Sensacyjnym dubletem trenera Andrzeja Laskowskiego zakończył się tegoroczny bieg o Nagrodę Porównawczą. Pierwszy minął celownik Love Me de la Cere, zaś druga była Menwaal Al Shahania. Dopiero piąty był faworyzowany Rasmy Al Khalediah.
Love Me de la Cere sensacyjnie wygrał bieg o Nagrodę Porównawczą. Czy wierzył Pan, że pokona Rasmy’ego Al Khalediaha?
Wierzyłem, że może dobrze się pokazać i walczyć w końcówce. Nie sądziłem jednak, że tak łatwo wygra.
Rasmy Al Khalediah wypadł fatalnie. Był dopiero piąty. Dlaczego?
Po ciężkim torze nie dysponuje już takim finiszem, jak po nośnej nawierzchni. On ma dość krótki rzut. I w tej gonitwie szybko zgasł.
Wracając do Love Me de la Cere, skąd ta wiara? W Derby Europy Centralnej przecież zawiódł.
Tak, ale to był inny wyścig, inny tor. Szczepan Mazur rzucił się w pogoń za faworytami, a Power Bolt poprowadził bardzo mocno. I, wydaje mi się, że Love Me de la Cere zapłacił za tą pogoń. Haseef i Katrain de Ghazal były poza zasięgiem. Power Bolt, jak się okazało później, również. Wiedziałem, że będzie ciężko, aczkolwiek myślałem, że może na płatne miejsce dobiegnie. Niestety, nie udało się.
Za to w Central European Arabian Derby znakomicie zaprezentowała się Menwaal Al Shahania.
To dobra klacz, tylko ona musi mieć dystans zdecydowanie powyżej 2000 metrów. Wówczas dużo lepiej biega.
I w niedzielnej Nagrodzie Porównawczej była druga.
Kamil Grzybowski miał po wyścigu niedosyt. Uważał, że zbyt późno ruszył. Ja jestem zadowolony z dubletu.

Z Love Me de la Cere ma Pan nie tylko miłe wspomnienia, ale też smutne i kosztowne. Czy po roku od przyłapaniu go na dopingu, może Pan zdradzić w końcu szczegóły wpadki, czy już Panu gniew przeszedł?
Mi to nie przeszło i nie przejdzie nigdy. Środek został podrzucony celowo. To były tabletki na padaczkę, które działają 24 godziny. Po tym czasie środek jest wydalany przez konia. A podano mu to, prawdopodobnie w przeddzień wyścigu wiedząc, że zostanie poddany próbie dopingowej. To było złośliwe, zamierzone, po to tylko, żeby zaliczono to jako recydywę i by kara była wyższa. Komisja Techniczna też zauważyła, że wszystko nie trzymało się kupy. Love Me de la Cere był wtedy koniem dnia. To była intryga grubymi nićmi szyta.
Czy ustalił Pan, kto podał koniowi zabronioną substancję?
Tę informację zostawiam dla siebie.
I wówczas właściciel Mustafa Teeka zdenerwował się i zabrał konia.
Nie. Wcześniej już było zaplanowane, że koń pojedzie do Dubaju, ale później właściciel zmienił zamiary i kasztan został we Francji. Tam wystartował dwa razy, ale przebiegł bezbarwnie i zapadła decyzja o powrocie do Polski. Pierwotnie miał wziąć udział w biegu o Nagrodę Figaro, ale nie mógł wystartować, bo na czas nie doszło świadectwo eksportowe. Może to dobrze, bo tam ustanowiono rekord toru. Z drugiej jednak strony, miałby lepsze przetarcie przed biegiem o Nagrodę Europy. Z właścicielem ustaliliśmy, że wystartuje w Figaro, Europy, Derby Europy Środkowej i, jeśli będzie się dobrze czuł, w Porównawczej. Przed biegiem o Nagrodę Europy właściciel pytał, czy ogier będzie trzymał dystans. Powiedziałem, że wydaje mi się, że tak. I to potwierdziło się w tym wyścigu. Zajął trzecie miejsce, a prawdopodobnie będzie drugi, bo pierwsza próba dopingowa drugiej w gonitwie Bayesy dała wynik pozytywny.
Czy po zwycięstwie Love Me de la Cere w biegu o Nagrodę Porównawczą właściciel telefonował i chciał Pana wyściskać?
Od kontaktów z właścicielami jest menedżerka stajni, moja córka, Patrycja. I przekazała, że Mustafa Teeka telefonował z gratulacjami i był bardzo zadowolony z wyniku gonitwy. Zresztą, jak i cała moja stajnia.
Czy oba konie zostają w treningu na przyszły sezon?
Jeszcze nie ma żadnych decyzji.
Sporo kontrowersji i sporów wywołały na początku sezonu występy Hyrokkina. Miał go Pan w treningu, jest pan osobą znającą konia, a jednocześnie postronną w sporze między obecną jego trenerką Claudią Pawlak a Komisją Techniczną.
Zawsze był koniem charakternym. Teraz, na dodatek, jest po ciężkiej kontuzji. Moje zdanie jest takie, że on po miękkim torze nie musi lecieć. Poza tym trzeba pamiętać, że bardzo często się zdarza tak, że jeśli koń biega po długiej przerwie, po kontuzji, ma dobry wyścig, a później przeważnie zalicza spadek formy. I w tym drugim starcie trafił akurat na tor miękki. U mnie, gdy miał trzy lata, też lepsze wyścigi przeplatał gorszymi, szczególnie po miękkich torach.
W niedzielę szykuje nam się wielka kumulacja septymy. Czy zechciałby Pan podpowiedzieć graczom i czytelnikom trafnews.pl, które konie wstawić do septymy, by ją trafić?
W kłusakach trzeba zapytać Panią Manuelę i Panią Monikę, bo to one w tym roku rozdają karty w tej dyscyplinie. Ja o tym nie mam pojęcia. W drugim wydaje się, że Chet’s Fancy, który dwa razy wygrał i Oasis King. Groźny może być Proletarius. God of War to niezły koń, ale dawno nie biegał. Dobra jest Rue Bouterbie, ma niską wagę, ale chyba młody jeździec się nie wyważy na tyle. Zostaję więc przy trzech pierwszych. W Nagrodzie Scyrisa liczę Nagiego Instynkta. Bardzo łatwo wygrał Special Moment. Zaimponowała mi Słodka Czekolada. Sądzę więc, że te trzy. Deva jest szybka, Miss Lucky także, więc ciężki tor nie będzie im sprzyjał. W Nagrodzie Geparda powinny się liczyć Wally i Darckness Al Ashai. To chyba dwa lepsze araby i mają niskie wagi. Jedyne dwa moje konie, które są zapisane na niedzielę, wystartują właśnie w tym biegu. Będzie im trudno, bo towarzystwo bardzo mocne. Erbol Zamudin się nie wyważy, więc na Mghetcie pojedzie Ania Gil. Natomiast Mahsoub poniesie wysoką wagę. W Sac-a-Papier klasa i waga wskazują na Montenegrina. Nie lekceważyłbym też Dżazmana. Pamiętajmy, że to bardzo długi dystans. W szóstym wyścigu z koni Emila Zaharieva najlepsza jest Miss Sofii. Bardzo dobre wrażenie sprawiła Voila Christine. Trener Maciej Jodłowski wycofał przed tygodniem Moonchanta, bo pewnie wiedział, że tam wygra jego Wind Charger i uznał, że tu będzie mu łatwiej o zwycięstwo. W siódmej chyba czas, by zwyciężył So Elmar. Zagadkowa jest Bint New Bay, która tylko raz startowała.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Na tytułowym zdjęciu dekoracja po biegu o Nagrodę Porównawczą
