
Historia Wielkiej Warszawskiej liczy już ponad 130 lat.
Historia Wielkiej Warszawskiej liczy już ponad 130 lat. Zaczęła się jeszcze na Polu Mokotowskim, przeszła przez wojny, przymusową emigrację do Odessy, przeprowadzkę na Służewiec i kolejne epoki polskich wyścigów. Zmieniały się konie, trenerzy, dżokeje i całe pokolenia kibiców, ale sama Wielka Warszawska pozostała jednym z najważniejszych punktów polskiego kalendarza wyścigowego.
27 września 2026 roku poznamy kolejnego zwycięzcę tej gonitwy. Zanim jednak konie wyjdą na 2600-metrową trasę, warto cofnąć się w czasie. Nie po to, by układać suchą kronikę dat i nazwisk, ale by przypomnieć historie, dzięki którym Wielka Warszawska stała się tym, czym jest dzisiaj.
Historia Wielkiej Warszawskiej zaczyna się w 1895 roku
Pierwszą Wielką Warszawską rozegrano w 1895 roku na Polu Mokotowskim. Gonitwa została ustanowiona z inicjatywy Augusta Potockiego, ówczesnego prezesa Towarzystwa Wyścigów Konnych w Królestwie Polskim. Jako inspirację dla nowej wielkiej warszawskiej gonitwy wskazywano francuskie Grand Prix de Paris.
Pierwszym zwycięzcą został Aschabad – koń wyhodowany w Krasnem przez hrabiego Ludwika Krasińskiego, syn słynnego Rulera. Aschabad zapisał się zresztą w historii nie tylko za sprawą Wielkiej Warszawskiej. Był również pierwszym polskim koniem, który zwyciężył we Wszechrosyjskim Derby w Moskwie.
Od początku Wielka Warszawska miała charakter gonitwy porównawczej. I właśnie w tym tkwi jedna z jej największych wartości sportowych.
Derby jest próbą jednego rocznika. Wielka Warszawska pozwala natomiast spotkać się koniom trzyletnim ze starszymi rywalami. Młodość może zmierzyć się z doświadczeniem, a hierarchie budowane przez cały sezon zostają poddane jednej z najważniejszych jesiennych prób.
To zasada, która przetrwała kolejne epoki.
Wielka Warszawska, której nie zatrzymała nawet historia
Ponad 130 lat od pierwszej edycji nie oznacza nieprzerwanego ciągu gonitw. Historia Polski wielokrotnie wchodziła na tor bez pytania.
Po 1904 roku Wielka Warszawska zniknęła z programu na kilka lat. Nie rozgrywano jej w Warszawie w latach 1905–1912. Powróciła w 1913 roku, lecz już chwilę później Europę ogarnęła I wojna światowa. TrafNews
I wtedy wydarzyło się coś, co dzisiaj brzmi niemal niewiarygodnie.
Wielką Warszawską rozgrywano w Odessie.
W czasie wojennej zawieruchy część polskich koni została ewakuowana, a razem z nimi przeniosło się życie wyścigowe. W latach 1917–1918 gonitwa odbyła się właśnie nad Morzem Czarnym. TrafNews
Potem przyszła kolejna wojna i kolejna przerwa.
Tor Służewiec został otwarty w 1939 roku. Monumentalny obiekt miał rozpocząć zupełnie nowy rozdział warszawskich wyścigów, ale historia ponownie napisała własny scenariusz.
Na pierwszą Wielką Warszawską rozegraną na Służewcu trzeba było czekać do 1946 roku. Wygrał ją Izan. Od tamtej chwili historia tej gonitwy i historia Służewca są ze sobą nierozerwalnie związane. Tor Służewiec
Wielką Warszawską można wygrać dwa razy. Trzeci raz nie udało się nikomu
Jedno zwycięstwo wystarcza, by koń znalazł się na liście, którą otworzył Aschabad. Powtórzenie sukcesu jest znacznie trudniejsze.
W powojennej historii Wielkiej Warszawskiej dwukrotnie zwyciężały m.in. Turysta, Demona, Erotyk, Kliwia i San Luis. W XXI wieku do tego grona dołączył Night Tornado, który triumfował w latach 2021 i 2022. Wcześniej dwukrotnymi zwycięzcami były również Madame Ferrari i Jawor II. TrafNews
Ale jest granica, której przez ponad sto lat nie przekroczył żaden koń.
