Ciężka bieżnia w Mediolanie nie dla koni z Polski

Bardzo wymagający grząski tor w Mediolanie nie okazał się korzystny dla trenowanych w Polsce Bremena i Smoke Plume’a, które zajęły dalsze miejsca w gonitwie Premio Federico Tesio G3. Kibice nad Wisłą z pewnością liczyli na zdecydowanie lepszą postawę zwycięzcy Wielkiej Warszawskiej, jednak ogier własności Millennium Stud nie potrafił wydajnie galopować na ciężkim podłożu i przybiegł na szóstej pozycji, z dużą stratą do zwycięskiego niemieckiego Atoso.

Bremen ruszył nieźle i znalazł się w połowie stawki. Trenowany przez Marlenę Stanisławską Smoke Plume był prowadzony w ostatniej trójce. Od początku było widać gołym okiem, które konie dobrze sobie radzą z grząską nawierzchnią i opadami deszczu. Na czele błyskawicznie znalazł się dosiadany przez Michaele Malacovą niemiecki Atoso ze stajni Sarki Schutz, a przy nim ulokowały się The Tweed oraz New Emerald.

Już przy wyjściu na długą, niemal 800-metrową prostą, trudno było rozpoznać barwy poszczególnych koni. Atoso ciągle galopował lekko, utrzymując pierwsze miejsce. Pozostałe konie były już dość mocno posyłane przez jeźdźców. Bremen pojawił się na piątej pozycji, ale widać było, że się męczy. Nie potrafił wykorzystać swojego ogromnego atutu, jakim jest dynamiczne przyspieszenie na finiszu. Szybko stało się jasne, że nie powalczy o czołowe miejsce. Równie ciężko galopował niestety Smoke Plume.

Wkrótce w walce o zwycięstwo pozostały tylko dwa konie. Do Atoso dołączył New Emerald i przez chwilę wysunął łeb przed rywala. Jednak 6-latek się nie poddawał, podobnie jak dosiadająca go amazonka, która dzięki ofensywnej taktyce była najmniej ubłocona z całej stawki. Przez około 250 metrów oba wałachy galopowały praktycznie równo, ale końcówka należała już zdecydowanie do Atoso. Wygrał ostatecznie o 2,5 długości, sprawiając dużo radości swojemu właścicielowi – Heinecke Ingolfowi. Trzeba przyznać, że Atoso (Guiliani – Abara / Barathea) jeszcze do października miał kompletnie niedany sezon, co pokazuje, że czasem warto czekać na swój moment. W pierwszych pięciu występach tym roku zarobił niespełna 4 tys. euro. Za październikową wygraną w Baden-Baden i niedzielny sukces w Mediolanie zainkasował łącznie 55 tys. euro!

Niemcy w ogóle zdominowali tegoroczną edycje Premio Federico Tessio, zajmując całe podium. Nie od dziś wiadomo, że ich konie dobrze czują się (w większości) w takich warunkach i gonitwa to potwierdziła. Drugiego na mecie New Emeralda trenuje Marcel Weiss, a trzeci finiszował Principe ze stajnie Petera Schiergena, dosiadany przez znanemu polskiej publiczności z występów na Służewcu Esentur Turganaaly Uulu. Przed Bremenem finiszowali jeszcze dwa bohaterowie ubiegłorocznej edycji, Alburno i Flag’s Up (trenowane we Włoszech), ale z dużą stratą do rywali z przodu – odpowiednio 20 i 27 dł. za zwycięzcą. Smoke Plume był 10.

Warto odnotować, że w rozgrywanej prawie 2,5 godziny wcześniej gonitwie na tym samym torze zwycięstwo odniósł wałach Nordminster (Kallisto – Nur Bani / Artan), znany z występów na Służewcu. Rok temu finiszował drugi w gonitwie o Nagrodę Prezesa Totalizatora Sportowego na Służewcu. To pierwsze zwycięstwo konia własności Westminster Race Horses we włoskim treningu (tr. E. Botti). Pięciolatek wykorzystał znakomite warunki biegu handikapowego na dystansie 3000 m i pod wagą 50 kg (w siodle Mario Sanna) wygrał o niespełna 2 długości, zarabiając 5100 euro. Nordminster zawsze doskonale czuł się na grząskim torze.

To prawdopodobnie nie koniec startów polskich koni we Włoszech. W zapisie do rozgrywanego za tydzień włoskiego St. Leger znalazł się drugi w Wielkiej Warszawskiej Jolly Jumper, a na początku grudnia w Pizie mają pobiec Rasmy Al Khalediah, Wasmy Al Khalediah oraz lider rocznika trzylatków w Polsce, Ammas. Całą czwórkę trenuje Janusz Kozłowski. Miejmy nadzieję, że warunki na włoskich hipodromach nie będą wtedy aż tak wymagające.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Premio Federico Tessio 2025 (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły