Choć większość kibiców w USA żyje przede wszystkim wyścigami rozgrywanymi na torach piaskowych, to nie brakuje tam także prestiżowych gonitw dla specjalistów od biegania po trawie. Jedną z nich jest Arlington Million Stakes, gonitwa zainicjowana w 1981 roku, pierwsza, której pula nagród wyniosła milion dolarów. Zaledwie w ciągu dwóch lat zyskała rangę Grade 1, gdyż ogromna w tamtych czasach pula przyciągała na start znakomite konie. Obecnie jest zaliczana do serii Breeders’ Cup Challenge, co oznacza, że jej triumfator automatycznie kwalifikuje się do odpowiedniego wyścigu BC – w tym przypadku Breeders’ Cup Turf.
Tegoroczna edycja odbyła się w sobotę 9 sierpnia na hipodromie Colonial Downs. Na starcie rozgrywanego na 2000 metrów wyścigu stanęło ostatecznie siedem koni, a za wielkiego faworyta uznawano drugiego przed rokiem Integration (Quality Road – Harmonize / Scat Daddy). Ogier od listopadowego zwycięstwa w Red Smith Stakes G2 ściga się wyłącznie na poziomie G1, choć bez sukcesu w postaci wygranej. W czterech próbach przed Arlington Million trzykrotnie plasował się na drugiej pozycji (Pegasus World Cup Turf, Maker’s Mark Mile Stakes oraz Manhattan Stakes). Eksperci i bukmacherzy byli przekonani, że wreszcie nadszedł czas jego wielkiego triumfu.
Drugi w notowaniach był derbista z Kentucky – Mystik Dan (Goldencents – Ma’am / Colonel John), po raz pierwszy próbowany na nawierzchni trawiastej. Dla dzielnego czterolatka to poszukiwanie szansy na zwycięstwa na najwyższym poziomie, ponieważ niewiele wskazuje na to, żeby był w stanie rywalizować o zwycięstwa z najlepszymi w USA na piasku – grono świetnych specjalistów od takich biegów jest dość szerokie. Trzeba przyznać, że choć to bardzo dobry koń, w kultowym Derby naprawdę dopisało mu szczęście, a jego sukces był jednym z najbardziej dramatycznych w historii. Swoje zrobiły kapitalna taktycznie jazda Briana Hernandeza Jr i twarda „przepychanka” na prostej finiszowej pomiędzy najlepszymi w roczniku Forever Youngiem a Sierrą Leone, która nadała nowy wymiar powiedzeniu „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Przypomnijmy krótko tę historię.
Finiszujące w Kentucky Derby po zewnętrznej dwa znakomite ogiery wdały się w bezpośrednią walkę zainicjowaną przez schodzącego do wewnątrz Sierrę Leone. Forever Young nie pozostawał dłużny, opierając się na rywalu, gdy ten się kładł na niego. W efekcie żaden z nich nie trzymał linii prostej i nie mógł swobodnie finiszować. Mimo tego oba błyskawicznie w końcówce zbliżały się do Mystik Dana, który poprowadzony blisko kanatu uciekł na początku prostej na kilka długości. Na celownik cała trójka wpadła praktycznie równocześnie. Niemal równocześnie. Zdjęcie z fotokomórki pokazało, że Mystik Dan utrzymał centymetrową przewagę i został zwycięzcą Kentucky Derby 2024!
Ogier stał się jednocześnie koszmarem włodarzy potężnej Coolmore oraz całego japońskiego narodu, ciągle oczekujących pierwszego historycznego triumfu w Kentucky Derby. Dla jednych i drugich była to do tej pory największa szansa, a zarazem sukces był tak blisko… O nos od kolejnego „skalpu” dla słynnej irlandzkiej stadniny i dwa nosy wielkiego święta w Japonii.

Oddając cesarzowi co cesarskie, należy przyznać, że był to najlepszy okres w karierze Mystic Dana. Dwa tygodnie po Derby ogier był drugi w Preakness Stakes, w którym nie dał mu szans Seize the Grey, ale później było już dużo gorzej. Po sromotnej porażce w Belmont Stakes (dopiero ósmy) pauzował pół roku, jednak powrót nie był dla niego udany. Ostatnie miejsce w Malibu Stakes i dopiero dziewiąte w Pegasus World Cup nie mogły satysfakcjonować jego kibiców, właścicieli, czy trenera.
Trener Kenneth McPeek, który wspaniale trafił z jego formą na Derby, dał mu kolejne 4 miesiące odpoczynku, i wreszcie przyniosło to pewne przełamanie. Być może w tym czasie wykryto i wyeliminowano jakieś problemy. W efekcie pod koniec maja Mystic Dan wygrał Blame Stakes G3, wyścig na cześć jedynego pogromcy legendarnej Zenyatty (Breeders’ Cup Classic 2010). Nieźle było też w Stephen Foster Stakes G1. Choć skończyło się na czwartej lokacie, jego strata do asów takich jak Mindframe i Sierra Leone wyniosła tylko ok. 2 długości. Były to performance zbliżone do tego z Preakness, dające realne nadzieje na podejmowanie walki o podium w najważniejszych gonitwach. Raczej nie na wygrywanie, stąd być może decyzja o sprawdzeniu ogiera na trawie.
Wróćmy do tegorocznej edycji Arlington Million. Mocne tempo gonitwy narzucił Time Song. Około trzy długości za nim biegły Mystik Dan i Runaway Storm, a na końcu stawki spokojnie galopował Fort Washington. Oczywiście przewaga lidera stopniała przed wyjściem na 400-metrową prostą. Pierwszy zaatakował go po zewnętrznej Mystic Dan, za którym podążał Integration. Jeszcze szerzej z dalszych pozycji rozpędzały się Cairo i Fort Washington, natomiast przy kanacie znakomicie przejście znalazł Grand Sonata. Dzięki temu manewrowi to właśnie ten ostatni objął prowadzenie 300 m przed celownikiem. Wydawało się, że to da mu zwycięstwo, ale tuż przed metą o pół długości pokonał go dynamicznie finiszujący pod Juniorem Alvarado Fort Washington. Integraion był trzeci. Mystik Dan spasował na ostatnich 200 metrach i dobiegł do mety czwarty przed Cairo.
Trenowany przez Claude’a McGaugheya Fort Washington (War Front – Azaelia / Turtle Bowl) jest koniem progresującym z wiekiem. Rok temu, w wieku pięciu lat, odniósł pierwszy poważniejszy sukces w karierze, wygrywając Monmouth Stakes G3 łeb w łeb z Running Bee. To była duża niespodzianka bowiem uznawany był za outsidera z notowaniem 35/1.
Obecnie ogier ma sześć lat i biega coraz lepiej. W styczniu był piąty w Pegasus World Cup Turf, do zwycięzcy tracąc ledwie 2,5 dł., podobnie jak do drugiego Integration. Następnie wygrał Canadian Turf Stakes G3 i Dinner Party Stakes G3. Pod koniec czerwca zajął drugie miejsce w Wise Dan Stakes G2, ale znów blisko (niespełna dwie długości za zwycięzcą). Wygrana w sobotnim Arlington Million to jego największy sukces, a być może otwarcie nowego rozdziału. Pokazał imponujący finisz, jednak już w dystansie widać było, że galopuje świetnie. Był bardzo zrelaksowany, a w jego ruchach widoczna była moc i oczekiwanie na moment ataku.
Kwalifikacja do Breeders’ Cup Turf została zdobyta, teraz pozostaje tylko szlifowanie formy przed najpoważniejszym wyzwaniem w karierze!
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Fort Washington (hipicaglobal.com)
