Marcus Aurelius wraca na PSF w dobrym stylu

We wtorek na jednym z głównych francuskich hipodromów, Chantilly, wystartowały dwa konie trenowane przez Emila Zaharieva dla syndykatu WRS Racing folbluty. Z bardzo dobrej strony pokazał się sprinter Marcus Aurelius, który finiszował czwarty w gonitwie klasy 2 pod Theo Bachelotem. W biegu typu maiden siódmy był natomiast dosiadany przez Bolota Kalysbeka Uulu mało doświadczony węgierski Player.

Grudniowy występ Marcusa Aureliusa zdaje się potwierdzać, że wałachowi bardzo odpowiada nawierzchnia PSF i tor w Chantilly. Przypomnijmy, że w lutym podopieczny Emila Zaharieva wygrał na tym samym hipodromie (i dystansie) gonitwę klasy 2 pod Kamilem Grzybowskim, stając się pierwszym zwycięzcą trenowanym w Polsce w 2025 roku. Za tamten sukces, wraz z premiami, Marcus Aurelius zarobił ponad 22 tys. euro, co sprawiło, że został sklasyfikowany w Polsce na poziomie kat A. Od kwietnia do końca października pobiegł jeszcze sześciokrotnie na trawie – po trzy razy na Służewcu i we Francji. Żaden z tych startów w jego wykonaniu nie był jednak aż tak dobry, chociaż w sierpniu potrafił zająć drugie miejsce w wyścigu o Nagrodę Deep Leapa (za mocną Black Angel), pokonując słabszych rywali. Pod koniec października solidnie spisał się w Criterium (5. miejsce).

Do wyścigu Prix du Chemin du Viaduc (klasa 2, 1300 m) zgłoszono aż 15 koni, ale cztery z nich zostały wycofane. Marcus Aurelius (Lawman – Shendaya / Dahehill Dancer) znalazł się dokładnie w środku stawki pod względem notowań – wyżej oceniano szanse pięciu rywali, niżej pozostałej piątki. Parę zdecydowanych faworytów utworzyły dosiadany przez Christophe’a Soumillona bardzo skuteczny specjalista od handikapów Tomakay (Toronado – Loumaxaye / Hold That Tiger) oraz Ten Horns (Ten Sovereigns – Rivalba / Street Cry), który próbowany był w tym roku dość wysoko, a ostatnio finiszował trzeci w klasie 1 i drugi w klasie 2. Zresztą, 5 listopada oba spotkały się w bezpośrednim starciu w Marsylii (1500 m), gdzie o 3 długości przed rywalem wygrał Tomakay pod Clementem Lecoeuvrem. Wówczas jednak niosły równe wagi, natomiast dzisiaj szanse teoretycznie wyrównywały 3 kg zdjęte z grzbietu Ten Hornsa. W początkowych notowaniach wysoko stał jeszcze 6-letni Game Run (black type winner), ale publiczność ostatecznie mniej w niego wierzyła i kurs na niego skoczył dwukrotnie (z ok. 6,5 do 13). Na Game Runie (Olympic Glory – Shortfin / Exceed and Excel) jechała dzielna amazonka Marie Velon. Wałach dwa lata temu potrafił wygrać na poziomie G2, co musiało budzić respekt, ale w ostatnim czasie już na tak dobrym poziomie nie biegał.

Marcus Aurelius, jak to ma w zwyczaju, ruszył dobrze i, choć przez chwilę wydawało się, że rywale go zablokują, szybko zdołał objąć prowadzenie. Galopował środkiem bieżni, ze względu na nieszczególnie korzystny boks startowy. Doświadczony Bachelot jednak płynnie przesuwał się do wewnętrznej i najostrzejszą część zakrętu koń z Polski pokonał już przy barierze. Za nim biegły Darlinghurst (Dark Angel – Dr Simpson / Dandy Man) oraz przyklejony do kanatu Tomakay. Tempo było bardzo mocne.

500 m przed celownikiem, czyli zaraz po wyjściu na prostą finiszową, Darlinghurst wysunął się minimalnie przed Marcusa Aureliusa. Soumillon nie bawił się w kalkulacje i spokojnie wyprowadził Tomakaya na zewnętrzną. Wałach galopował znakomicie i 300 m przed celownikiem zrównał się z dwójką liderów. W ślad za nim podobny manewr, choć nie tak swobodnie, wykonał Ten Horns pod Hugo Besnierem. Przez moment trójka przed nim galopowała łeb w łeb. Pierwszy spasował Darlinghurst, wyraźnie słabnąć 200 m przed słupem. Po chwili trochę z sił zaczął opadać także podopieczny Emila Zaharieva. Tomakay objął prowadzenie, ale Soumillon nie mógł być pewny swego, bo mocny atak przy wewnętrznej, gdzie zrobiło się sporo miejsca, przypuściła Marie Velon na Game Runie. Polem ciągle usiłował rzucić wyzwanie faworytowi Ten Horns. Utytułowany Belg ładnie skontrował amazonkę i na ostatnich metrach kontrolował nieznaczną przewagę nad dobrze galopującym w końcówce Ten Hornsem. Wygrał krótko, ale zasłużenie, choć duży wkład miał w ten sukces sam jeździec. Marcus Aurelius bez większych problemów utrzymał czwartą lokatę, choć w sumie do triumfatora stracił ok. 3,5 dł. Biorąc pod uwagę znakomity czas – 1’15,59” (średnia 58,14 s. na kilometr) był to jego najlepszy występ od lutowego sukcesu. Dla Tomakaya to już piąte zwycięstwo w ciągu ostatnich 14 miesięcy i dziewiąte w karierze (na 16 startów). W 2025 r. zarobił ponad 69 tys. euro.

Do Francji wraz z Marcusem Aureliusem pojechał także wyhodowany na Węgrzech dwuletni Player (Mokarris – Pray From Heaven / Shirocco). Ogierek późno zadebiutował na Służewcu (w połowie października) i zdołał zaliczyć dwa starty na 1600 m w Warszawie. Spisał się przyzwoicie, zajmując piątą i trzecią lokatę w dość licznych stawkach. We wtorek wystartował kilka godzin wcześniej niż starszy towarzysz stajenny, w gonitwie typu maiden Prix du Rond du Chene (PSF, 1900 m). W jego siodle zobaczyliśmy Bolota Kalysbeka Uulu, a duet z Polski mierzył się z siódemką rywali we francuskim treningu, a także pojedynczymi gośćmi z Niemiec (ogier Landolfo ze stajni Waldemara Hicksta) oraz Belgii (Niouininon trenera Geerta Verheye).

Niestety, wyścig nie był do końca szczęśliwy dla pary ze Służewca. Bolot Kalysbek w początkowej fazie walczył o dobrą pozycję, ale po kilkuset metrach zrobiło się z przodu dość ciasno. W wyniku zamieszania i drobnych kolizji, Player dość gwałtownie odpadł na przedostatnia lokatę, na szczęście utrzymując się w grupie. Do wyjścia na prostą niewiele się zmieniło. Stawkę wyprowadził Genji, by po chwili odpaść. Skuteczny atak przypuścił faworyt Just The Two of Us (Sea The Moon – Paravent / Oasis Dream) ze stajni będącego ostatnio na ustach całego świata trenera Francisa-Henriego Graffarda. Clement Lecoeuvre prowadził irlandzkiego ogiera z dużą pewnością i utrzymywał przewagę nad gościem z Niemiec, Landolfo. Fenomenalnym finiszem z końca stawki popisał się natomiast Existant (De Treville – La Goulue / Rip Van Winkle) pod Marie Velon, tuż przed celownikiem wysuwając się na drugie miejsce. Duet z Polski do końca walczył o jak najlepszy wynik, co ostatecznie przyniosło najniższe płatne miejsce (w tym przypadku siódme) i zarobek w postaci 411 euro.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Marcus Aurelius walczy o zwcycięstwo na Służewcu (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły