Trzyletnie folbluty. Trójpodział władzy

W każdym sezonie ze szczególną uwagą śledzimy rywalizację koni trzyletnich (jeśli chodzi o folbluty). To właśnie one w pierwszą niedzielę lipca walczą na Służewcu o Błękitną Wstęgę w Derby, wyścigu określanym mianem „magicznego”. Burzliwe dyskusje często wywołują porównania siły rocznika derbowego z końmi starszymi. W Wielkiej Warszawskiej górą były ostatecznie konie starsze, ale wyróżniająca się trójka trzylatków – Chestnut Rocket, Bold i Merveilleux Lapin, od wiosny biegała na wysokim i stabilnym poziomie. Cieszy też to, że wyhodowana w Polsce Formuła potrafiła skutecznie walczyć o pozagrupowe laury, a polski Dzielny Wojtek kontynuuje ciekawie zapowiadającą się karierę we Francji.

Jak wygrywać, to tylko klasyki

Wiosną miłośnicy wyścigów często z zapartym tchem śledzą tzw. „drogę do Derby”. Ta klasyczna, przeznaczona dla najwyżej sklasyfikowanych koni, wiedzie przez milerskie klasyki (Wiosenną i Rulera), a także główne sprawdziany dystansowe (Iwna i Soliny). Sporą popularnością cieszy się też ścieżka „boczna”, zakładająca uniknięcie rywalizacji na dystansach milerskich.

Preludium do wspomnianych klasyków stanowi wyścig o Nagrodę Strzegomia, rozgrywany na samym początku sezonu. W tym roku w pięciokonnej stawce korzystne warunki (niósł o 4 kg mniej niż liczone najmocniej Merveilleux Lapin i Kador) wykorzystał Acclaim The Fox (Al Wukair – Outfox / Foxwedge). W połowie maja nie potwierdził jednak swej przynależności i czołówki – w Rulera zajął ostatnie miejsce.

Bieg rozgrywany był na mocno elastycznej bieżni. Ponownie poprowadził Kador i gry wydawało się, że odniesie zwycięstwo, został wyprzedzony przez Chestnut Rocketa (Intello – Rocaille / Anabaa), na którym pojechał młody Słowak Tomas Roman. Biorąc pod uwagę, iż trener Krzysztof Ziemiański ma chyba patent na wygrywanie Rulera (czwarty triumf od 2020 roku), trudno było uznać ten wynik za sensację. Z drugiej strony, ambitnie zapisywany Chestnut Rocket do tego momentu pozostawał… bez zwycięstwa! Sezon rozpoczął startem w Nagrodzie Generała Władysława Andersa, finiszując na drugim miejscu za jedną największych nadziei Millennium Stud – Belmondem.

Trzecią lokatę w milerskim klasyku zajął Bold, zwycięzca Mokotowskiej, który dopiero rozpoczynał sezon. Na prostej długo nie mógł się rozpędzić pod Martinem Srnecem, ale w końcówce galopował dynamicznie i zmniejszał stratę do dwójki z przodu. Trener Janusz Kozłowski i właściciel ogiera, Krzysztof Falba, mieli nadzieję, że kolejne starty będą jeszcze lepsze.

Bold pod Martinem Srnecem łatwo wygrał bieg o Nagrodę Iwna (fot. Tor Służewiec)

Nie trzeba było długo na to czekać. W głównym przedderbowym sprawdzianie, gonitwie o Nagrodę Iwna Bold (Zelzal – Shaloisi / Air Chief Marshal) okazał się już bezkonkurencyjny. To była pełna dominacja ogiera, który na prostej finiszowej o 5,5 długości pokonał zaciekle walczące o drugie miejsce Belmonda i Chestnut Rocketa – po raz drugi w tym roku w bezpośrednim starciu nieco lepszy był Belmond. Ten wynik oczywiście stawiał Bolda w roli zdecydowanego faworyta do zdobycia Błękitnej Wstęgi.

Derby to jednak wyścig wyjątkowy. Najlepsze konie, liczna stawka, mocna rozgrywka, to wszystko wymagają złożenia się wielu czynników w sukces. W środowisku wyścigowym mówi się, że potrzebne jest szczęście, które w rzeczywistości należy określić jako zbieżność wielu czynników: zaczynając od klasy i formy konia, poprzez doświadczenie, umiejętności i przytomność umysłu dżokeja, a kończąc na sprzyjających lub nie warunkach gonitwy (stan bieżni, pogoda, tempo). Dodatkowo na wynik może wpływać zachowanie innych uczestników biegu (zajechania drogi, brak przejścia, itp.).

W tym roku faworytowi tego „szczęścia” trochę zabrakło, natomiast fenomenalną formą błysnął należący do wyścigowego entuzjasty Grega Rocketa (J.K. Grzegorowskiego) Chestnut Rocket. Kapitalnie tego dnia jeździł dosiadający go czeski internacjonał Vaclav Janacek, który wcześniej poprowadził do zwycięstwa także Jolly Jumpera w Prezesa Totalizatora Sportowego, ale to właśnie na „Kasztanowej Rakiecie” pokazał klasę. W dystansie trzymał się czołówki (na piątym-czwartym miejscu), lekko schowany za końmi narzucającymi ton rywalizacji. Bardzo mocno poprowadził Montenegrin ze stajni Adama Wyrzyka, a tuż za nim biegły reprezentujący polską hodowlę Dzielny Wojtek oraz najlepsza z klaczy – Merveilleux Lapin. Tymczasem Bold był prowadzony z tyłu, czekając na finisz. Mogło się wydawać, że przy bardzo surowej rozgrywce nie jest to zła taktyka, ale tym razem się nie sprawdziła. Bold był zbyt daleko odciągnięty, musiał gonić na zakręcie (wówczas przesunął się na siódmą pozycję), a po wyjściu na prostą nadal miał kilka długości straty do Merveilleux Lapin, która wkrótce wyprzedziła Montenegrina i starała się odskoczyć od rywali. Za klaczą podążał Chestnut Rocket, który 200 m przed celownikiem skutecznie zaatakował. Merveilleux Lapin w końcówce zabrakło sił, ale zdołała utrzymać drugie miejsce przed Boldem. Świetnie spisał się także Montenegrin, zajmując czwartą lokatę, jednak jego strata do czołówki była już zdecydowanie większa. Miał za to duży udział w ustanowieniu nowego rekordu toru, 2400 m – 2’27,2”.

Podium dekoracyjne po zwycięstwie Chestnut Rocketa w Derby (fot. Tor Służewiec)

To czwarte zwycięstwo w Derby trenera Krzysztofa Ziemiańskiego, przed którym otworzyła się szansa na zapisanie w historii trzeciego konia trójkoronowanego (po Intensie w 2011 r. oraz Fabulousie Las Vegas w 2018). Do wygrania pozostała St. Leger – pierwsze starcie z końmi starszymi…

Rewanż Bolda i decydujące starcie w Wielkiej Warszawskiej

Obsada ostatniego klasyka była skromna ilościowo, a do rywalizacji z trzylatkami stanął tylko jeden koń starszy, za to najlepszy spośród nich w pierwszej części sezonu – Jolly Jumper. Jego zadanie było jednak bardzo trudne – po pierwsze ogier miał znacznie krótszą przerwę w porównaniu z trójką uczestników Derby (oprócz Bolda i Chestnut Rocketa na starcie stawał jeszcze Montenegrin), a po drugie niósł od nich aż 6 kg więcej, co jest istotną różnicą na dystansie 2800 m. W tej sytuacji wyścig zapowiadał się przede wszystkim jako rewanż za bieg o Błękitną Wstęgę.

Montenegrin znów poprowadził, a dosiadający do Stefano Mura zdecydował się na prostej na ucieczkę blisko kanatu. Rywale zostali poprowadzeni szerzej, szukając bardziej nośnej bieżni. Zapachniało sensacją, kiedy Montenegrin utrzymywał pierwsze miejsce. Jedynie Bold potrafił do niego doskoczyć i w końcówce pokonać. Chestnut Rocket był trzeci, tym razem zaliczając dość bezbarwny start. Bilans bezpośrednich starć między derbistą a Boldem w tym roku wynosił zatem 2 do 2, więc ciekawie zapowiadało się ich piąte i zarazem ostatnie porównanie, które miało nastąpić z Wielkiej Warszawskiej.

Czwórka z St. Leger spotkała się pod koniec września ponownie. Oczywiście, w Wielkiej Warszawskiej stawka była już zdecydowanie liczniejsza, a do stolicy przybywali też zagraniczni goście. Jak już wspominaliśmy w tekście o starszych folblutach, to właśnie one zdominowały tegoroczną edycję WW. W pięknym stylu zwyciężył Bremen, natomiast Jolly Jumper niespodziewanie zrewanżował się młodszym rywalom za ostatni klasyk sezonu, wyprzedzając w końcówce walczące przez większość prostej Bolda i Chestnut Rocketa, które właśnie w tej kolejności minęły celownik.

Montenegrin zostaje w treningu na kolejny sezon. Podobnie jak Bold, może być jeszcze lepszy (fot. Tor Służewiec)

Po kilku dniach właściciel zdecydował się przenieść derbistę do Francji, gdzie trafił do stajni Alicji Karkosy. Niewykluczone, że jeszcze zobaczymy go w akcji, gdyż ma zgłoszenie do wyścigu na 30 listopada. Bold zakończył sezon, natomiast trenowany przez Adama Wyrzyka Montenegrin (Postponed – Imperial Gloriana / Kingman) bardzo łatwo w listopadzie wygrał gonitwę Sac-a-Papier (kat. B, 3200 m), najdłuższy wyścig płaski na Służewcu.

Królik z dynamitem w nogach

W powyższym opisie skrótowo potraktowaliśmy rywalizację klaczy, ponieważ należy im się osobny rozdział, w szczególności jednej z nich. Mowa o Merveilleux Lapin (Mohather – It’s Miraculous / Curlin), która zdominowała rywalizację trzylatek. Po zwycięstwie w wieku dwóch lat w Hanowerze na poziomie Listed, pierwotny plan zakładał, że właśnie w Niemczech będzie rywalizowała wiosną. Ostatecznie jednak trener Maciej Jodłowski wraz z właścicielem klaczy Patrykiem Gorczycą zdecydowali, że tegoroczną kampanię rozpocznie na Służewcu, a pierwszym celem w sezonie będzie gonitwa o Nagrodę Wiosenną. Merveilleux Lapin zaliczyła start przygotowawczy w Strzegomia (trzecia), by łatwo rozprawić się z rówieśniczkami w klasyku.

Kolejnym krokiem była próba zagraniczna, wyścig Diana-Trial G3 w Berlinie. Niestety, nie ułożył się dla niej najszczęśliwiej i finiszowała piąta. Właściciel stanął przed trudnym wyborem, jak dalej pokierować jej karierą. Ostatecznie zdecydował się na dwa służewieckie klasyki – Derby i Oaks.

Merveilleux Lapin w Oaks i Wiosennej nie dała szans rówieśniczkom (fot. Tor Służewiec)

W Derby Merveilleux Lapin spisała się doskonale. Po ofensywnej jeździe Erbola Zamudina Uulu na prostej atakowała pierwsza i tylko Chestnut Rocket zdołał ją pokonać. W Oaks trudno było znaleźć groźną rywalkę i chyba tylko w ewentualnym zmęczeniu po starciu z ogierami można było upatrywać szansy pokonania jej przez inne trzylatki. Do niespodzianki nie doszło i dosiadana przez Jima Crowleya faworytka bez problemów rozprawiła się z konkurentkami, spośród których najlepsza okazała się Gelenda.

Właściciela świeżo upieczonej oaksistki czekał kolejny dylemat, gdyż klacz na przełomie września i października był zgłoszona do dwóch gonitw Pattern – Wielkiej Warszawskiej (Listed) na Służewcu oraz prestiżowego Prix de l’Opera (G1) na słynnym Longchamp. W ostatecznym wyborze miał pomóc występ w Prix de Liancourt (Listed, 2100 m) na początku września. Merveilleux Lapin spotkała się w nim z grupą ciekawych zagranicznych rywalek i spisała się bardzo dobrze, zajmując pod Crowleyem cenne trzecie miejsce. Pozostała w zapisie do Prix de l’Opera, gdzie jednak poprzeczka miała zostać zawieszona o wiele wyżej.

W pierwszą niedzielę października wystartowała więc podczas wielkiego mityngu, którego punktem kulminacyjnym jest Prix de l’Arc de Triomphe. Nie poradziła sobie w konfrontacji z rywalkami z najwyższej półki i zajęła ostatnie 12. miejsce. Obecnie przebywa w jednej z francuskich stadnin.

Polski bolid odpalił jesienią

Polska hodowla miała w roczniku derbowym konie, z którymi wiązane były duże nadzieje. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzono poczynania kraśnieńskiej Formuły (Va Bank – Fortune Teller / Soldier of Fortune), która w wieku dwóch lat biegała fenomenalnie, skutecznie rywalizując z najlepszymi końmi w roczniku – wygrała Skarba (kat. B) i Dakoty (kat. A), finiszowała także trzecia w Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi (kat. A) oraz druga w Efforty (kat. A).

Formuła podczas Jesiennej Gali we wspaniałym stylu wygrała gonitwę o Nagrodę Mosznej (fot. Tor Służewiec)

Tegoroczne starty utalentowana klacz zaczęła bezpośrednio w klasycznej Wiosennej i wypadła znakomicie. Nie była w stanie nawiązać walki z Merveilleux Lapin, ale pokonała wszystkie pozostałe rywalki, wyprzedzając m. in. bardzo mocno liczony duet reprezentantek Millennium Stud – Berkanę i Sunny Silence. Trenerka Małgorzata Łojek na główny przedderbowy sprawdzian dla swojej gwiazdy wybrała gonitwę o Nagrodę Iwna (kat. A, 2200 m), ale w niej Formuła już nie była tak błyskotliwa i zajęła piąte miejsce. W Derby była siódma, choć do czwartego Montenegrina straciła zaledwie 0,5 dł. Szczęścia zabrakło jej także w Oaks, w której finiszowała jako szósta, niespełna długość do innej córki Va Banka – Money Money (Va Bank – Moja Najmilejsza / Estejo), sklasyfikowanej na trzecim miejscu.

Okazało się jednak, że „dawna” Formuła to nie tylko wspomnienie. Po skróceniu dystansu i dłuższym odpoczynku znów błysnęła. W niezłym stylu wygrała bieg o Nagrodę Rzeki Wisły (kat. B, 2000 m), rewanżując się m. in. Money Money. Osiem dni później, w jeszcze bardziej imponujący sposób poradziła sobie z milerską czołówką, zdobywając Nagrodę Mosznej (kat. A, 1600 m). Do obu sukcesów poprowadził ją Bolot Kalysbek Uulu. Sezon ten duet zakończył solidnym trzecim miejscem w Criterium (kat. A, 1300 m).

Na wyróżnienie zasłużył także wyhodowany w Polsce przez Westminster Race Horses Dzielny Wojtek (Motivator – Diamond Lyra / Choisir). Kasztan w wieku dwóch lat był niepokonany w dwóch startach (wśród koni wpisanych do Polskiej Księgi Stadnej) i był bardzo wysoko oceniany w stajni Macieja Janikowskiego. Średnio wypadł w Strzegomia (czwarty) i Irandy (drugi, ale w słabo obsadzonym biegu), ale już w Iwna (czwarty) i Derby (szósty) spisał się dobrze. W obu przypadkach okazywał się nieznacznie lepszy od Formuły, notując najlepszy wynik spośród polskich folblutów. Następnie został przeniesiony w Francji, gdzie od września startuje pod wodzą Henriego-Alexa Pantalla. Znakomicie rozpoczął tamtejszą przygodę zajmując drugie miejsca w biegach klasy 1 i 2. Na początku listopada był piąty w gonitwie klasy 1 na 3000 m.

Dzielny Wojtek w wieku dwóch lat wygrał dwukrotnie na Służewcu, ale jego kariera we Francji może się dobrze rozwinąć w kolejnych miesiącach (fot. Tor Służewiec)

Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym derbista Chestnut Rocket (fot. Tor Służewiec)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły