Po co oglądać kabarety, skoro furę nieoczekiwanej uciechy może dać oglądanie wyścigów konnych? W International Stakes, jednym z najważniejszych biegów sezonu, zaledwie ułamki sekund dzieliły jeźdźców od kompromitacji. Dopiero późny finisz świetnego Ombudsmana pozwolił zachować im twarz. A graczom pieniądze.
W rozgrywanym na początku lipca Eclipse Stakes walkę o zwycięstwo stoczyły trzyletni Delacroix, któremu zupełnie nie wyszedł start w Derby oraz klasowy Ombudsman, opromieniony triumfem w Nagrodzie Księcia Walii na mityngu królewskim w Ascot. Wtedy triumfował ten pierwszy, co było małą niespodzianką. W Yorku nadarzyła się świetna okazja do rewanżu. Swoich zwolenników miał także Danon Decile, zeszłoroczny japoński derbista oraz utalentowany, choć na razie mało doświadczony francuski Daryz, który ominął bieg o „błękitną wstęgę” w swoim kraju.
Żeby nieco dopomóc szczęściu właściciel Ombudsmana, czyli firma Godolphin, zapisał mu lidera w postaci dość przeciętnego Birr Castle, którego po raz pierwszy w karierze dosiadał Robert Havlin. Szkot od ponad ćwierć wieku związany jest z ekipą Manton House, czyli trenerem Johnem Gosdenem. Nigdy jednak nie był nikim więcej niż drugim dżokejem w stajni. Pożytecznym, pracowitym i nigdy nie narzekającym na swój los. Przez wiele lat nie dostawał zbyt wielu szans, ale ostatnio popularny Rab nawet wygrał dwa biegi G-1. Dużo nie brakowało, żeby w środowe popołudnie Szkot sięgnął po największy sukces w karierze. Zgodnie z poleceniem poprowadził mocno na Birr Castle, „wypożyczonym” od Andre Fabre’a, oczywiście na życzenie właściciela Godolphin. Ze swojego zadania Havlin wywiązał się doskonale, czego nie można powiedzieć o jego rywalach. Fatalnie zwłaszcza zachował się Keita Tosaki, dosiadający Danon Decile, który kompletnie się pogubił i nie bardzo wiedział, jak zareagować na nagły atak Birr Castle. Trzeba powiedzieć, że Japończyk podjął złą decyzję, bo zaczął zwalniać, aby ktoś inny się poświęcił i ruszył w pościg za liderem. Problem w tym, że nie znalazł nikogo chętnego. Zaczął więc zwalniać jeszcze bardziej, a Birr Castle błyskawicznie powiększył przewagę do ponad 20 długości! Po biegu całą sytuację ze śmiechem opisywał trener Gosden.
– Chcieliśmy jechać równym tempem, ale japoński dżokej ciągle się cofał i wszyscy stanęli. To pozwoliło Rabowi odjechać. Nie uderzył konia batem, a i tak na 400 metrów przed końcem miał jeszcze ze 6 długości przewagi – wyjaśniał szkoleniowiec.
Kiedy mocno zapachniało sensacją na miarę wygranej Qirat w Sussex Stakes, wreszcie ruszył się Ombudsman i na kilkadziesiąt metrów przed celownikiem wyszedł na prowadzenie. Był w takim gazie, że pobił Delacroix aż o 3,5 długości!
– Włączył wreszcie piąty bieg i poleciał – cieszył się Gosden, choć pewnie kilka minut wcześniej zamarł z wrażenia, podobnie jak cały tor. – Teraz muszę zadzwonić do Andre Fabre’a i powiedzieć mu, że śmiertelnie nas wystraszył – zakończył szkoleniowiec.
Trzeci na celowniku zameldował się Birr Castle, robiąc najlepszy wyścig w karierze, choć wiele nie brakowało do olbrzymiej sensacji. Niepocieszony był zwłaszcza jego dżokej.
– Jeszcze na 400 metrów przed końcem myślałem, że mogę wygrać – żałował Szkot.
Ostatecznie wszystko skończyło się szczęśliwie dla Gosdena, co jest zasługą jego jeźdźca. Buick jako pierwszy zorientował się, że sytuacja stała się krytyczna i prawidłowo zareagował.
– Birr Castle to rzetelny koń. Jeśli na płaskim torze jak York dasz mu dużą przewagę, to robi się niebezpiecznie. Musiałem sam zmniejszyć przewagę. Mój koń ma jednak masę jakości – wyjaśnił Anglik.
Po biegu brytyjscy bukmacherzy szybko zareagowali i zmienili notowania na Prix de l’Arc de Triomphe. Specjalizujący się w dystansie 2000 metrów Ombudsman powoli staje się jednym z faworytów, natomiast dużo gorzej wyglądają szanse Daryza, który zajął w International ostatnie miejsce. Jego ewentualna wygrana na Longchamp może uczynić bogatymi jego fanów. Trzeba tylko pobiec lepiej i wygrać.
Singspiel
Na zdjęciu Ombudsman – Godolphin.com
