Prix de Belgique – kwalifikacje ostatniej szansy

Dzisiejsza Nagroda Belgii jest ostatnią szansą na zdobycie biletu do zaplanowanego na 25 stycznia Prix d’Amerique. Czy czeka nas powtórka sprzed dwunastu miesięcy? Thomas Levesque na pewno nie miałby nic przeciwko temu.

Przed rokiem Thomas Levesque pojechał na Iroise de la Noe jak po swoje. Ruszył szeroko, poczekał, aż stawka się uformuje i wyszedł na front. Prowadzenia nie oddał do celownika a, co sprawiło nawet większe wrażenie, dwa tygodnie później, w Prix d’Amerique, nie był bez szans na powtórzenie sukcesu. Niestety galop na prostej finiszowej pogrzebał szansę świetnie idącej klaczy.

Historia lubi się powtarzać, chociaż niekoniecznie jeden do jednego. Po pierwsze tym razem Thomas oddaje swoją ulubienicę w ręce Erica Raffina, który dopiero co odebrał siódme już „Złote Sulki”, czyli doroczną nagrodę za czempionat powożących.

Po drugie ważniejsze od udowadniania wartości Iroise, bo tę już znamy, jest zdobycie kwalifikacji jak najmniejszym nakładem sił i próba zawalczenia o pełną pulę w Nagrodzie Ameryki.

Francuska faworytka kontra szwedzko-włoska szarża

Iroise de la Noe była liczona przez francuskich ekspertów już w Prix de Belgique. Wtedy dystans (2100 metrów) okazał się trochę za krótki, a pozycja w wyścigu, wymuszona „trudnym losowaniem” na starcie, sprawiła, że ukończyła gonitwę dopiero na dziewiątym miejscu. Suche liczby (końcowa pozycja i tempo ostatnich 500 metrów) nie odzwierciedlają jednak tego, co naprawdę się wydarzyło. Klacz trochę utknęła na prostej za słabnącym rywalem, trochę się chowała za niego, a Thomas Levesque nie potrafił płynnie wyjść z tej opresji.

Gdy jednak przestrzeń otworzyła się przed Iroise, ta włączyła wyższy bieg i kapitalnie przyspieszyła, momentalnie zmniejszając stratę do konkurentów. Wystarczy powiedzieć, że dogoniła najszybszego na ostatnich 500 metrach Josh Powera, który na początku finiszu minął ją i uzyskał sporą przewagę.

Tym razem dystans został wydłużony do 2850 metrów, a w sulce ma najskuteczniejszego drivera od 2019 roku – Erica Raffina. To sprawia, że w opinii autora jest zdecydowaną faworytką dzisiejszej gonitwy i nawet przy ulgowym potraktowaniu ma pierwszą szansę w wyścigu.

Szwedzki Immortal Doc i urodzony we Włoszech, ale trenowany przez Sebastiana Guarato Frank Gio będą najgroźniejszymi rywalami naszej faworytki.

Immortal Doc udowodnił w Prix Tenor de Baune, że jest koniem bardzo dobrym … ale nie wybitnym. Uzyskał świetny czas (tempo na poziomie 1.11,3 dałoby zwycięstwo w sześciu z ostatnich dziesięciu edycji Prix d’Amerique) i wykonał bardzo efektowny rzut do zwycięskiego Epic Kronosa. Przez chwilę nawet wydawało się, że wygra, ale na ostatnich metrach odpuścił, co nie jest dobrym prognostykiem przed starciami z najlepszymi końmi Europy. Immortal Doc startował dziewięciokrotnie na Vincennes, ale nie udało mu się wygrać. Był trzykrotnie drugi.

Frank Gio jest koniem niesłychanie efektownym, czego najlepszym przykładem jest Criterium Continental. Zajął w nim drugie miejsce, a na prostej połykał metry z niesłychaną łatwością i w imponującym tempie zbliżał się w końcówce do samej Lizy Josselyn. Frank Gio wygrał osiem gonitw we Francji (w tym sześć na Vincennes) na szesnaście startów. Nie zdarzyła mu się jeszcze dyskwalifikacja ani miejsce poza czwórką, a odsetek uplasowania się w dwójce wynosi imponujące 81,25%. Statystycznie to on powinien być pewniakiem do dwójki.

W stawce jest jeszcze kilka dużych imion, z których obecnie najlepiej dysponowany jest Izoard Vedaquais, ale on ma już kwalifikację, co każe uplasować go trochę niżej od stających przed ostatnią szansą konkurentów.

Start gonitwy zaplanowano na 15:15.

Prognoza autora: Iroise de la Noe (2) – Frank Gio (9) – Immortal Doc (7) – Izoard Vedaquais (11)

WS

Zdjęcie – Equidia.fr

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły