W piątkowe popołudnie po raz drugi w karierze wystartował należący do Sławomira Pegzy dwuletni Czajkowski. Trenowany przez Alicję i Roberta Karkosów ogierek, pomimo braku zwycięstwa, został ambitnie zapisany do gonitwy rangi G3 – Prix de Conde Jockey Club de Turquie i spisał się znakomicie! Niedoceniany przez francuskich ekspertów finiszował na drugim miejscu, podczas gdy faworyci zawiedli na całej linii. Warto odnotować także udany środowy występ klaczy Kaboom.
Prix de Conde Jockey Club de Turquie G3 to wyścig przeznaczony dla dwulatków, rozgrywany na egzotycznym, jak na polskie warunki, dystansie 2000 m. We Francji takie biegi o tej porze roku nie są niczym nadzwyczajnym, dzięki czemu na zdecydowanie wcześniejszym etapie kariery następuje podział na przyszłych sprinterów, milerów i długodystansowców. Właśnie na 2 km 12 września zadebiutował dwulatek ze stajni Karkosów, zajmując drugie miejsce o szyje za Space Waltzem.
Po wycofaniu Powai’a, na starcie gonitwy rozgrywanej w Saint-Cloud stanęło siedem ogierków, spośród których jedynie Czajkowski (Flintshire – Moonlight in Paris / Literato) oraz dwukrotnie drugi Proof (Dubawi – Mathematicienne / Galileo) Wertheimerów nie miały na swoim koncie zwycięstwa. Ostateczne notowania nie były nadzwyczajnie optymistyczne dla konia Sławomira Pegzy, gdyż mniej liczony od niego był tylko French Colorado (Al Wukair – Baynunah / Medaglia d’Oro) w Soumillonem w siodle.
Wyścig miał dwóch wyraźnych faworytów. Pewniakiem do rozgrywki mógł wydawać się Command The Stars (Sea The Stars – Narrative / Archipenko), który w Wielkiej Brytanii wygrał dwa wyścigi, a na początku września triumfował w Listed na torze Craon, ogrywając bardzo solidne konie. Z kolei Gentlemanlike (Australia – Samskara / Kodiac) miał za sobą jedynie debiut, ale za to doskonały. Wygrał wówczas w świetnym stylu i zrobił na tyle dobrze wrażenie, że zmienił właściciela. Oba jednak po raz pierwszy były próbowane na tak długim dystansie. W teorii, biorąc pod uwagę rodowody, szczególnie pierwszy z nich nie powinien mieć z tym problemu.
Wychodząc z podobnego założenia, dosiadający do Darragh Keenan poprowadził. Tempo było jednak bardzo spokojne (pierwszy kilometr w 1’07”). Mimo to stawka się rozciągnęła. Tuż za liderem trzymał się Guyon na Proofie, blisko biegły też Waybreaker (Aurelien Lemaitre) oraz French Colorado. Nieco za nimi został Gentlemanlike (Mickael Barzalona), a na końcu biegły Czajkowski (Benjamin Marie) i Victoire Magique (Tony Piccone).
Oczywiście na prostej nastąpiło szarpnięcie. Przez chwilę niewiele się zmieniało. Command The Stars był atakowany od wewnętrznej przez Waybreakera, a z pola przez Proofa. Z dalszych pozycji, jeszcze szerzej ruszały Gentlemanlike oraz Czajkowski. 300 m przed celownikiem z walki odpadł niespodziewanie Command The Stars, który chyba nie czuł się komfortowo w „kleszczach” rywali. Do pary Waybreaker–Proof ładnie finiszował Czajkowski, radzący sobie zdecydowanie lepiej niż faworyzowany Gentlemanlike. Udało mu się wyprzedzić Proofa, jednak nie był w już w stanie skutecznie zaatakować Waybreakera, któremu chwilę wcześniej udało się wyrobić sobie lekka przewagę.
Trzeba przyznać, że Sławomir Pegza trafił na bardzo ciekawego konia, który budzi nadzieje pod kątem przyszłorocznych dystansowych gonitw. Czajkowski dysponuje dobrym przyspieszeniem i w tym wyścigu był w stanie osiągnąć najwyższą prędkość maksymalną ze wszystkich ogierów (ponad 66 km/h). Jego zwycięstwa wydają się kwestia czasu. Za piątkowy występ dwulatek zarobił 25 620 euro (14 640 + 10 980 premii za francuskie pochodzenie).
W sobotę na Longchamp ma pobiec dla Sławomira Pegzy czteroletnia Serines (Holy Roman Emperor – Seracina / Nashwan). Jest zapisana do bardzo licznie obsadzonej milerskiej gonitwy klasy 1 – Prix de la Place de la Concorde z wysoką pulą nagród (72 tys. euro plus premie).
Polscy kibice z utęsknieniem czekają na drugi występ syna wspaniałej Inter Royal Lady – Imperiora (po Siyouni), który wygrał w debiucie na torze Saint-Cloud. Na tę chwilę realny jest jego start w gonitwie Prix Saraca (Listed, 1400 m) w przyszłą sobotę.
Kaboom druga w Tuluzie
W minionym tygodniu z bardzo dobrej strony pokazały się także konie własności Westminster Race Horses. 1 października wyhodowana przez firmę w Czechach Kaboom (Lord of England – Katdogawn / Bahhare), po ładnym finiszu, wywalczyła drugie miejsce w gonitwie klasy 3 w Tuluzie. Do zwycięzcy zabrakło jej nieco ponad długość. To już piąty start z rzędu klaczy na tym poziomie, w którym nie wypadła z czołowej trójki. Utrzymuje stabilną formę.
Dzień wcześniej dla Westminster zwycięstwo w gonitwie sprzedażowej odniósł dwuletni Victor Vitae (Victor Ludorum – Dezba / Kingman). Był to jego ósmy start. Po biegu został zakupiony przez trenera Jerome’a Reyniera za 33 600 euro.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym ostatnie metry Prix de Conde Jockey Club de Turquie
