Ammas i Vivienne nie zawodzą. Septyma rozmontowana.

W niedzielę na Służewcu wygrywali faworyci lub inne mocno liczone konie, więc tym razem typerzy nie mieli problemów z ułożeniem poprawnej kombinacji septymy. Rekordowa pula w tym zakładzie, która przekroczyła 340 tys. zł, została rozbita na „drobne”. To oczywiście żartobliwe sformułowanie, bo wypłata wyniosła ponad 4200 zł, co jest pokaźną kwotą za stosunkowo prosty układ zwycięzców. Bohaterem w najważniejszej gonitwie dnia, biegu o Nagrodę Sambota dla młodych arabów, został Ammas, wygrywając po raz czwarty w piątym starcie. Znów musiał na finiszu pokonać Addaga. We Wrocławiu działo się zgoła inaczej – niespodzianka goniła niespodziankę.

Ammas znów po walce, ale znów najlepszy

Do gonitwy o Nagrodę Sambora (kat. A, 2200 m) zgłoszono tylko pięć koni, mimo to rywalizacja zapowiadała się bardzo ciekawie. Na starcie pojawiły się bowiem dwa najlepsze trzyletnie ogiery – Ammas i Addag, które do tej pory spotykały się trzykrotnie, a różnica na celowniku między nimi nigdy nie była większa niż 0,75 dł. Do tego dochodziła zdolna Arima, sprawiająca coraz lepsze wrażenie. Dla niektórych, to ona była główna kandydatką do wygranej.

Zaskoczeniem był przebieg rywalizacji. Można było się spodziewać, że tradycyjnie dla siebie poprowadzi Addag i tempo będzie solidne. Tymczasem wyglądało to zupełnie inaczej. Bolot Kalysbek Uulu przytrzymał ogiera po starcie na ostatniej pozycji. Innego chętnego do pokręcenia tempa nie było. Na czele stawki znalazł się Wagi, ale galopował bardzo wolno. Po spokojnym początku (pierwszy pełny 500-metrowy odcinek konie pokonały w 37,4 sekundy) nastąpiło… zwolnienie. Drugą połowę przeciwległej prostej araby pokonały w ślimaczym tempie (ponad 40 sek. na 500 m) i dopiero na zakręcie nastąpiło stopniowe przyspieszenie. Wagi utrzymywał pierwszą pozycję przed Mandatem, który pierwszy zaatakował na prostej. Bardzo łatwo wyprzedziła je Arima, za którą ruszył po zewnętrznej Ammas. Addag został przeprowadzony blisko kanatu, dzięki czemu dość szybko dołączył do pary z przodu. 300 m przed celownikiem było wyraźnie widać, że ogiery galopują szybciej od Arimy i to one rozegrają wyścig. Po walce po raz trzeci z rzędu Ammas pokonał Addaga, tym razem o 0,5 dł.

Trzeba przyznać, że dżokej Anton Turgaev i francuski Ammas (Mister Ginoux – Farlet de Pine / Akbar) stanowią zgrany duet. Trener Janusz Kozłowski podkreślał, że ogier nie jest wcale taki łatwy do przeprowadzenia w wyścigu, tymczasem ich skuteczność jest znakomita – 4 wygrane w pięciu startach. Ammas wygrał dla panów Wiśniewskich dwa najważniejsze biegi dla arabskiej młodzieży (Białki i Sambora), stając się oczywistym numerem jeden w roczniku. Warto dodać na marginesie, że Addag i Arima zostały wyhodowane w Polsce przez prywatnych hodowców – odpowiednio: Andrzeja Urbanowskiego oraz Zbigniewa Górskiego. Na pewno będą jednymi z głównych kandydatów do zdobycia cennych laurów dla czterolatków polskiej hodowli w sezonie 2026.

Vivienne zdobywa Nagrodę Intensa

Tego dnia rozegrano także jedyny wyścig pozagrupowy w sezonie przeznaczony wyłącznie dla dwulatków krajowej hodowli. Po wycofaniu Cecylii w roli faworytów występowała trójka potomków Baliosa – klacze Vivienne i Deva oraz ogier Jam Depeche. W stawce mieliśmy także trzy konie po Sinopie (Don Star, Malagenia i Umnieczyuciebie), których notowania były znacznie niższe, oraz niezłą córkę Lillenthala Miss Lucky.

W tym biegu tempo było rzetelne, a zadbały o nie Don Star z Malagenią, które biegły na czele stawki. Trochę na starcie zawahał się Jam Depeche i stracił kilka długości. Dosiadający go Dastan Sabatbekov nie miał wyjścia i musiał skrócić sobie drogę prowadząc go przy kanacie. Na prostej ogier doskoczył do czołówki. Tutaj ciągle utrzymywał się nieliczony Don Star, atakowany przez rozpędzającą się środkiem toru Vivienne. 200 m przed celownikiem ogiery były delikatnie z przodu, jednak wkrótce trochę z sił opadł Jam Depeche. Zapachniało sensacją, gdy powtórnie ruszył Don Star, ale ostatecznie faworyzowana Vivienne pokonała go o 0,5 długości.

Krewna derbistki i oaksistki Nemezis, Vivienne, jest niepokonana w dwóch startach

Wyhodowana przez spółkę AMP Invest Vivienne (Balios – Victoria Drummond / Sea the Stars) jest bliską krewną derbistki Nemezis (siostra jej matki) i reprezentuje liczne grono właścicielskie stajni Pegaz VIII. Trenuje ją na Służewcu Alexander Kabardov. Hodowcami i właścicielami trenowanego przez Wiaczesława Szymczuka Don Stara (Sinop – Donia Zira / Don Corleone) są państwo Kopelowie, a przygotowywanego przez Macieja Janikowskiego Jam Depecha (Balios – Jam Julietta / Ecosse) państwo Gorczycowie.

Septyma rozłożona na czynniki pierwsze

Rekordowo wysoka kumulacja septymy przekroczyła 340 tys. zł., jednak tego dnia nie mieliśmy takich „wybuchów”, jakie miały miejsce przy poprzednich okazjach. Dzięki temu aż 80 biletów zostało trafionych, a wypłata wyniosła nieco ponad 4250 zł. Spory udział w finalnym wyniku miały konie trenowane przez Saliha Plavaca. Wygrały wszystkie trzy folbluty przez niego wystawiane: nieco mniej liczona Soar Beyond pod Sanzharev Abaevem, bita faworytka Followeroffashion pod Bolotem Kalysbekiem Uulu oraz kończący septymę umiarkowany faworyt Spaggiari z Konradem Mazurem w siodle.

Memoriał Bogdana Tomaszewskiego (II grupa) dla dwulatków łatwo wygrał Nomas Fahad (Inns of Court – Liberte Belle / Canford Cliffs) ze stajni Andrzeja Laskowskiego pod Kamilem Grzybowskim, nie dając szans mocniej liczonemu Oscarowi Moonowi. Triumfował także arab Elred (Mared Al Sahra – Elmuna / Munjiz) w starciu dwóch ogierów arabskich wyhodowanych przez Zbigniewa Górskiego. Podopieczny Małgorzaty Łojek ograł Asara. Na koniec dnia, w trzykonnym wyścigu, z miejsca do miejsca prowadziła Massiva de Monlau, dając cenne oczko Cornelii Fraisl, walczącej o czempionat z Adamem Wyrzykiem i Maciejem Jodłowskim.

Nomas Fahad w imponujacym stylu wygrał Memoriał Bogdana Tomaszewskiego (fot. Tor Służewiec)

Partynickie wybuchy

Podczas gdy na Służewcu wygrywały konie mocno liczone, we Wrocławiu dochodziło do kolejnych niespodzianek. W licznie obsadzonej gonitwie dla kłusaków pierwsze zwycięstwo w karierze odniósł powożony przez Henadza Mikshę Kavani du Poto ze stajni Sabiny Duszyńskiej. Chwilę później drugą wygraną w roli jeźdźca odniosła utalentowana amazonka Zuzanna Mosoń. Do sukcesu poprowadziła Claycastle, która wróciła do formy po kilku słabszych startach.

Sensacją była wygrana Picadory w gonitwie I grupy pod patronatem KOWR. Klacz była najniżej oceniana przez trenera Petro Nakoniechnego z trójki janowskich koni i traktowana jako outsiderka tej rywalizacji. Tymczasem wygrała łatwo pod Syimykiem Urmatbekiem Uulu. Godzinę później wygrała także inna klacz z Janowa Podlaskiego – Ciambella, pokonując pod Marselem Zholchubekovem mocniej liczone michałowskie araby.

W roli faworytów nie zawiodły Kimur (tr. Cornelia Fraisl) oraz dwulatka Cotai Spirit (Cotai Glory – Evening Spirit / Invincible Spirit) ze stajni Macieja Jodłowskiego. Podobnie było w przypadku znakomitego Factoriela (tr. Anna Frontczak-Salivonchyk), który został poprowadzony przez Tarasa Salivonchyka do triumfu w Nagrodzie Cheval Francais, najwyżej dotowanym wyścigu dla kłusaków francuskich. Słabiej wypadła liczona w drugiej kolejności Furnika, a za Factorielem na celowniku zameldowali się reprezentanci stajni Unihorse: doświadczona Habanera przed młodszym o trzy lata Katko Gede.

Oprócz tego w imponującym stylu wygrał Tequila Shot (gonitwa uczniowska) pod Katją Suleymanovą, a na koniec dnia Sunny Side, dosiadana przez współwłaścicielkę Aleksandrę Murawską. Młoda amazonka w ten sposób sięgnęła po pierwszy sukces w karierze jeździeckiej.

Elred walczy z Asarem w starciu dwóch ogierów Zbiegniewa Górskiego (fot. Tor Służewiec)

Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Ammas znów nieznacznie pokonuje Addaga (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły