Udany zagraniczny debiut Jurorki

Trenowana i dosiadana przez Pawła Pałczyńskiego moszniańska Jurorka z dobrej strony pokazała się w gonitwie płotowej dla trzylatków we włoskim Treviso. Klacz finiszowała na trzecim miejscu w gonitwie Premio Villa Felissent na dystansie 3000 m, wyprzedzając czwórkę rywali, którzy ukończyli rywalizację. To był pierwszy zagraniczny występ polskiej klaczy i prawdopodobnie nie ostatni, jak zapowiada Paweł Pałczyński. W innej gonitwie, typy steeple-chase, zwycięstwo odniósł przygotowywany przez Grega Wróblewskiego Urugano, znany naszej publiczności z tegorocznych występów na Partynicach.

Paweł Pałczyński ma za sobą dość spokojny sezon, ponieważ jego konie startowały na polskich torach tylko 33 razy. Większość z nich stanowiła młodzież – wśród nich dwulatki, a takie trzylatki przygotowywane do wyścigów płotowych (zatem również młodzież). Z tego grona wyróżnił się Irpień, który najpierw czterokrotnie finiszował drugi, a w październiku w dobrym stylu wygrał finał cyklu gonitw z płotami dla trzylatków (Nagrodę Przewodniczącego Sejmiku Dolnośląskiego). Trener z Partynic był także zadowolony z Jurorki (Bush Brave – Jutrzenka / Jape) – klacz w czterech startach w tej konkurencji dwukrotnie była druga, raz czwarta i raz nie ukończyła w wyniku upadku na ostatniej przeszkodzie (galopowała w czołówce). Po ostatnim występie (druga w Nagrodzie Jadmira za faworytką Bazuką) Paweł Pałczyński oceniał, że Jurorka nadal jest w formie i zdecydował się wypróbować ją we Włoszech.

Wybór padł na wyścig Premio Villa Felissent (płoty, 3000 m) w Treviso, do którego zapisano ostatecznie 8 koni – oprócz klaczy z Polski, aż piątkę z Czech i tylko dwójkę reprezentantów gospodarzy. Zadanie nie wydawało się zbyt łatwe, gdyż Jurorce przyszło rywalizować z przedstawicielami mocnych, świetnie nam znanych stajni, Josefa Aichnera (Whatever You Can oraz Chiozzi) i dr Jiriego Charvata (Watergate). To właśnie Whatever You Can występował w roli faworyta, gdyż po trzech udanych startach w Merano (dwukrotnie trzeci i drugi), przed dwoma tygodniami wygrał właśnie w Treviso na tym samym dystansie. Nikt nie spodziewał się, aby dodatkowe 2 kg, jakie niósł z tego tytułu, miały zaważyć na jego wyniku.

Z włoskiego duetu zwracał na siebie uwagę Ale, przygotowywany przez jednego z najlepiej rozpoznawalnych szkoleniowców w Italii, Raffaele Romano. Ogier w czterech dotychczasowych biegach płotowych, trzykrotnie finiszował drugi. Ostatecznie Jurorka miała czwarte-piąte notowania (12 do 1), wyprzedzając pod tym względem jedynie dwie inne klacze: Ciuchebę (tr. J. Vana) oraz również polską Krainę Marzeń (Caccini – Kornwalia / Jape), którą wyprzedziła we Wrocławiu 11 listopada o kilkanaście długości.

Duet z Polski ruszył z tyłu. Poprowadził Il Maggiordomo przed Wategatem i mocno niosącym się Ale. Za nimi ustawił się faworyt Whatever You Can. Z tą czwórką zabrała się Kraina Marzeń, natomiast pozostała trójka trochę straciła w pierwszej fazie biegu. Po kilkuset metrach stawka jednak się zgrupowała. Jurorka przesunęła się na piąte miejsce, prowadzona szerzej – Paweł Pałczyński unikał wewnętrznej, ponieważ tam tor był bardzo grząski i kopny. W połowie dystansu odpadł słabszy z duetu Aichnera – Chiozzi, coraz gorzej radziła sobie też Kraina Marzeń, gdyż tempo wzrosło w wyniku ataku Ale. To on prowadził na 1000 m przed celownikiem, ale bardzo lekko przy nim galopował Whatever You Can. Polskim kibicom mocniej zabiło serce, bo dość płynnie na czwarte miejsce awansowała Jurorka. Wkrótce była trzecia, gdyż z sił opadał Il Maggiordomo.

Niestety, dwójka z przodu dość wyraźnie odskoczyła i było wyraźnie widać, że między nimi rozstrzygnie się walka o zwycięstwo. Lżej na prostą wychodził Whatever You Can i to on po ostatnim skoku swobodnie minął przeciwnika, wygrywając łatwo pod Lukasem Matuskym. Gabriele Agus musiał do końca mocno posyłać Ale, by nie pozwolić się zbliżyć wydajniej galopującej Jurorce, która o 8 dł. pokonała czwartego Watergate’a. Pozostałe były daleko, a rywalizacji nie ukończył Chiucheba.

Paweł Pałczyński po biegu podzielił się z nami kilkoma refleksjami:

– Tor był naprawdę wymagający, mocno rozkopany, szczególnie bliżej wewnętrznej bariery. Start nie wyszedł nam najlepiej, ale cieszy to, że Jurorka świetnie skakała, praktycznie do końca, chociaż jeszcze nigdy nie galopowała po tak grząskim terenie. Pokazała się z dobrej strony w całkiem niezłej stawce, więc nie wykluczam, iż w przyszłości jeszcze wrócimy do Italii – podsumował.

Warto pamiętać, że wyhodowana w SK Moszna Jurorka (Bush Brave – Jutrzenka / Jape) pochodzi z rodziny znakomitego Jurora. Jej matka Jutrzenka wygrała w treningu Janusza Kozłowskiego cztery biegi płotowe na Służewcu. Z kolei ojciec Bush Brave (tr. Wojciech Olkowski) był koniem trójkoronowanym, choć w hodowli póki co spisuje się poniżej oczekiwań.

35 minut później rozegrana została gonitwa stiplowa Premio Villa Zen (3500 m), w której od startu warunki dyktował reprezentant Scuderii Aichner – Secret Boss pod Lukasem Matuskym. Za nim podążał trenowany przez Grega Wróblewskiego dla Orfeo Bottury Urugano i ta dwójka na prostej walczyła o zwycięstwo. Po pokonaniu ostatniej przeszkody Secret Boss kładł się na kanat, przy którym galopował Urugano, wyraźnie przeszkadzając rywalowi. Dynamicznie finiszował do nich Mazinga, ale ostatecznie krótko przegrał z Urugano drugie miejsce. Po wyścigu Komisja Techniczna zdecydowała się przesunąć Secret Bossa za crossing, przyznając zwycięstwo czterolatkowi polskiego szkoleniowca.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym Premio Villa Felissent z udziałem Jurorki

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły