Kincsem Dij: Claymore triumfuje przed zgłoszonym do WW Kosakenzipfelem

W niedzielę w Budapeszcie rozegrany został jeden z najwyżej dotowanych wyścigów w naszej części Europy – Kincsem Dij (HUN Gd-1). Do rywalizacji na dystansie 2400 m stanęło ostatecznie 12 koni z sześciu krajów. W imponującym stylu triumfował trenowany w Wielkiej Brytanii Claymore, który w przeszłości potrafił wygrać gonitwę G3 podczas Royal Ascot. Na drugim miejscu finiszował zgłoszony do Wielkiej Warszawskiej niemiecki Kosakenzipfel. Trzecią lokatę wywalczył gość ze Słowacji – Boulevard Blanqui, a czwartą drugi z niemieckich koni – Damino. Pozostałe folbluty zgłoszone do Wielkiej Warszawskiej zajmowały dalsze lokaty: Rex of Thunder był 6., Done Deal 8., a Motion 11.

Ubiegłoroczny triumfator, trenowany przez Jana Demele Gasparini, nie został dopuszczony do startu przez lekarza weterynarii. W tej sytuacji na starcie najważniejszej gonitwy w węgierskim kalendarzu wyścigowym stanęło 12 koni. Jedna z najwyższych pul nagród w tej części Europy – 40 mln forintów, czyli ok. 430 tys. zł / 100 tys. euro, przyciągnęła na start trenerów z kilku krajów. Oprócz reprezentantów gospodarzy, w zapisie znalazły się folbluty z Czech, Słowacji, Austrii i Niemiec, a nawet Wielkiej Brytanii! Nas najbardziej interesowała czwórka, która została zgłoszona w pierwszym terminie do Wielkiej Warszawskiej i może pojawić się na Służewcu za trzy tygodnie, a więc inny podopieczny Jana Demele – Rex of Thunder, trenowany przez Vaclava Lukę Motion, a także niemiecki Kosakenzipfel (tr. Sarah Steinberg) oraz będący a austriackim treningu Done Deal.

Rola faworyta naturalnie przypadła przybyszowi z angielskiego Newmarket, ale urodzonemu we Francji 6-letniemu wałachowi Claymore (New Bay – Brit Wit / High Chaparral). W tym roku najlepiej zaprezentował się on w lipcu w „swoim” Newmarket, wygrywając handikap klasy 3 na 2400 m. Jednak zdecydowanie większe wrażenie budzi fakt, że w wieku trzech lat (2022) potrafił notować świetne wyniki na zdecydowanie wyższym poziomie. Był drugi w milerskim Craven Stakes G3, by podczas Royal Ascot triumfować w Hampton Court Stakes G3. Za ten wyczyn przyznano mu wysoką notę 112 funtów. Miesiąc później nieźle wypadł także w York Stakes G2, zajmując czwarte miejsce za tak mocnymi końmi jak Dubai Honour i Dubai Future. Rozwijającą się ciekawie karierę Claymore’a przerywały jednak kontuzje. Mimo to potrafił wrócić na niezły poziom, szczególnie dobrą formę utrzymując od listopada 2023 do grudnia 2024.

Trenerka Jane Chapple-Hyam (w swoim czasie pasierbica jednego z najsłynniejszych biznesmanów wyścigowego świata, Roberta Sangstera, który maczał palce w tworzeniu potęgi Coolmore) zabrała do Budapesztu utytułowanego dżokeja Silvestre de Sousę. Brazylijczyk jest dobrze znany kibicom wyścigów konnych, m.in. jako trzykrotny czempion w Wielkiej Brytanii (2015, 2017 i 2018), czy triumfator Dubai World Cup dla Godolphin w 2014 roku (na kasztanowatym African Story).

De Sousa w Budapeszcie wykorzystał swoje międzynarodowe doświadczenie i nie pozostawił nic przypadkowi. Błyskawicznie przeszedł do przodu i Claymore szybko znalazł się na czele 12-konnej stawki. Ofensywnie pojechał także inny internacjonał, Tadhg O’Shea, dosiadający miejscowej nadziei, tegorocznego węgierskiego derbisty Oriental Stara (trzecie notowania). Pozycje w czołówce zajęły jeszcze dwa z mocno obserwowanych przez nas koni (także podliczane do pierwszej czwórki) – Motion Vaclava Luki oraz silnie wysyłany po starcie siwy Kosakenzipfel. Brazylijski dżokej Claymore’a nie patyczkował się. Narzucił mocne tempo (średnio 30,3 sek. na 500 m), nic więc dziwnego, że stawka się rozciągnęła. Wspomniana trójka twardo się go trzymała, ale dalej zrobił się już pewien odstęp. Rex of Thunder biegł dziesiąty (ok. 10 dł. do Claymore’a), a Done Deal jeszcze mniej więcej półtorej długości za nim.

Po nieznacznie wolniejszym pokonaniu przeciwległej prostej, De Sousa podkręcił tempo na zakręcie i udało mu się nieco odskoczyć, wykorzystując fakt, że Oriental Star i biegnący po przerwie Motion zaczęły tracić siły. W pościg ruszył natomiast Kosakenzipfel, ale wypadając na prostą jego strata była wyraźna i wynosiła 4 długości. Drugie tyle tracił w tym momencie ruszający polem Rex of Thunder, co dawało mu siódmą pozycję. Całkiem z tyłu był Done Deal.

Claymore nie zwalniał tempa. Między znacznikami 400 m i 200 m jeszcze nieznacznie powiększył przewagę nad Kosakenzipfelem, za którym podążał Vadali. W końcówce niemiecki koń zbliżył się do zwycięzcy na 2 długości, choć rywal nie był już tak intensywnie mobilizowany przez De Sousę. Tymczasem do walki o najniższe miejsce na podium włączył się jeszcze drugi z niemieckich koni – Damino, atakując skutecznie Vadaliego, ale oba zostały pogodzone przed dobrze finiszującego Boulevard Blanqui, reprezentującego barwy słowackiej stajni Egl i trenerki Zuzany Kubovicovej. Rex of Thunder ostatecznie zajął szóstą lokatę, ostatnią płatną – zarobił 2 mln forintów, czyli ponad 21 tys. zł. Do zwycięzcy stracił 6 długości, a 2,5 dł. do miejsca trzeciego.

Wynik techniczny:
Kincsem Dij (Hun Gd-1, 2400 m)
1. Claymore (FR)
2. Kosakenzipfel (GER)
3. Boulevard Blanqui (FR)
4. Damino (GER)
5. Vadali (IRE)
6. Rex of Thunder (GB)
7. Parisi Lady (FR)
8. Done Deal (FR)
9. Duke of Meridian (IRE)
10. Magic Move (GB)
11. Motion (FR)
12. Oriental Star (GER)

pewnie: 2 – 1 ½ – ½ – 1 ¼ – ¾ – 1 – 4 ½ – 1 ¼ – 4 ½ – 6 – 20
czas: 2’26,6″

Claymore zainkasował za swój występ w węgierskiej stolicy 20 mln forintów, czyli ponad 215 tys. zł, a drugi w celowniku Kosakenzipfel ponad 86 tys. zł. Za półtora tygodnia przekonamy się, którego z uczestników niedzielnego Kincsem Dij będziemy gościć pod koniec września na Służewcu.


Krzysztof Romaniuk

Na zdjęciu tytułowym

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły