Konie czteroletnie i starsze. Udany sezon Bremena i Jolly Jumpera

Sezon 2025 za nami, więc przychodzi czas podsumowań. Trudno jest krótko i zwięźle zestawić wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na przestrzeni 7 miesięcy rywalizacji na służewieckim torze, ale można to zrobić skupiając się na tych najważniejszych i ich głównych bohaterach. Zacznijmy od 4-letnich i starszych folblutów.

Mocne wejście Smoke Plume’a i odpowiedź Jolly Jumpera

Rywalizację „starszyzny” pełnej krwi na poziomie pozagrupowym tradycyjnie rozpoczynają sprinterski wyścig o Nagrodę Jaroszówki (kat. B, 1300 m) oraz bieg o Nagrodę Golejewka (kat. B, 2000 m). W tym ostatnim kapitalne otwarcie sezonu zaliczył trenowany przez Marlenę Stanisławską Smoke Plume (Advertise – Plume Rose / Marchand de Sable). 4-latek wprost pofrunął po zwycięstwo pod Szczepanem Mazurem, rozbijając czołówkę długodystansowców (na starcie zabrakło Bremena, który wiosną rywalizował we Włoszech). Wygrana z przewagą 5,5 długości i pozostawienie w pokonanym polu takich asów jak weteran Timemaster czy derbista z 2022 r. Jolly Jumper, zrobiło z niego jednego z faworytów do walki o najważniejsze laury. Kolejne jego starty nie były już jednak tak błyskotliwe.

Stopniowo rosła natomiast forma Jolly Jumpera (Free Eagle – Laura’s Oasis / Oasis Dream). W Widzowa (kat. B, 2400 m) „wskoczył” już na wyższy poziom, choć rywale byli blisko. Bardzo dobry wyścig zrobił Cunning Fox (w połowie roku sprzedany do Francji), ale to podopieczny Janusza Kozłowskiego jako pierwszy minął celownik. W jego siodle oglądaliśmy Temura Kumarbeka Uulu, rozwijającego karierę pod okiem byłego świetnego dżokeja. Smoke Plume był trzeci, co było dobrym, choć nieco rozczarowującym wynikiem, po tak znakomitym początku tegorocznych startów.

Jolly Jumper wygrywa gonitwę o Nagrodę Prezesa Totalizatora Sportowego (fot. Tor Służewiec)

Podobnie było w najważniejszym wyścigu pierwszej części sezonu – prestiżowej gonitwie o Nagrodę Prezesa Totalizatora Sportowego (kat. A, 2600 m). Tym razem do rywalizacji na Służewcu wracał już Bremen (Galileo – Sea Siren / Fastnet Rock), szykowany przez Krzysztofa Ziemiańskiego do zgarnięcia najważniejszych laurów sezonu. Tymczasem bezbłędnie przeprowadzony przez Vaclava Janacka Jolly Jumper na finiszu okazał się bezkonkurencyjny. Bremen finiszował dobrze, ale późno. Tuż przed celownikiem „wyszarpał” drugie miejsce, ogrywając walczący duet koni Marleny Stanisławskiej (Smoke Plume’a i Naughty Petera). Tym samym należący do Zygmunta Sobolewskiego i panów Wiśniewskich (Mateusza i Stanisława) 6-letni Jolly Jumper zapracował sobie na tytuł najlepszego starszego folbluta tej części sezonu.

Bremen realizuje cel w Polsce, Naughty Peter błyszczy za granicą

Bremen pozostawał bez wygranej, po tym jak zaczynał tegoroczne starty w gonitwach rangi G3 we Włoszech. W maju był piąty w Premio Ambrosiano w Mediolanie, a na początku czerwca trzeci w Premio Presidente Della Repubblica – zaliczając drugi black type, po tej samej lokacie wywalczonej w Wielkiej Warszawskiej 2024 (Listed). Zaraz po przerwie letniej przerwał passę biegów bez sukcesu, wygrywając w dobrym stylu bieg o Nagrodę Kozienic (kat. A, 2000 m) pod znakomitym angielskim dżokejem Jimem Crowleyem. Ogier wyraźnie pokonał wówczas mocnego gościa z Czech Rex of Thundera, który wiosną wyprzedził go w Mediolanie, a także The Clasha i Lennona – ta dwójka miała wkrótce zadać kibicom urodzonego w purpurze wychowanka Coolmore cios w serce.

Stało się tak w Westminster Freudschaftspreis (kat. A, 2000 m). Broniący tytułu, mocno faworyzowany Bremen na prostej objął prowadzenie, ale nie potrafił wypracować sobie bezpiecznej przewagi nad rywalami. W końcówce skutecznie zaatakował go The Clash (Cracksman – Santa Luz / Campanologist), a Lennon (Too Darn Hot – Loveisallyouneed / Sadler’s Wells) oddał nieprawdopodobnie dynamiczny finisz, rozdzielając tę dwójkę.

Bremen po zwycięstwie w Wielkiej Warszawskiej 2025

Wspomniane dwa biegi porównawcze należały do „starszyzny”, ale najlepsze trzylatki wysłały sygnał ostrzegawczy w St. Leger (kat. A, 2800 m). W tym długodystansowym starciu Jolly Jumper został pokonany przez trójkę czołowych reprezentantów rocznika derbowego – Bolda, Montenegrina i derbistę Chestnut Rocketa. To wszystko, wraz ze zgłoszeniem kilku zagranicznych koni, zapowiadało niezwykle ciekawą edycję Wielkiej Warszawskiej (Listed), w której walka toczyła się o podział puli przekraczającej 0,5 mln złotych!

Ostatecznie na starcie tego najbardziej rozpoznawalnego wyścigu w Polsce stanęło 11 koni. Zagraniczne stajnie reprezentowały jedynie trenowane w Niemczech Kosakenzipfel oraz Lady Monia, ale nie odegrały one pierwszoplanowanych ról (jak się później okazało mocno liczony wałach borykał się ze zdiagnozowanymi po fakcie problemami zdrowotnymi). Dosiadany tym razem przez innego jeźdźca z Wysp – Kierana Shoemarka, Bremen na prostej wyskoczył jak z procy i z dużą łatwością uciekł rywalom. Najlepsze trzylatki, Bold i Chestnut Rocket, walczyły o drugie miejsce, jednak doświadczony Jolly Jumper raz jeszcze pokazał, że Wielka Warszawska wyjątkowo mu leży i pokonał je bardzo dobrym finiszem w końcówce. Co prawda, nie udało mu się dotąd wygrać tego prestiżowego wyścigu, ale w czterech edycjach dwukrotnie finiszował drugi i dwukrotnie czwarty, za każdym razem wypadając powyżej oczekiwań. Po tym sukcesie Bremena, stajnia Millennium Stud wraz z trenerem Krzysztofem Ziemiańskim zapowiedzieli, że zobaczymy ogiera jeszcze w akcji za granicą.

Ostatecznie wybór padł na Mediolan i gonitwę Premio Federico Tessio G3, do której zapisany został także Smoke Plume. 16 listopada we włoskim mieście pogoda była fatalna, a tor okazał się niezwykle grząski. Oba konie z Polski w tych warunkach sobie nie poradziły, finiszując odpowiednio na 6. i 10. miejscu.

Naughty Peter błyszczy na Południu

Zagraniczne tory, w tym również włoski, podbił w drugiej części sezonu inny koń w krajowym treningu. Przygotowywany przez Marlenę Stanisławską Naughty Peter (Tai Chi – Nebiola / Acatenango), który w 2024 roku wygrał Derby w Pradze (w treningu Macieja Jodłowskiego), nie błyszczał na Służewcu. Najlepszy występ zaliczył w Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego – finiszował czwarty stosunkowo blisko Bremena i Smoke Plume’a. Po nieudanych próbach w Warszawie, trenerka zdecydowała się coś zmienić. Wybór padł na stolicę rodzimych Czech (tam został wyhodowany przez Westminster Race Horses), którą czterolatek już raz podbił. I zrobił to ponownie! W dobrym stylu poradził sobie z czeską czołówką w Velkej Cenie Ceskeho Turfu (2400 m), udowadniając, że nie stracił klasy.

Naughty Peter w Rzymie (fot. Ippodromo Capannelle)

„Piotruś” prawdziwie zaimponował jednak pod koniec października w Rzymie. Wybrał się tam na dobrze obsadzony wyścig Premio Roma Vecchia (Listed, 2800 m). Do siodła zaproszony został Salvatore Sulas, który w poprzednich latach wygrywał dla Westminster Race Horses gonitwy Pattern w Italii na Moonu. Na pozostawiającym sporo do życzenia pod względem jakości torze Capannelle czterolatek potrafił oddać znakomity finisz i wygrać w sposób przekonujący. Różne można mieć opinie o poziomie włoskich wyścigów, ale należy pamiętać, że na gonitwy Pattern przyciągają na start tamtejszą czołówkę, a także dobre konie z Niemiec. Najlepszą rekomendacją wyczynu ogiera jest ocena uzyskana przez Naughty Petera za ten występ w międzynarodowym rating Racingpost – 110 rpr. W ostatnich latach jedynym koniem w polskim treningu, który dostał wyższą notę był Le Destrier (wówczas także w treningu Marleny Stanisławskiej) – za zwycięstwo w Wielkiej Warszawskiej 2023 przyznano mu 111 rpr. W tym roku Bremen dostał 106, tak jak Moonu (tr. Maciej Janikowski) za triumf w mediolańskim G3 w październiku 2023.

Troje muszkieterów gonitw sprintersko-milerskich

Osobny rozdział w przypadku koni starszych stanowią specjaliści od gonitw na dystansach do 1600 m. Tutaj lekka różnica polega na tym, że trzylatki teoretycznie mogą od początku brać udział w tej rywalizacji, choć wiosną zdarza się to sporadycznie.

Już rozpoczynająca te zmagania Nagroda Jaroszówki (kat. B, 1300 m) przyniosła fascynujące starcie faworyzowanych Heaven Give Enough (Unfortunately – Aquasea / Born To Sea) oraz Black Angel (Harry Angel – Enlace / Shamardal). Rozpoczynająca sezon klacz była bliska wygranej, ale niesamowicie rozpędzony przez Oliwię Szarłat Heaven Give Enough „złapał” ją w celowniku, odnosząc cenne zwycięstwo dla małej stajni Małgorzaty Pilipczuk. Atutem ogiera było to, że miał już w nogach „ostre przetarcie”, po tym, jak minimalnie przegrał w Handikapie Otwarcia (1800 m) z Boitdanssonblanckiem.

Black Angel, Heaven Give Enought i Shamadram walczą w Memoriale Fryderyka Jurjewicza (fot. Tor Służewiec)

Do rewanżu ze strony Black Angel doszło już w biegu o Nagrodę Haracza (kat. B, 1400 m), jednak znów ukończyła druga. Tym razem piorunującym finiszem z końca stawki pokonała ją Invincible Angel (Harry Angel – Scent of Roses / Invincible Angel) – druga z anielskich klaczy ze stajni Adama Wyrzyka.

Tytuł najlepszego sprintera/milera I części sezonu miał zostać więc rozstrzygnięty w Memoriale Fryderyka Jurjewicza (kat. A, 1600 m). Tam do rywalizacji dołączały czterokrotny zwycięzca tego biegu Timemaster oraz mający za sobą udaną wiosnę Shamadram (dwa zwycięstwa na poziomie grupowym). Ten ostatni podyktował surowe warunki rozgrywki i dzielnie bronił się na finiszu. W pogoń za nim ruszył Heaven Give Enough (tym razem pod Antonem Turgaevem) i to on na ostatnich metrach wysunął się na pierwsze miejsce. Blisko za nimi finiszowała na trzecim miejscu Black Angel.

Lato należało właśnie do niej. Po przerwie letniej klacz wygrała Nagrodę Syreny (kat. A, 1400 m) ze Stefano Murą w siodle. Po walce pokonała znakomitego czeskiego sprintera Dino, który robił w tym roku furorę za naszą południową granicą. Kolejny dobry występ zaliczył Shamadram, finiszując trzeci. Black Angel następnie w imponującym stylu triumfowała w słabiej obsadzonym biegu o Nagrodę Deer Leapa (kat. B, 1300 m), wykorzystując specjalne warunki wyścigu.

Heaven Give Enough w tym czasie był próbowany na 2000 m, ale zaliczył średnie starty w Kozienic i Westminster Freundschaftspreis. Do ponownej konfrontacji tej dwójki doszło w gonitwie o Nagrodę Mosznej (kat. A, 1600 m) podczas Wielkiej Jesiennej Gali (28 września). Niespodziewanie, tym razem trzylatki pokazały pazur. Black Angel finiszowała trzecia, wyprzedzona przez odradzającą się Formułę i bardzo dobrze dysponowaną od kilku tygodni White Rocket.

Ostatnie metry Criterium – wygrywa Shamadram (fot. Tor Służewiec)

Miesiąc później udało się zrewanżować Formule i wywalczyć drugie miejsce, ale sprinterskie Criterium należało do Shamadrama (Mukhadram – Sweet As Honey / Duke of Marmalade), który pobiegł fenomenalnie. Trenowany przez Marlenę Stanisławską wałach na ciężkim torze narzucił twarde warunki i pod Sanzharem Abaevem nie pozwolił się pokonać, z przytupem kończąc bardzo udany dla siebie sezon i stając się trzecim bohaterem wśród starszych sprinterów/milerów.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Bremen (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły