Tegoroczna edycja Prix de l’Arc de Triomphe aż skrzy się od gwiazd. Patrząc na notowania, jest to bieg bez zdecydowanego faworyta, co dodatkowo podnosi gorączkę przedstartową. Fachowcy są dość zgodni tylko w jednym: wygra klacz. Tylko która?
Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczy podwójna oaksistka z Epsom i Curragh, czyli Minnie Hauk (17). Podopieczna Aidana O’Brien’a została kupiona roczniakiem za prawie 2 miliony euro. Były to jednak doskonale zainwestowane pieniądze. Jednak przez jakieś niedopatrzenie, klacz nie miała zapisu na Arc. Kilka dni temu jej właściciele naprawili swój błąd, dopisując ją do biegu za kwotę 120 tysięcy euro. Niewątpliwie, po zasięgnięciu opinii irlandzkiego trenera. O’Brien nie szczędzi swojej gwieździe komplementów, wierząc w jej wielką klasę.
– Jest łatwa do jazdy, chętna do walki i ma odpowiednią wytrzymałość. Dobrze wychodzi z maszyny i zazwyczaj dość łatwo znajduje dobrą pozycję w dystansie – wylicza trener. – Co roku przyjeżdżamy tu z najlepszymi końmi, bo ten wyścig jest prestiżowy, ale i bardzo trudny. Potrzebny jest koń najwyższej klasy. To wyjątkowy bieg, w wyjątkowym kraju i w wyjątkowym mieście – dodaje O’Brien.
Do triumfu w Arc potrzebny jest także łut szczęścia. Minnie Hauk ma go chyba aż nadto: w losowaniu los przydzielił jej pierwszy boks startowy. Nie wyobrażam sobie, żeby tak doświadczony jeździec jak Christophe Soumillon nie skorzystał z takiego prezentu.
Drugim koniem tego trenera jest zeszłoroczny irlandzki derbista Los Angeles (5), który w przeciwieństwie do koleżanki stajennej jednak kiepsko losował boks startowy. Ponadto, przygotowania nie poszły po myśli ekipy. W zeszłym sezonie ogier był trzeci w Arc. Moim zdaniem, powtórzenie tego wyniku nie jest możliwe. Jedyny plus to prawdopodobna elastyczna bieżnia w niedzielę.
Cała Francja wierzy, że gonitwę wygra koń miejscowy. Największe szanse fachowcy przyznają Aventure (10), która rok temu była druga. Co ciekawe, klasowa klacz dopiero we wrześniu wygrała swój pierwszy bieg G-1. W Prix Vermeille pobiła dowolnie tegoroczną oaksistkę Gezorę (18), dodatkowo zrobiła to na średnio jej pasującej lekko elastycznej bieżni. Dwanaście miesięcy temu dosiadał ją Stephane Pasquier i pojechał trochę zbyt zachowawczo, odrobinę za późno rozpoczynając finisz. Teraz na klaczy zobaczymy Maxime’a Guyon, który ma „pierwszą rękę” w stajni Wertheimer et Frere. Pasquier tym razem poprowadzi do walki ogiera Sosie (4), który tok temu był tu czwarty. Zamiana dżokejów na tych dwóch koniach to klarowna odpowiedź na pytanie o hierarchię koni tego właściciela.
Co ciekawe, właściciele stajni rok temu nie byli pewni, czy powinna biegać w Arc! Drugą opcją była Prix de l’Opera na dystansie 2000 metrów, czyli gonitwa porównawcza dla klaczy. Po dyskusji, dodam: na szczęście, zapadła decyzja o starcie Aventure w najważniejszym biegu mityngu. W tym sezonie nie było już jednak żadnej dyskusji. Ona po prostu musi bronić honoru Francji. Zdaniem szkoleniowca, to ona jest faworytką gonitwy.
– Po ostatnim biegu szybko doszła do siebie. Nie odczuwam presji jak rok temu. Podchodzę do tego ze spokojem – wyjaśnia Christophe Ferland.
Dużym plusem będzie elastyczna bieżnia, na której klacz czuje się po prostu świetnie.
– Tydzień przed biegiem stan toru wynosił 3.7, a potem trochę padało. Nie będę jednak obsesyjnie sprawdzał pogody, to coś, na co nie mam wpływu. Noce są teraz chłodne i wilgotne, więc tor nie tak szybko wyschnie jak latem – opowiada szkoleniowiec.
Wywiadu trener udzielił kilka dni temu. Niestety, jego podopiecznej los przydzielił boks numer 12. To utrudni jej zadanie, nie czyni jednak jej misji niemożliwą. Od 1988 roku ponad 60 procent zwycięzców startowało z boksów od 2 do 7. Z drugiej strony, wielki Frankie Dettori potrafił zwyciężyć na Golden Horn, mając boks nr 14. Jeśli trener Ferland twierdzi, że nie odczuwa stresu, to z pewnością dżokej Maxime Guyon nie będzie spał spokojnie.
Trochę pechowo biegała w tym roku Kalpana (9). Klacz plasowała się w kilku gonitwach, ale ani razu nie wygrała. Podopieczna Andrew Baldinga ma teraz jednak pobiec w okularach, które mają jej pomóc. Klacz pracowała w nich na treningach i wyniki są podobno obiecujące.
– Po raz pierwszy pobiegnie w okularach, mam nadzieję, że to jej pomoże. Jeśli przełamie tegorocznego pecha, będziemy szczęśliwi – twierdzi Barry Mahon, racing manager Juddmonte Farms, właściciela klaczy.
Ciekawym koniem jest Cualificar (13), podobnie jak Sosie trenowany przez Andre Fabre’a. Drugi w klasyku na Chantilly ogier nie był najlepiej przeprowadzony w trialu, ale i tak sobie poradził z rywalami. Szkoleniowiec ma jednak pewne wątpliwości.
– Sosie już tu był rok temu i dał radę. Jest wystarczająco dobry, by być blisko. Nie muszę się o niego martwić – mówi Fabre. – W przypadku Cualificara po prostu nie wiemy. Trzylatki mogą być bardzo dobre. Albo i nie. Nie byłem zaskoczony, że Maxime wybrał klacz. To plan długoterminowy – kończy trener.
Francis-Henri Graffard zapisał do biegu aż trzy konie. Moim zdaniem, najlepiej prezentują się szanse Daryza (11). Mój ulubieniec świetnie losował i ma drugi boks startowy. Od dawna nie ukrywałem, że uważam go za najlepszego trzylatka we Francji. Prawdę mówiąc, jeszcze nie pogodziłem się z tym, że nie biegał w Prix du Jockey Club. Zwłaszcza, że tłumaczenia jego trenera mnie nie przekonują.
– Zawsze wysoko go oceniałem i uważałem za najlepszego trzylatka w stajni. Bardzo imponuje fizycznie, ale jest wrażliwy psychicznie – twierdzi Graffard. – Jego rodowód wskazuje, że poradzi sobie z dystansem. Posiada też sporo szybkości. Jego słabość to brak doświadczenia. W dużej stawce koni może być trochę nerwowy – dodaje szkoleniowiec.
Graffard spore nadzieje wiąże z francuską oaksistką. – Gezora na robocie nie błyszczy, ale ma predyspozycje do dystansu półtorej mili. Jest wszechstronna taktycznie, a miękka nawierzchnia jej nie zaszkodzi – wylicza jej atuty trener.
Dobre zdanie szkoleniowiec ma także o innej swojej podopiecznej. Quisisana (8) dobrze biegała latem i jest w formie. – To prawdziwy żywioł – zachwyca się Graffard. – Niestety, miała problemy zdrowotne. Z przyjemnością pokona 2400 metrów. Miękka bieżnia nieco ograniczy jej możliwości – kończy Francuz.
Kilka koni zapisali Japończycy, dla których Arc jest na razie niedoścignionym celem. Wszystkie wygrywały już na Sekwaną, jednak zarówno Byzantine Dream (6), jak i tegoroczny derbista Croix du Nord (15) nie miały szczęścia w losowaniu boksów startowych. Zupełnie inaczej niż mało doświadczony Alohi Alii (16), którego dosiadać będzie francuski dżokej Christophe-Patrice Lemaire, który od wielu lat pracuje w Japonii.
Zagadkowy jest dla mnie Arrow Eagle (3), pół-brat klasowego Ace Impact. Podopiecznemu Jean-Claude’a Rouget po kilku udanych startach kompletnie nie wyszedł ostatni trial. Dodatkowo, koń fatalnie losował 16 boks. Moim zdaniem, powinien jednak pokazać się z dobrej strony, bo na miękkiej bieżni wypada dużo lepiej.
Typy stacji Equidia: 10-17-18-9
Typy angielskich bukmacherów: 17-10-9-4
Typy autora: 10-17-11-13
Singspiel
