W minioną niedzielę na torze Sha Tin rozegrano mityng przygotowawczy do Hong Kong International Day, tradycyjnie odbywającego się w połowie grudnia. Na bieżni pojawiły się dwie wielkie gwiazdy – uznawany za obecnie najlepszego sprintera na świecie Ka Ying Rising oraz światowej sławy Romantic Warrior, zdecydowany lider światowego rankingu pod względem kwoty wygranej w gonitwach. Faworyci nie zawiedli, triumfując w olśniewającym stylu.
Siedmioletni Romantic Warrior (Acclamation – Folk Melody / Street Cry) wracał do rywalizacji na torze po 232 dniach przerwy od sensacyjnej porażki o nos w Dubai Turf z japońskim Soul Rushem. Wcześniej był drugi o szyję za Forever Youngiem w najwyżej dotowanym wyścigu na świecie (pula 20 mln dolarów) – Saudi Cup, swoim jedynym dotychczasowym starcie na nawierzchni typu dirt. Ta przegrana przerwała jego trwającą 16 miesięcy serię wygranych (8 kolejnych zwycięstw).
Przeszło półroczna pauza nie była jednak spowodowana wyłącznie względami wypoczynkowymi przed kolejną intensywną zimą. Wałach przechodził rehabilitację i szlifował formę po kontuzji stawu pęcinowego. Zaliczył udany powrót, w dobrym stylu wygrywając Jockey Club Cup (G2), wyścig przygotowawczy do wysoko dotowanego Hong Kong Cup, który może wkrótce wygrać po raz czwarty z rzędu!
Tutaj należy podkreślić fakt, że to nie była stawka pozbawiona innych gwiazd. Na starcie stawał bowiem znakomity Voyage Bubble (Deep Field – Raheights / Rahy), dwukrotny zwycięzca Hong Kong Mile, który od roku biega na wyśmienitym poziomie. W tym czasie wygrał 5 z 7 swoich startów, chociaż po pięciomiesięcznej przerwie w październiku zawiódł. Tym razem był dużo lepiej dysponowany i od startu nadawał ton rywalizacji. James McDonald jechał Romantic Warriorze czujnie i pilnował rywala, podążając bezpośrednio za nim. Faworyt na ostatnich 300 metrach swobodnie wyprzedził najgroźniejszego konkurenta i wygrał bardzo łatwo.
Biorąc pod uwagę jego dotychczasowe dokonania, Romantic Warrior dorzucił po portfela swojego właściciela drobne – 308 tys. funtów. W całej karierze wygrał 19 wyścigów (w tym 10 G1) i zarobił ponad 22 mln funtów. Jest zdecydowanym liderem w tym zestawieniu. Można się spodziewać, że po próbie wygrania po raz czwarty Hong Kong Cup, ponownie uda się Bliski Wschód w celu śrubowania tego rekordu. Drugi w niedzielnym wyścigu Voyage Bubble dzięki temu wynikowi przekroczył także imponującą barierę 10 mln funtów wygranych za dotychczasowe starty.
Sprinterski fenomen
Muszę przyznać, że jestem jednym z fanów płynnie i elegancko biegającego Romantic Warriora, a jednak jeszcze większe wrażenie robi na mnie inna gwiazda wyścigów w Hong Kongu – pięcioletni obecnie sprinter Ka Ying Rising (Shamexpress – Missy Mo / Per Incanto). Uczciwie trzeba przyznać, iż jest on zdecydowanie mniej sprawdzony niż siedmiolatek, bo tylko jeden z 18 dotychczasowych startów zaliczył na innym hipodromie niż Sha Tin – w połowie października triumfował w Australii w kultowym The Everest, najwyżej dotowanym sprinterskim wyścigu po trawie. Wygrał go pewnie, chociaż odniosłem wrażenie, że nie galopował tak przekonująco jak na swojej ulubionej bieżni.

Urodzony w Nowej Zelandii Ka Ying Rising bilans ma niesamowity. W 18 startach przegrał tylko dwukrotnie krótko i tylko z jednym koniem – rówieśnikiem Wunderbarem, na początku kariery, w styczniu ub. roku. Rywal jednak nigdy nie wszedł na poziom choćby zbliżony do tego, jaki obecnie prezentuje Ka Ying Rising. Po przeszło 20 miesiącach wałachy spotkały się ponownie (po raz pierwszy od tamtej pory) właśnie w niedzielę i tym razem nie było wątpliwości, który z nich jest lepszy. Wunderbar przybiegł dopiero ósmy, tracąc do sprinterskiej gwiazdy ok. 6,5 dł.
A mogło być zdecydowanie więcej, bo powiedzieć, że doświadczony Zac Purton pojechał na faworycie oszczędnie w Jockey Club Sprint (G2, 1200 m), to nie powiedzieć nic. Owszem, w początkowej fazie trochę popracował, aby ulokować się z przodu (w dystansie drugi), a na początku prostej przez 100, może 150 metrów mocno posyłał pięciolatka, ale ten odpowiedział tak dynamicznie, że już po chwili było po zawodach. Wyprzedził z łatwością lidera i wyraźnie odskoczył od reszty koni. Ostatnie 200 m było już lekkim galopem treningowym, przechodzącym w wyhamowywanie. O tym, jak dobry był to performance może świadczyć czas – Ka Ying Rising przebiegł 1200 m w 1’07,33”, tylko o 0,13 sekundy wolniej niż we własnym rekordowo szybkim występie ze stycznia tego roku. To piętnaste z rzędu (szesnaste w karierze) zwycięstwo podopiecznego Davida Hayesa, który także przekroczył właśnie 10 mln funtów zarobków na bieżni.
Przed nami seria ekscytujących wydarzeń wyścigowych w Azji Wschodniej. Już w najbliższą niedzielę rozegrany zostanie słynny Japan Cup, a wspomniany Honk Kong International Day odbędzie się 14 grudnia.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Romantic Warrior (fot. HKJC)
