Udane występy na torze Chantilly zaliczyły trenowane przez Alicję i Roberta Karkosów dla polskich właścicieli Imperior i Fado, synowie oaksistek ze Służewca. Pierwszy z nich zajął trzecie miejsce w ciekawie obsadzonej gonitwie klasy 2, natomiast Fado na niższym poziomie odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze. Solidnie spisały się także dwulatki biegające w barwach Westminster Race Horses w Bordeaux, plasując się na drugiej i trzeciej pozycji.
O godzinie 14.30 wystartowała gonitwa Prix de Saussay (klasa 2, 1600 m), w której mieliśmy okazję oglądać dwuletniego Imperiora (Siyouni – Inter Royal Lady / Holy Roman Emperor), hodowli i własności Sławomira Pegzy. Ogier w przedstartowych notowaniach był drugim faworytem (3/1) za bardzo mocno liczonym Seneque (3/5). Bieżnia była mocno elastyczna, ale nie tak wymagająca, jak jeszcze kilka dni temu na większości torów w północnej części Francji.
Wkrótce po wyjściu z maszyny startowej na czele stawki znalazł się właśnie Seneque pod Cristianem Demuro. Narzucone przez niego tempo było umiarkowane (pierwszy kilometr przebiegł w 1’06,24”). W pierwszej fazie gonitwy Imperior biegł na końcu zgrupowanej stawki, ale dosiadający do Barzalona dość szybko zorientował się, że lider nie zamierza znacząco przyspieszyć, więc zaczął przesuwać się po zewnętrznej do przodu. Przed wyjściem na prostą Imperior biegł trzeci-czwarty, wraz z ustawioną przy kanacie Chill Y Flama.
Na finiszu silnie wysyłany Seneque przyspieszył, ale biegnący po zewnętrznej Imperior dołączył do niego dość szybko. Między nimi bardzo lekko galopował jednak Lyneham pod Maximem Guyonem. Kiedy Francuz „poprosił” go o więcej, bez większych trudności zaczął odskakiwać od dwójki rywali. 200 m przed celownikiem było jasne, że nikt mu nie zagrozi. Po kolejnych kilkudziesięciu metrach Guyon kontrolnie zerknął za siebie i odpuścił mocny posył. Tymczasem wyciągnięta na zewnętrzną Chill Y Flama została znakomicie rozpędzona przez Tony’ego Piccone’a i tuż przed metą odebrała drugie miejsce Imperiorowi, który poradził sobie z faworyzowanym Seneque. Odległości między tą trójką były minimalne.
Imperior mógł się podobać. Widać, że ogierek ma spory potencjał i powinien jeszcze progresować. Dzisiejsi rywale wydawali się dość mocni, jak na poziom klasy 2, co pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość syna dzielnej Inter Royal Lady, którego trenuje Alicja Karkosa. Jednocześnie, jego domeną będą prawdopodobnie dystanse milerskie. Należy dodać, że Imperior jest koniem podlegającym francuskiemu systemowi premii, dzięki czemu za trzecie miejsce zarobił ponad 7600 euro, a w obu dotychczasowych startach łącznie ponad 24,5 tys. euro.

Zwycięski Lyneham (Wootton Bassett – Llanita / Rock of Gibraltar) może okazać się koniem dużej klasy. Zgodnie z przewidywaniami, mocno poprawił się w porównaniu z debiutem, w którym także zwyciężył, ale widać było, że brakuje mu doświadczenia i momentami „gubił się” na prostej. Dzisiaj wyglądał już zdecydowanie pewniej i wygrał stosunkowo łatwo. Notowania miał tym razem zaskakująco niskie (11/2), biorąc pod uwagę fakt, że jego matka, Llanita, dała bardzo dobrą Lindy (m. in. druga we francuskim 1000 Gwinei) i dwa inne konie black type.
Fado przełamuje się w handikapie
Nieco ponad dwie godziny później z dobrej strony pokazał się także inny koń przygotowywany przez małżeństwo Karkosów, tym razem dla braci Andrzeja i Ryszarda Zielińskich, trzyletni Fado (Balios – Furia / Campanologist). Ogier jest półbratem Florence, która karierę zaczynała na Służewcu (miała też przyjechać na Wielką Warszawską 2025, ale ostatecznie wycofano ją z powodu kontuzji), i synem utalentowanej Furii, zwyciężczyni Oaks na Służewcu. Fado zaczął starty w tym roku, ale spisywał się raczej przeciętnie. W sierpniu po raz pierwszy wywalczył płatną lokatę (w szóstym starcie) w biegu sprzedażowym na torze Clairefontaine. Następnie został „przestawiony” na rywalizację na nawierzchni PSF w Chantilly, gdzie we wrześniu był czwarty i szósty, także w reclamerach.
We wtorkowym handikapie niższej kategorii, Prix du Chene des Gres (1800 m), niósł pod Ludoviciem Boisseau jedną z wyższych wag w polu – 59,5 kg. Był zaliczany do grona faworytów z notowaniem ok. 5/1. Po starcie polski ogier chętnie galopował, co Francuz dobrze wykorzystał i ulokował się na drugiej pozycji za liderującym outsiderem Lisippo. Obok Fado biegł liczony Zampanu.
Solidne i równe tempo nie zmęczyło Fado, który biegł lekko. 350 m przed celownikiem Boisseau rozpoczął aktywniejszą jazdę i trzylatek wkrótce odskoczył od nieźle radzącego sobie Zampanu na 2-3 długości. Wydawało się, że jest już po wyścigu, ale wtedy spomiędzy rywali jak z katapulty wyskoczył dynamicznie finiszujący Twarab. Dość szybko zniwelował stratę do Fado, jednak ten utrzymał tempo i odparł ten atak, wygrywając o 0,5 długości w czasie 1’50,18”. Za zwycięstwo zarobił dla braci Zielińskich 9100 euro – niemal dwukrotnie więcej niż w dotychczasowych ośmiu startach.
Udane starty dwulatków Westminster w Bordeaux
Jeszcze wcześniej, daleko na południu Francji na torze w Bordeaux, startowały dwa dwulatki własności Westminster Race Horses, trenowane przez Henriego Alexa Pantalla. Zostały one zapisane do biegów typu maiden (dla koni bez wygranej). Miały za sobą po jednym, średnio udanym starcie, ale podopieczni tego francuskiego trenera zazwyczaj zdecydowanie poprawiają się za drugim razem. Nie inaczej było w przypadku Westminster Coyote’a (Tamayuz – Primrose Gate / Verglas) oraz Lady Sofii (Victor Ludorum – Fontaine Margot / Ballingarry).
Pierwszy na starcie pojawił się ogier. Dosiadający do Maxence Marquette poprowadził go na końcu stawki, a na prostej ruszył przy kanacie. Ich finisz był bardzo dynamiczny. W końcówce Westminster Coyote zbliżał się do prowadzącego cały czas faworyta My Calix Cena, ostatecznie ulegając mu tylko o 0,75 dł.
Niewiele ponad godzinę później do boju ruszyła Lady Sofia. W jej przypadku stawka była liczniejsza, ale jej szanse oceniano wyżej niż wcześniej biegnącego „kolegi”. Tym razem Marquette ustawił się bliżej zewnętrznej i na prostej ruszył polem. Klacz ścigała dobrze galopującą Valtradę, jednak nie była w stanie jej zagrozić. W końcówce drugie miejsce podopiecznej Pantalla odebrała rozpędzona Lovatree Paris.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Fado wygrywa w Chantilly
