiszował mocno faworyzowany Nimrod, który atakował z dalszej pozycji i nie był w stanie nadrobić straty do walczącej dwójki. Salsabil był liczony w trzeciej kolejności z notowaniem ok. 6:1.

W gonitwie drugiej trenowana przez Macieja Jodłowskiego dwulatka Atlantic Diamond nie dała konkurentom żadnych szans i wygrała pod Kumushbekiem Dogdurbekiem Uulu aż o 10 dł. Wysoko oceniana wcześniej klacz po słabszych startach była tym razem trzecia w grze (ok. 4:1).

Ksar de l’Ardus (fot. Tor Służewiec)

Chwilę później byliśmy świadkami bardzo mocnej rozgrywki między końmi arabskimi na milę. Tradycyjnie niezwykle ostro otworzył bieg Mayhaab (7,9-31,3-32,1). Stawka oczywiście rozciągnęła się, a w trudnym położeniu znalazł się jeden z faworytów – Hyrokkin, który słabiej wystartował. Za Mayhaabem podążał Ben Mark przed Ksarem de l’Ardus i pierwszym w notowaniach Almaredem. Nic dziwnego, że liderowi dość szybko zabrakło sił na prostej. Skutecznie zaatakowały go Ben Mark i jeszcze lepiej finiszujący Ksar de l’Ardus. Problem ze znalezieniem miejsca miał Almared, nieźle natomiast galopował po zewnętrznej Logman Muscat. W końcówce to ten ostatni ścigał Ksara (notowanie 8:1), jednak nie zdołał już pokonać siwka dosiadanego przez trenera Sergeya Vasyutov. Warto podkreślić wyśmienity czas, jaki osiągnął zwycięzca – 1’46,8”, tylko o 1,3 sek. słabszy od rekordu Salsabila II.

Mocny był też bieg czwarty, z udziałem 3-letnich starszych folblutów. Charakterystycznie dla siebie poprowadził Domindar, jednak dosiadający go Bolot Kalysbek Uulu przez pierwsze 500 m starał się go przytrzymać. Tempo znacznie wzrosło od 1500-metra. Za Domindarem trzymała się biegnąca pod bardzo niską wagą (49 kg) Intonacja, a trzeci faworyzowany Zinight. Na prostej tylko ta trójka się liczyła w walce. Intonacja nie była w stanie zaatakować lidera, natomiast Zinight galopował lekko. Doścignął starszego rywala i po chwili objął prowadzenie. Wydawało się, że sprawa jest rozstrzygnięta, tymczasem pobudzany przez dżokeja Domindar stanął do walki z młodszym rywalem! Wkrótce odzyskał prowadzenie i ostatecznie wygrał dość pewnie. Okazało się to sporą niespodzianką, gdyż trenowany przez Alexandra Kabardova Domindar startował z notowaniem niemal 10:1, ostatecznie zamykając sprawę potencjalnego trafienia septymy.

Doświadczony Domindar pokazał charakter wojownika (fot. Tor Służewiec)

W tej sytuacji na niedzielę przeszła pula blisko 120 tys. zł. Traf już zadeklarował, że do podziału będzie minimum 180 tys. zł. Ważna informacja dla typerów – jutrzejsza septyma rozpoczyna się wyjątkowo od gonitwy drugiej, a kończy na ósmej, czyli Wielkiej Warszawskiej!


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Alzakira odnosi nieoczekiwane zwycięstwo (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły