Prix d’Amérique – święto kłusaków na paryskim Vincennes

Jak co roku, fani kłusaków rezerwują sobie ostatnią niedzielę stycznia na mistrzowskie wyścigi z paryskiego Vincennes. Można powiedzieć, że Prix d’Amérique kończy jeden sezon, a otwiera kolejny. W tegorocznym biegu eksperci są podzieleni, ale wskazania na zwycięstwo zamykają się w dwóch, trzech imionach, natomiast kolejne lokaty są jednak sprawą otwartą.

Po informacji o urazie pompowanego na faworyta gonitwy Jushua Tree francuscy dziennikarze i eksperci wpadli w popłoch. Trzeba było od nowa ułożyć hierarchię tegorocznej Prix d’Amérique. Klasa Jushua Tree jest dobrze znana, ale … jego problemy zdrowotne dla uważnych obserwatorów również nie są tajemnicą. Z Jeanem-Michelem Bazirem potrafił ograć najlepszych, ale po wypadku legendarnego powożącego i trenera, Jushua miał być powożony przez jego syna Nicolasa. Znęcać się nad młodzieńcem nie zamierzam, zwłaszcza że jest on najmłodszym zwycięzcą Prix d’Amérique (z Davidson du Pont w 2022 roku), ale choćby wczorajsza przegrana na Lizie Josselyn w Prix Bold Eagle pokazuje, że nie jest on najpewniejszym wyborem w sulce faworyta.

Wystarczy już o (nawet wielkich) nieobecnych, bo na starcie mamy prawdziwych czempionów. Takim zapewne jest Go On Boy (18), który w dwóch ostatnich edycjach Nagrody Ameryki kończył z miejscem. Trenowany i powożony przez Romaina Derieux dziesięciolatek znany jest ze swojej świetnej szybkości i umiejętności oddania fantastycznego finiszu. W 2023 atakował z końca stawki i po niezwykłym przyspieszeniu na prostej wywalczył czwarte miejsce. Rok później Derieux nie chciał ponownie zostać zbyt daleko i … za wcześnie przyjął ofensywną pozycję, co pozbawiło sporo energii Go On Boya. Efekt – „tylko” trzecie miejsce. Może tym razem się uda? W niemal wszystkich francuskich prognozach Go On Boy ustawiany jest w pierwszej dwójce.

Lustrzanym odbiciem Go On Boya i jego potencjalnym następcą jest jeden z trzech pięciolatków w stawce – Frank Gio (10). On też na ostatniej prostej wykręca niesamowite czasy, ale często jest spóźniony. Jest niezwykle równy i kto wie, czy nie okaże się czarnym koniem gonitwy.

Powyższa dwójka to konie niezwykle efektowne, błyskotliwe, ale raczej ich optimum dystansowe znajduje się bliżej 2100, niż 2700 metrów.

Z uczestników posiadających typowy profil pod biegi na tym dystansie w pierwszej kolejności trzeba wskazać robiącą wrażenie Iroise da la Noe (2) oraz półbrata Go On Boya – Josh Powera (11).

Iroise pod wodzą Erica Raffina rozprawiła się z konkurencją w Prix de Belgique w wielkim stylu, a pamiętając, że w ubiegłym roku tylko galop przy wyjściu na prostą odebrał jej szansę walki o czołowe lokaty w Prix d’Amérique, to ona będzie naszą faworytką.

Josh Power łatwo pokonał Jushuę Tree w pierwszych kwalifikacjach – Prix de Bretagne. Od tego momentu wszystko zostało podporządkowane przygotowaniom do dzisiejszej gonitwy i stąd odległe lokaty w kolejnych dwóch wyścigach kwalifikacyjnych, które zostały potraktowane treningowo. W ubiegłym roku był czwarty, w tym ma szansę poprawić ten wynik. Liczy na to jego trener i powożący Sebastien Ernault, który równocześnie zaznacza, że tegoroczna edycja jest bardzo otwarta.

Mamy też mocną reprezentację koni ze Szwecji, która w tym roku może realnie namieszać w czołówce. Według Pierre’a Vercruysse’a, niezwykle doświadczonego trenera i powożącego, a obecnie eksperta Equidii, najmocniejszym z nich jest Epic Kronos (6). Trudno się nie zgodzić z Belgiem. Epic Kronos w Prix Tenor de Baune oprócz talentu do kłusowania pokazał też, że ma mocną głowę i na finiszu nie odpuszcza do samego celownika. To cecha, która odróżnia konie wybitne od bardzo dobrych.

W stawce są też konie, których próżno szukać w prognozach na pierwszym miejscu, ale każdy się ich boi. To Inmarosa (14) i Hokkaido Jiel (13). Z tej niezwykle doświadczonej pary to klacz wydaje się w tym roku w lepszej dyspozycji.

Podsumowując prognozy, na pierwsze miejsce wskazywane są przeważnie dwa konie: Iroise de la Noe (faworytka Equidii) i Go On Boy.

Pojedyncze wskazania na zwycięstwo zdobyły też Epic Kronos, Frank Gio i Josh Power, ale na kolejnych lokatach robi się już zdecydowanie szerzej.

Tegoroczna edycja zapowiada się niezwykle emocjonująco, a scenariuszy samej gonitwy jest kilka. Trudno wyobrazić sobie rozgrywkę bez udziału Go On Boya i to on wydaje się najpewniejszym kandydatem do miejsca w czołówce. Jednak w przeciwieństwie do Iroise de la Noe, Josh Powera czy Epic Kronosa nie jest koniem, który może sam podyktować warunki w dystansie, a to trochę utrudnia zadanie. Czarnymi końmi mogą się okazać Frank Gio i Inmarosa, które wydają się bardzo „świeże” i pełne energii.

Jednego możemy być pewni, przed nami trzy minuty, które zakończą jeden, a otworzą kolejny rozdział w historii światowego kłusa.

Start Prix d’Amérique zaplanowany jest na 16:20, a do oglądania z polskim komentarzem zapraszamy na TrafOnline.pl.

Prognoza autora: Iroise de la Noe (2) – Go On Boy (18) – Frank Gio (10) – Josh Power (11)

WS

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły