Gran Premio Merano ponownie dla Speed Emile. La Knight błysnął we Włoszech

W niedzielę w Merano, czyli włoskiej kolebce gonitw przeszkodowych, rozegrano najważniejszy wyścig w tej dyscyplinie – Gran Premio Merano (G1, 5000 m). Podobnie jak przed rokiem zwycięstwo odniósł trenowany we Francji syn Estejo – Speed Emile. Za nim finiszowała czwórka reprezentantów Scuderii Aichner. Wystawiane przez Grega Wróblewskiego i Jakuba Kartusa Runa oraz Pretty King finiszowały na miejscach 7-8. Dwójka Polaków miała zdecydowanie więcej powodów do radości na początku mityngu, gdy gonitwę płotową dla trzylatków, Gran Criterium d’Autunno (G1, 3300 m), wygrał dla nich La Knight, który zaczynał karierę na Służewcu.

Gran Premio Merano (steeple-chase, G1, 5000 m) to najsłynniejszy wyścig przeszkodowy we Włoszech. Jego pula w tym roku została zwiększona do 270 tys. euro. Stałymi gośćmi tego dnia na włoskim hipodromie są oczywiście najsilniejsze czeskie stajnie, przede wszystkim Scuderia Aichner i trener Josef Vana. My natomiast zwykle mamy okazję trzymać kciuki za podopiecznych Grega Wróblewskiego i ścigające się w granatowych barwach konie polskiego właściciela Jakuba Kartusa. W tym roku na mityng do Merano wybrały się też folbluty Michała Borkowskiego oraz Marleny Stanisławskiej, jednak zabrakło im doświadczenia.

Speed Emile powtarza sukces z 2024 roku

W ubiegłorocznej edycji Gran Premio Merano zdecydowane zwycięstwo odniósł francuski Speed Emile (Esteho – Emily Strange / Ballingarry), pokonując gwiazdę stajni Aichnera – l’Estrana. Znakomite trzecie miejsce wywalczył Pretty King, trenowany przez Grzegorza Wróblewskiego dla Jakuba Kartusa. W tym roku ten duet oprócz 6-latka posyłał do boju pięcioletnią Runę. Przewagę liczebną mieli oczywiście reprezentanci Scuderii Aichner.

Próbowali ją wykorzystać. Tempo narzucił Krokodile Dundee, ale jego towarzysze trzymali się blisko. W czołówce długo biegła także Runa, kontakt z liderami starał się trzymać faworyt Speed Emile. Niestety, kasztanowata klacz Kartusa zaczęła tracić do najgroźniejszych rywali jeszcze przed finiszem.

Bardzo spokojnie prowadzony Speed Emile ruszył wreszcie do przodu, a do walki z nim stanął Gangster de Coddes. Na ostatnim odcinku ta dwójka zaczęła uzyskiwać przewagę nad dotychczasowym liderem, który osłabł i został jeszcze wyprzedzony przez Grand de Thaix. Niezłej piątej lokaty nie zdołała obronić Runa, w końcówce wyprzedzona jeszcze przez Ches Demonmiraila oraz Fandango.

Triumfator miał trochę przerw w tym sezonie. Od zeszłorocznej wygranej pobiegł tylko dwukrotnie – był drugi w Chateaubriant i miesiąc temu pierwsze w belgijskim Waregem. Jak widać, nie zakłóciło to jego przygotowań do rywalizacji w Merano.

La Knight wygrywa w Merano (fot. Ippodromo di Merano)

La Knight odnalazł się biegach płotowych

Znakomicie rozwija się płotowa kariera La Knighta (Latrobe – Knightsbridge / Yagli), którego matka pochodziła z Brazylii. Ten ogier rozpoczął karierę w Polsce, ścigając się w barwach stajni Rashita Shaykhutdinova w treningu Emila Zaharieva. W debiucie wypadł nieźle, zajmując drugie miejsce, choć w słabej stawce. Po dwóch tygodniach na Służewcu finiszował piąty. W grudniu pobiegł jeszcze w Chantilly, ale zamknął stawkę. Nie zapowiadało się, aby w gonitwach płaskich miał zajść wysoko, więc zdecydowano się go sprzedać. Z zaproponowanej oferty skorzystał Jakub Kartus i powierzył obecnego trzylatka do treningu Gregowi Wróblewskiemu, oczywiście z myślą o karierze płotowej lub przeszkodowej.

Majowy debiut w nowej konkurencji w Merano nie udał się La Knightowi (nie ukończył), jednak w drugim podejściu, w czerwcu, odniósł zwycięstwo pod Gaetano Volpem i to od razu na poziomie Listed. Pokonał wówczas m.in. mającego już za sobą dwie wygrane w biegach płotowych we Francji Woodsa. W sierpniu La Knight był drugi w condizionacie za innym koniem Wróblewskiego (Maxstarem), a na początku września triumfował w G3.

W niedzielę pod Markiem Stromskym wałach okazał się zdecydowanie najlepszy w gonitwie Gran Criterium d’Autunno (G1, 3300 m, pula 66 tys. euro). Pokonał drugiego na mecie Help Me aż o 9 długości. Ten bieg nie udał się Maxstarowi, który zajął ostatnie 6. miejsce.

Zwyciężczyni Wielkiej Partynickiej wygrywa G1

Podczas wrześniowego mityngu we Wrocławiu duże wrażenie już na padoku zrobiła na mnie klacz Kaja (The Grey Gatsby – Kamellata / Pomellato), którą Aichner i Vana przywieźli na Wielką Partynicką. Sprawiła pewną niespodziankę, wygrywając w dobrym stylu. W niedzielę w Merano udowodniła, że nie był to przypadek, jednocześnie dając przykład, jak dobre konie pojawiają się, by rywalizować w Polsce.

W gonitwie Gran Corsa Siepi di Merano (płoty, G1, 4000 m, pula 100 tys. euro) wziął udział także podopieczny Michała Borkowskiego It’s Highest. Długo trzymał się w grupie, ale w drugiej części dystansu zaczął stopniowo odpadać i ostatecznie był siódmy.

Tymczasem z przodu do walki ruszyła Kaja, wyprzedzając prowadzące wcześniej Whympera i towarzysz stajennego Winstonpresidenta. Jan Kratochvil dość mocno zaatakował na klaczy po wyjściu na prostą i okazało się to dobrym pomysłem. W końcówce dystans do pięciolatki skracał bardziej doświadczony Cabot Cliffs, jednak nie zdołał już jej pokonać.

Aichner i Vana cieszyli się z jeszcze jednego sukcesu tego dnia, tym razem dubletem. W płotowym biegu Premio Corsa Siepi dei 4 Anni (dla czterolatków) wygrał Billy Jango (Buratino – Piccola Mia) pod Josefem Bartosem, a drugie miejsce w walce zdobył Bellodam. Szósta finiszowała trenowana przez Michała Borkowskiego Masked Price, a rywalizacji nie ukończył podopieczny Marleny Stanisławskiej Maximilliano. W sobotę piąte miejsce w gonitwie dla płotowych debiutantów zajął Policy Alma tej samej trenerki.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Speed Emile w Gran Premio Merano (fot. Ippodromo di Merano)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły