Lojalność, konsekwencja i worek szczęścia – receptura na wygranie Prix d’Amerique

Operacja Prix d’Amérique 2026 zakończona! „Dramaturgia” była słowem towarzyszącym od wczesnych etapów kwalifikacji po wielki finał. Przeżywający trudne chwile Franck Nivard udowodnił, że cały czas zalicza się do najlepszych i poprowadził autsajdera Hokkaido Jiel do historycznego sukcesu.

71-letni trener Jean-Luc Dersoir całe swoje zawodowe życie poświęcił kłusakom. Nieprzerwanie od 1979 roku współpracuje z Ecurie Luck należącą do alzackiego przedsiębiorcy Jeana-Michela Lucka. Ta długa historia przyjaźni, lojalności i konsekwencji została właśnie zerwana. Przynajmniej w tej ostatniej kwestii. Jean-Luc deklarował już jakiś czas temu, że po zdobyciu Prix d’Amerique przejdzie na emeryturę. Gdy po blisko 50. latach kariery Hokkaido Jiel spełnił wielkie marzenie trenera, ten z uśmiechem powiedział, że jednak zmienia plany, bo w stajni ma jeszcze jednego świetnego konia – Lombok Jiela. Chyba wszyscy cieszymy się ze zmiany decyzji.

Już na pierwszych metrach gonitwy rozegrał się dramat jednej w faworytek – Iroise de la Noe. Eric Raffin poprowadził ją szeroko na starcie, ale gdy konie ruszyły, zmienił plany i ostro ściął do wewnętrznej. Klacz sprawiała wrażenie nerwowej i schowana na ostatnim miejscu „za plecami” jednego z rywali po chwili zagalopowała.

Po chwili na czoło wyszedł szwedzki Francesco Zet, którego na celowniku pierwszego okrążenia (ok.2000m do mety) zmienił Keep Going. Cały czas blisko trzymał się drugi obok Francesco podopieczny trenera Daniela Redena Epic Kronos. Na 1300 metrów przed słupem na czoło ruszył Koctel du Dain, a w ślad za nim mocno grane Josh Power i Go On Boy.

Romain Derieux zdecydował się na bardziej dynamiczny atak i wyprowadził Go On Boya na prowadzenie, mając Josh Powera na drugim miejscu, po zewnętrznej.

Podczas tych wszystkich manewrów Franck Nivard spokojnie prowadził Hokkaido Jiela w drugiej połowie peletonu i przy każdej możliwej okazji poprawiał pozycję bez nadmiernego obciążania go.

W trudnym położeniu znalazła się Inmarosa, która samotnie prowadziła na ostatnim kilometrze trzeci rząd koni, lepiej uplasowany został Frank Gio, który też był prowadzony szeroko, ale przynajmniej „miał plecy” tej dobrej klaczy.

Wyjście na prostą pokazało, że ofensywny manewr Go On Boya sporo go kosztował, ponieważ idący po zewnętrznej Josh Power kłusował zdecydowanie lżej. Zdesperowany Romain Derieux robił, co mógł w sulce, ale zmęczony Go On Boy nie przyspieszał, a po chwili zagalopował.

To był kluczowy moment dla ostatecznego wyniku, ponieważ szukający przejścia między końmi Franck Nivard dostał otwarcie przy wewnętrznej i tam skierował Hokkaido Jiela, wyrywając na ostatnich metrach zwycięstwo Josh Powerowi. Trzeci ukończył Epic Kronos, czwarta Harmony du Rabutin, a piąty Frank Gio.

Po dochodzeniu sędziów Harmony została zdyskwalifikowana z czwartego miejsca za zmianę chodu przed samym celownikiem. Ekipa klaczy miała duże pretensje do Francka Nivarda, który szukając przejścia w połowie prostej, praktycznie wepchnął rywalkę między Josh Powera i Epic Kronosa. David Bekaert nie mogąc znaleźć przejścia, musiał ją wstrzymać, co zakończyło się krokiem galopu i dyskwalifikacją.

Harmony du Rabutin opuści teraz Prix de France, a jej team skupi się na przygotowaniach do Prix de Paris (22 lutego). Każdy gracz powinien zapisać sobie to imię w notatniku przed ostatnią gonitwą potrójnej korony.

Franck Nivard, który propozycję poprowadzenia Hokkaido Jiela dostał niespełna tydzień przed gonitwą, został samodzielnym liderem zwycięzców Prix d’Amerique wśród aktywnych driverów. Ma już na koncie sześć tytułów i brakuje mu tylko dwóch oczek by wyrównać rekord Jeana-Rene Gougeona (8 wygranych Prix d’Amerique).

Prix d’Amérique rozpoczął cykl potrójnej korony. Następny etap – szybkościowy Prix de France, rozegrany zostanie za dwa tygodnie (8 lutego), a ostatni – dystansowy Prix de Paris 22 lutego.

WS

Grafika – FB Trotteur Francais

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły