Oczywiście dla wyścigowego świata w niedzielnym programie najważniejszym wydarzeniem był Prix de l’Arc de Triomphe, ale my z podobną uwagą śledziliśmy wyścig odbywający się bezpośrednio po nim – Prix de l’Opera. Na jego starcie stanęła bowiem oaksistka ze Służewca, Merveilleux Lapin. Niestety, zgodnie z prognozami ekspertów, na finiszu nie potrafiła dotrzymać kroku rywalkom i przybiegła ostatnia. Dość niespodziewane zwycięstwo odniosła Barnavara, której matka… biegała na Służewcu, wygrywając dwie gonitwy w wieku dwóch lat (w tym Nagrodę Dorpata). W sobotę w starciu z czołówką francuskich 4-letnich klaczy arabskich nie poradziła sobie trenowana przez Emila Zaharieva Zaram. Rzucimy także okiem na rywalizację w pozostałych gonitwach G1 niedzielnego mityngu na Longchamp.
Merveilleux Lapin (Mohaather – It’s Miraculous / Curlin) ruszyła nieźle, ale młody Billy Loughnane ulokował się spokojnie na końcu stawki. W ostatniej parze z nią biegła Grand Stars, a tuż przed nimi January z Coolmore. Umiarkowanym tempem poprowadziła Barnavara pod Shanem Foleyem, w czubie trzymały się także Qilin Queen, Tamfana oraz Wemightakedlongway. Faworyzowana See the Fire biegła na piątek-szóstej pozycji obok niemieckiej oaksistki Nicoreni.
Pierwszy kilometr liderka pokonała w 1’05,57”, co nie jest imponującym wynikiem, choć na grząskiej bieżni było to przyzwoite tempo. Ostatnie 1000 m było już zdecydowanie szybsze. Barnavara wyprowadzała na prostą galopując lekko. Tego samego nie można było powiedzieć o klaczy z Polski, która była mocno posyłana, by dotrzymać kroku przyspieszającej grupie. Do 400-metra utrzymywała kontakt z rywalkami, ale powoli zaczynała go tracić. Po kolejnych 150 m dżokej spasował, widząc, że już nie poprawi pozycji.
Tymczasem z przodu Barnavara była ciągle pierwsza. Blisko były Tamfana i Wemightakedlongway, ale nie potrafiły skutecznie zaatakować liderki. Miejsca szukała sobie See The Fire, dobrze też galopowała One Look, a z końca stawki dynamicznie finiszowała Grand Stars. Do celownika było już jednak blisko. See The Fire do końca zbliżała się do Barnavary, ale nie zdołała jej pokonać. Tuż za nimi na celownik wpadła One Look, z minimalna przewagą nad Wemightakedlongway, Grand Stars i Tamfaną. Nawet siódma na celowniku Start of Day straciła do triumfatorki niespełna 2 dł. Dopiero kolejne klacze przybiegły dalej – ósma Nicoreni była 5,5 dł. za grupą z przodu. Merveilleux Lapin do triumfatorki straciła łącznie nieco ponad 15 długości. Czas gonitwy – 2’05,52”, co pokazuje, że ostatni kilometr liderka pokonała w niespełna minutę – to naprawdę dobry wynik na miękkiej bieżni po opadach.

Wyhodowana przez Andriya Milovanova i Viktora Timoshenkę Barnavara (Calyx – Alfea / Kentucky Dynamite) jest córką klaczy Alfea (Kentucky Dynamite – Askania Nova / New Approach), która w 2017 roku rozpoczynała karierę na Służewcu i była niepokonana w wieku dwóch lat (w treningu Andrzeja Walickiego). Niestety, poważna kontuzja wyeliminowała ją ze startów na rok. Po powrocie do rywalizacji nie prezentowała się już tak dobrze na torze. Okazała się jednak cenna w hodowli. Jej pierwsza córka, Chervona Kalyna (po Caravaggio), wygrała w debiucie. Pobiegła tylko trzykrotnie, w ostatnim podejściu zajmując szóste miejsce w gonitwie rangi Listed. Barnavara w wieku dwóch lat szybko przebiła jej osiągnięcia. Także zwyciężyła w pierwszym starcie, a następnie rywalizowała pięciokrotnie na poziomie G2 i G3, zajmując czwarte i trzecie lokaty. W czerwcu b.r. wygrała dwa wyścigi Pattern (Listed i G3), a we wrześniu G2. Ten ostatni triumf wyglądał naprawdę dobrze. Trzylatka ewidentnie staje się coraz lepsza, stąd zakładałem, że będzie czarnym koniem Prix de l’Opera. Okazała się czymś więcej, bo główną aktorką tego biegu, od startu do celownika. Jednocześnie sukces tej klaczy pokazuje, że na Służewcu możemy podziwiać klacze z ogromnym potencjałem genetycznym. Ich potomstwo w przypadku trafnych decyzji hodowców, może później rywalizować na najwyższym światowym poziomie.
Jaka będzie przyszłość Barnavary? Zobaczymy. Klacz jest własnością syndykatu Alpha Racing, który ma w zwyczaju wystawiać swoje trzylatki pod koniec roku na sprzedaż. Jest wysoce prawdopodobne, że Barnavara trafi na aukcyjny ring w grudniu. Zanim to jednak nastąpi, powinniśmy jeszcze zobaczyć ją w akcji. Zwycięstwo w „Operze” daje jej automatyczne prawo startu w Breeders’ Cup Filly & Mare Turf, ale właściciele rozważają także jej start w Japonii (Queen Elizabeth II Cup) lub wysoko dotowanym Bahrain Trophy. Opcja wyprawy do USA zwiastowałaby rewanż za starcie we Francji, ponieważ z dużym prawdopodobieństwem na Del Mar wystąpią pokonane przez nią See The Fire i One Look.
Zaram też nie dała rady w G1
W sobotę na Longchamp pobiegła trenowana przez Emila Zaharieva 4-letnia klacz arabska Zaram (Ahzar – Ambhre / Njewman), która karierę zaczynała we Francji (biegała na średnim poziomie), a rywalizację w Polsce zaczęła od drugiego miejsca w Sopocie, w szybkim wyścigu. Podczas Dnia Arabskiego sprawiła niespodziankę, wygrywając w dobrym stylu gonitwę o Nagrodę Sabelliny (kat. B, 2000 m).

Tym razem została rzucona na bardzo głęboką wodę i zapisana do wyścigu Arabian Trophy des Juments (G1, 2000 m) dla 4-letnich klaczy, uznawaną za odpowiednik Oaks. Trafiła oczywiście na rywalki ze światowego topu, na czele z tegoroczną triumfatorką Derby w Chantilly – Hajmah (Al Mourtajez – Easter de Faust / Mahabb). Oczywiście klacz z Polski była uznawana za outsiderkę, ale jej trener informował, że startują we Francji bez presji na wynik, będąc świadomi siły konkurencji.
Zaram była prowadzona przez Fabiena Lefebvre’a przy wewnętrznej w drugiej połowie stawki. Ładnie ułożyła się w dość mocnym wyścigu. Niestety, przy wyjściu na prostą było jasne, że Zaram nie sprawi niespodzianki. Zaczęła tracić kontakt ze stawką, ostatecznie zajmując 11 miejsce wśród 13 uczestniczek, ze strata ponad 30 długości do triumfatorki.
Tempo od startu dyktowała reprezentująca Wathnan dobra Intissar de Monlau, pełniąca role liderki dla klaczy Chdia. Stajnia emira Kataru ładnie to rozegrała. Chdia znakomicie galopowała na prostej przy kanacie i znalazła się na czele stawki, jednak po zewnętrznej dynamicznie, w barwach Al Shaqab Racing, galopowała derbistka Hajmah, szybko do niej dołączając. Z dalszej pozycji polem świetnie ruszyła także Lacaro du Croate. Za tą trójką podążyła jeszcze Geneva, natomiast pozostałe rywalki nie były w stanie dotrzymać im kroku i zostały zdecydowanie z tyłu. 200 m przed celownikiem o czołowe miejsce walczyły dwie pary. Hajmah pod Soumillonem w zaciętym boju zdołała pokonać kapitalnie broniącą się Chdię (pod Barzaloną), a półtorej długości za nimi Geneva nieznacznie okazała się lepsza od Lacaro du Croate. Tym razem górą był Soumillon, ale jak już teraz wiemy, Barzalona zrewanżował mu się w najboleśniejszy możliwy sposób, krótko ogrywając do w Łuku…
Mocny początek Coolmore
Aidan O’Brien to żywa legenda, ale trzeba przyznać, że do Łuku Triumfalnego nie ma szczególnego szczęścia. Jego konie wygrywały ten wyścig „tylko” dwukrotnie (Dylan Thomas – 2007 i Found – 2016), a w niedzielę było bardzo blisko sukcesu numer trzy. Nie udało się, jednak Coolmore nie wraca z Francji bez zwycięstw. Dla irlandzkiej potęgi wyścigowej mityng rozpoczął się znakomicie, bo triumfy w najważniejszych starciach dwulatków, Prix Marcel Boussac – Criterium des Pouliches (G1, 1600 m) oraz Prix Jean-Luc Lagardere (G1, 1400 m), odnosili jej reprezentanci.
Wśród klaczy szybkością błysnęła Diamond Necklace (St. Mark’s Basilica – Prudenzia / Dansili), która doścignęła i pokonała w końcówce bardziej ofensywnie przeprowadzoną Green Spirit (Kingman – Sapphire Pendant / Danehill Dancer) Wertheimerów w starciu faworytek. Podobać się mogła także finiszująca na trzecie miejsce Narissa (Siyouni – Narmeen / Le Havre) w barwach Aga Khan Stud. Niepokonana w trzech startach Diamond Necklace pochodzi z pierwszego rocznika po świetnym St. Mark’s Basilica, a jej sukces niewątpliwie zwróci jeszcze większą uwagę na tego reproduktora.
W Prix Jean-Luc Lagardere Soumillon pojechał dla O’Briena zupełnie inaczej. Mocno i równo poprowadził na Puerto Rico (Wootton Bassett – April Showers / Galileo). Na prostej odskoczył na dwie długości i nie pozwolił się zbliżyć głównemu przeciwnikowi – Nighttime’owi (Wootton Bassett – Daytime / Frankel). Znów więc Coolmore przed Wertheimerami, a trzeci był Rayif dla… Aga Khan Stud. Barwy na podium kopiuj-wklej ze starcia klaczy.
Czesi postawili się w sprincie. Historyczny Prix de l’Abbaye
Nie od dziś, i nie od wczoraj, wielką gwiazdą czeskiego sprintu jest Ponntos (Power – Blessing Box / Bahamian Bounty), którego karierę Czesi śledzą z zapartym tchem. Siedmiolatek Nieslaników, który z sukcesami startował już wielokrotnie we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ściga się przede wszystkim na dystansie 1000 m. Do tej pory wygrał dwa razy na poziomie Listed (Dubaj i Mediolan), dwa razy w G3 (dwukrotnie na Longchamp w Prix de Saint-Georges), aż wreszcie w czerwcu ub. roku w gonitwie rangi G2 – Prix du Gros-Chene w Chantilly.
Ten rok ma także znakomity, choć długo pozostawał bez wygranej. Tradycyjnie „zimował” na Bliskim Wschodzie, gdzie był trzykrotnie drugi, startując na wysokim poziomie w: Blue Point Sprint G2, Jebel Ali Sprint (Listed) oraz Nad Al Sheba Turf Sprint (G3). Po kwietniowej wpadce w Mediolanie był trzeci w gonitwach G3: swoim ulubionym Prix de Saint-Georges, Prix du Gros-Chene oraz wrześniowym Prix du Petit Couvert. W międzyczasie ucieszył swoich kibiców swoją obecnością w Pradze, gdzie łatwo wygrał Svatováclavską Cenę, o ponad 3 długości pokonując trzyletniego Jawwala, kolejnego obiecującego sprintera zakupionego w tym roku do stajni Vaclava Luki. Jawwal (Wooded – Al Johrah / Bated Breatch) po drugim miejscu w stolicy Czech wygrał w Chantilly gonitwę klasy 1 Prix de la Chapelle Saint-Pierre (1100 m).
Oba w niedzielę stanęły na starcie prestiżowego Prix de l’Abbaye (G1, 1000 m) wśród siedemnastki uczestników i spisały się znakomicie. Nie dość, że nie ograniczyły się do roli statystów, to wręcz narzuciły własne warunki rozgrywki. Dosiadany przez Hollie Doyle Ponntos jak zwykle ruszył znakomicie i poprowadził przy barierze, a po chwili dołączył do niego… Jawwal pod Clementem Lecoeuvrem. Blisko za nimi biegły She’s Quality (James Ryan) i faworyzowana australijska Asfoora (Oisin Murphy), przyczajona za liderami. 200 m przed celownikiem Jawwal niespodziewanie zostawił za sobą Ponntosa i usiłował postawić się Asfoorze (Flying Artie – Golden Child / I Am Invincible), jednak klacz znów miała swój dzień i wygrała pewnie, choć tylko o 0,5 długości pokonując rewelacyjnego „młodziana” z Czech. Trzeba tu oddać Oisinowi Murphy’emu, że pojechał niezwykle czujnie i zapobiegł wielkiej sensacji (podpadając czeskim kibicom), jednocześnie dając pierwsze, historyczne zwycięstwo australijskiemu folblutowi na francuskiej ziemi!
Ponntos na ostatnich 150 m dość mocno osłabł i ostatecznie stracił do Jawwala ponad 3 długości, jednak dało mu to i tak najlepszy w dotychczasowej karierze wynik na poziomie G1 – czwarte miejsce. Pokonała go jeszcze She’s Quality. Drugie i czwarte miejsce w takim wyścigu to ogromny sukces czeskich wyścigów. Nasi sąsiedzi od kilku lat regularnie wysyłają swoje konie do Francji, nie tylko na gonitwy Pattern, w poszukiwaniu wyżej dotowanych biegów. Kapitalna postawa trzyletniego Jawwala może zwiastować narodziny kolejnej gwiazdy sprintu za naszą południową granicą (choć oczywiście jest to koń importowany). W niedzielnym wyścigu Ponntos zarobił blisko 20 tys. euro, natomiast francuskiej hodowli Jawwal, podlegający systemowi premii, ponad 108 tys. euro.

Trzylatki z Francji górą w Prix de la Foret
Ostatnim wyścigiem najwyższej rangi podczas niedzielnego mityngu w Paryżu był Prix de la Foret (G1, 1400 m). Spodziewałem się, że francuskie konie nie oddadzą łatwo pola, chociaż liczniejsze grono zwolenników mieli przybysze z Wysp. Kapitalny wyścig zrobił dosiadany przez Aureliena Lemaitre’a Maranoa Charlie (Wootton Bassett – Koubalibre / Galileo). Trenowany przez Christophera Heada trzylatek poprowadził bardzo mocno i nie dał się nikomu zbliżyć na finiszu. Dobrze w końcówce galopowała klasyczna zwyciężczyni Zarigana (Siyouni – Zarkamiya / Frankel) pod niemożliwym tego dnia Barzaloną, ale to dało jej „tylko” drugie miejsce. Warto odnotować dobry występ niemieckiego Geography (Holy Roman Emperor – Ghuajara / Montjeu) ze stajni Petera Schiergena. Czterolatek był piąty, inkasując dla właściciela 10 tys. euro.
Krzysztof Romaniuk
Na zdjęciu tytułowym Barnavara wygrywa Prix de l’Opera