Nikt nie wygrał Wielkiej Warszawskiej trzy razy.
I być może właśnie to najlepiej pokazuje, jak wymagająca jest ta gonitwa.
Rok później wszystko może wyglądać inaczej. Pojawia się nowe pokolenie trzylatków. Starsze konie mają za sobą kolejny sezon treningów i startów. Zmienia się forma, przebieg gonitwy, pogoda, stan toru i układ rywali.
Wielka Warszawska może pamiętać swoich bohaterów, ale nikomu nie daje gwarancji, że pozostanie nim na zawsze.
Rekord Wielkiej Warszawskiej. Intens i 2 minuty 40,3 sekundy
Są sezony, w których dobry koń wygrywa ważną gonitwę. Są też takie, w których jeden koń zaczyna kolekcjonować najważniejsze trofea.
Takim sezonem był 2011 rok.
Trzyletni Intens wygrał Nagrodę Rulera, następnie Derby i St. Leger. Jesienią dołożył do tego Wielką Warszawską.
Ale samo zwycięstwo nie było wszystkim.
Intens pokonał 2600 metrów w czasie 2’40,3″, ustanawiając rekord służewieckiego toru na tym dystansie. Oficjalne materiały Toru Służewiec wskazują ten wynik jako najlepszy czas osiągnięty w Wielkiej Warszawskiej i jednocześnie rekord toru na 2600 metrów. Tor Służewiec
Jedna liczba wystarczyła, żeby tamta edycja została w historii na stałe.
2 minuty, 40 sekund i trzy dziesiąte.
Historia wyścigów konnych jest pełna nazwisk, rodowodów i statystyk. Czasami jednak całą opowieść o jednym niezwykłym występie można zamknąć właśnie w czasie odmierzonym stoperem.
Rekordziści Wielkiej Warszawskiej – trener i dżokej
Konie są bohaterami gonitwy, ale za każdym zwycięstwem stoją również ludzie.
W historii Wielkiej Warszawskiej jedno nazwisko pojawia się wyjątkowo często.
Andrzej Walicki przygotował zwycięzców tej gonitwy aż dziesięć razy. To rekord trenerski Wielkiej Warszawskiej. Wśród koni, które zapewniły mu te triumfy, znalazły się m.in. Daglezja, Kasjan, Księżyc, Kesar, Kliwia, San Luis, Patronus i Greek Sphere. TrafNews
Dziesięć zwycięstw oznacza znacznie więcej niż sukces jednego znakomitego konia.
To konie różnych roczników, różnych charakterów i różnych epok. To lata obserwacji, przygotowań i podejmowania decyzji, których efekt rozstrzygał się później na 2600 metrach.
Wśród jeźdźców rekordzistą pozostaje natomiast Jerzy Jednaszewski.
Wielką Warszawską wygrał osiem razy. Tor Służewiec
W wyścigu, w którym wiele znakomitych koni i ludzi nigdy nie doczekało się nawet jednego zwycięstwa, takie liczby nabierają jeszcze większego znaczenia.
Wielka Warszawska nie należy wyłącznie do młodych. Historia Caitano
Wielka Warszawska jest gonitwą pokoleń i właśnie dlatego pozwala pisać historie niemożliwe w klasycznych gonitwach przeznaczonych wyłącznie dla trzylatków.
Jedną z nich stworzył Caitano.
W 2002 roku trenowany w Niemczech koń wygrał Wielką Warszawską jako ośmiolatek. Do dziś pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych bohaterów tej gonitwy.
Bo osiem lat w karierze konia wyścigowego oznacza już doświadczenie, którego nie można porównać z drogą trzylatka dopiero kończącego swój pierwszy naprawdę poważny sezon.
I właśnie w Wielkiej Warszawskiej oba te światy mogą spotkać się na jednym torze.
Po jednej stronie mogą stanąć konie, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej walczyły o Derby. Po drugiej – starsi rywale mający za sobą lata treningów i dziesiątki startów.
W momencie otwarcia maszyny startowej wiek przestaje jednak opowiadać historię.
Zaczyna ją pisać 2600 metrów.
Wielka Warszawska Listed. Rok 2023 zmienił jej pozycję
Historia Wielkiej Warszawskiej nie jest wyłącznie historią dawnych czasów. Jeden z najważniejszych momentów wydarzył się zaledwie kilka sezonów temu.
W 2023 roku Wielka Warszawska po raz pierwszy została rozegrana jako Listed Race.
Stała się tym samym pierwszą gonitwą black type dla koni pełnej krwi angielskiej w Europie Środkowo-Wschodniej. TrafNews
Pierwszą edycję w nowej randze wygrał Le Destrier. Drugi finiszował Jolly Jumper, a trzeci derbista Westminster Moon. Cała trójka była trenowana w Polsce. TrafNews
Ranga Listed nie jest przy tym wyłącznie dodatkowym określeniem dopisywanym do nazwy gonitwy.
W międzynarodowym świecie wyścigowym status black type ma znaczenie także hodowlane. Osiągnięcia konia w takich gonitwach pozostają ważną częścią jego sportowego dorobku, a później mogą mieć znaczenie również w hodowli.
Wielka Warszawska, która w 1895 roku rozpoczynała swoją historię na Polu Mokotowskim, ponad sto lat później wykonała więc kolejny krok w stronę międzynarodowego systemu wyścigowego.
Wielka Warszawska w ofercie PMU. Kolejny krok w 2025 roku
Dwa lata później pojawił się następny międzynarodowy rozdział.
W 2025 roku Wielka Warszawska po raz pierwszy znalazła się w ofercie francuskiego PMU. Wraz z nią do oferty trafił rozgrywany tego samego dnia UAE President Cup Central European Arabian Derby.
Dzięki współpracy TRAF z PMU polskie gonitwy zostały udostępnione poza krajowym rynkiem. Francuscy klienci mogli zawierać zakłady na Wielką Warszawską, a transmisja z najważniejszego dnia na Służewcu została pokazana również zagranicznej publiczności. PMU w swoim oficjalnym komunikacie zapowiadało Wielką Warszawską jako polską gonitwę dostępną w jego ofercie zakładów.
Był to kolejny etap otwierania Wielkiej Warszawskiej na świat.
Najpierw ponadstuletnia krajowa tradycja. Potem międzynarodowa ranga Listed. Następnie obecność w ofercie jednego z największych europejskich operatorów zakładów wzajemnych.
Historia Wielkiej Warszawskiej nie polega więc wyłącznie na pielęgnowaniu przeszłości.
Ona wciąż jest pisana.
2600 metrów Wielkiej Warszawskiej od 1949 roku
Zmieniały się także warunki samej gonitwy.
Wielka Warszawska była w swojej historii rozgrywana na różnych dystansach – od 2400 do 2800 metrów. Od 1949 roku jej dystans wynosi 2600 metrów. TrafNews
To właśnie na tym dystansie powstawała zdecydowana większość historii, które dzisiaj kojarzymy ze Służewcem.
2600 metrów wymaga szybkości, ale sama szybkość nie wystarczy. Potrzebna jest wytrzymałość. Potrzebne jest właściwe rozłożenie sił. Znaczenie ma tempo gonitwy, pozycja zajmowana przez konia i moment, w którym dżokej zdecyduje się poprosić go o najważniejszy wysiłek.
A później zostaje już służewiecka prosta.
Miejsce, w którym przez dziesięciolecia rozstrzygały się Wielkie Warszawskie.
Wielka Warszawska 2026. Kolejne nazwisko czeka na zapisanie
Od Aschabada minęło 131 lat.
Przez ten czas Wielka Warszawska przeżyła carską Warszawę, wojny, Odessę, Pole Mokotowskie i narodziny Toru Służewiec. Widziała podwójnych zwycięzców, rekord Intensa, dziesięć trenerskich triumfów Andrzeja Walickiego i osiem zwycięstw Jerzego Jednaszewskiego.
W 2023 roku otrzymała rangę Listed. W 2025 roku znalazła się w międzynarodowej ofercie PMU.
Ale cała ta historia ma niezwykłą cechę.
Każdego roku na chwilę przestaje mieć znaczenie.
Kiedy otwiera się maszyna startowa, nie biegną dawne legendy. Nie biegnie Aschabad, Intens, Night Tornado ani Caitano.
Na torze zostają konie tegorocznej edycji.
I mają przed sobą dokładnie tę samą możliwość, którą mieli wszyscy ich poprzednicy.
27 września 2026 roku jeden z nich wygra Wielką Warszawską.
Jedno nazwisko zostanie dopisane do listy rozpoczętej w 1895 roku.
A za kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt lat ktoś być może będzie opowiadał również jego historię.
Zdjęcie – Tor Służewiec

