Grand Prix de Paris to świetna okazja do powetowania sobie porażek w biegach o „błękitną wstęgę”, wygrania wreszcie dużej gonitwy, a także zapewnienia startu w jesiennym Prix de l’Arc de Triomphe. Presja więc jest olbrzymia!
Żaden z sześciu zapisanych na niedzielny bieg ogierów nie wygrał jeszcze gonitwy G-1, choć trzeba przyznać, że niektóre z nich wiosną pokazały się z jak najlepszej strony. Faworyzowany Trinity College (4) w Prix du Jockey Club dyktował tempo dla Camille Pissarro, co nie tylko przyniosło sukces koledze stajennemu, ale i jemu samemu czwartą lokatę we francuskim klasyku. Podopieczny Aidana O’Brien’a nie został jeszcze sprawdzony na dystansie półtorej mili, choć jego trener jest optymistą.
– Wydłużamy mu dystans, co powinno mu odpowiadać. Powoli nabiera doświadczenia i robi postępy. To będzie dobry wyścig dla niego – wyjaśnia szkoleniowiec.
Trinity College jest synem świetnej klacz Hermosa, która wygrała milerskie klasyki zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i Irlandii. Jednak jedyny start na dłuższym dystansie przyniósł jej fatalną porażkę. Co ciekawe, O’Brien nie zdecydował się na zapisanie lidera dla swojego konia.
Francuscy trenerzy zapisali pięć koni. Najwięcej szans publiczność przyznaje New Ground (3), który zrobił dobry wyścig w Derby w Epsom, zajmując czwarte miejsce. Jego ekipa mocno podkreśla, że start w Anglii dał mu bardzo dużo.
– To był trudny wyścig, ale zniósł go dobrze. Sporo się nauczył i na pewno jest dojrzalszy – wyjaśnia Henri-Francois Devin, trener ogiera należącego do Juddmonte.
Racing manager stajni ma nadzieję, że bieg rozegrany zostanie mocniejszym tempem, a nie „paryskim krokiem”, czyli wolno w dystansie i ultra szybko na finiszu. Uważa jednak, że koń poradzi sobie w każdych warunkach.
– Jest dość wszechstronny. Idealnie byłoby, gdyby ktoś poprowadził, ale jestem stosunkowo spokojny – mówi Barry Mahon, który cztery lata temu zastąpił na tym stanowisku barona Teddy’ego Grimthorpe’a.
Stajnia mocno liczy także na Surabada (1), który został już pozytywnie sprawdzony na dystansie 2400 metrów. Wbrew opiniom, powinna mu sprzyjać miękka bieżnia. Frankly Good Cen (6) dobrze losował boks startowy w Prix du Jockey Club, ale nie najlepiej przeprowadzony stracił długości do zwycięzcy i zajął ostatecznie 7 lokatę. Dla odmiany Leffard (2) fatalnie losował boks startowy na Chantilly i jego wynik był równie kiepski. Stajnia zmieniła dżokeja na Cristiana Demuro.
– To będzie mój pierwszy start na nim. Jest w dobrej formie i ogrywał już New Ground. Sądzę, że jest na tym samym poziomie – wyjaśnia spokojnie włoski jeździec.
Najbardziej zagadkowy koń to dla mnie Uther (5). Nie startował w klasyku w Chantilly, wiosną złapał bowiem wirusa. Jest pół-bratem Sosie, który rok temu… wygrał Grand Prix de Paris. Zaliczył cztery biegi w karierze, wszystkie na dystansie 2100 metrów.
Typy Equidii: 3-4-1
Typy autora: 3-4-5
Singspiel
Zdjęcie – Triniti College (po prawej) zajął czwarte miejsce w wygranym przez Camille Pissarro Prix du Jockey Club (Equidia.fr)
