British Champions Day. Wielkie żniwa dla bukmacherów

   Kapitalne konie, świetne wyścigi i olbrzymie niespodzianki! Wszystko to obejrzeli widzowie podczas mityngu British Champions Day w Ascot. Trudno wyobrazić sobie lepsze podsumowanie szalonego sezonu w Europie.
  

Champions Stakes

Tuzin Graffarda

   Olbrzymi bieg z dużą pulą nagród, ale to nie wszystko. Całkiem możliwe, że wynik sobotniego starcia zaważy na przyznaniu zaszczytnego tytułu „Konia Roku”. Przed gonitwą szanse trzech wielkich faworytów były wyrównane: Ombudsman, Delacroix i Calandagan wygrały po dwa duże biegi. Trzeci triumf miał więc także duże znaczenie prestiżowe.
   Dwaj pierwsi uczestnicy dostali liderów, francuski crack zdany był na własne siły, co mocno stresowało jego trenera. Francis-Henri Graffard obawiał się bowiem taktycznych sztuczek rywali, czyli po prostu wyścigu „na końcówkę”. Nic takiego się nie wydarzyło, a liderzy podyktowali bardzo mocne tempo. Trójka naszych bohaterów trzymała się nieco z tyłu, co wskazuje, że ich dżokeje dobrze wyczuli sposób rozegrania biegu.
   Po wyjściu na prostą pierwszy odpadł Delacroix, a za finiszującym Calandaganem ruszył tylko Ombudsman. Jednak nawet on nie potrafił sprostać podopiecznemu Graffarda i ostatecznie „poległ” o ponad 2 długości.
   Dla francuskiego szkoleniowca ten triumf oznacza, że po sezonie spłynie na niego deszcz zaszczytów. Na razie pewny jest tytuł championa Francji i sądzę, że także „Trenera Roku”. Zobaczymy, czy jego koń też coś dostanie. Graffard nie krył swoich zachwytów nad nim.
– To fantastyczny koń, a sposób, w jaki pracował przed tym wyścigiem, był niesamowity. Kiedy nabrał tempa na prostej, to było piękne. Jest gwiazdą – cieszył się Burgundczyk.
   Już przed biegiem szkoleniowiec nieco postraszył rywali. Z jego obozu wyszła informacja, że jeszcze we wrześniu na galopie treningowym Calandagan dał radę utrzymać się z Daryzem, który potem wygrał w pięknym stylu Prix de l’Arc de Triomphe! Po gonitwie ta informacja została oficjalnie potwierdzona przez trenera.- To fantastyczne mieć kilka dobrych koni w stajni. To daje nam możliwość dania im oddechu, bo mamy kim je zastąpić i rywalizować na najwyższym poziomie – wyjaśnił Graffard, dla którego to był już 12 wygrany bieg G-1 w sezonie.
   Niewykluczone, że nie był to ostatni akord walki o tytuł „Konia Roku” w Europie, choć rozstrzygnięcie może zapaść w… Azji. Zarówno Calandagan, jak i Ombudsman mają bowiem zapis na Japan Cup w listopadzie. Dystans półtorej mili faworyzuje raczej tego pierwszego. Jednak John Gosden wyglądał na zadowolonego z występu Ombudsmana.
– To był fantastyczny bieg dwóch bardzo mocnych koni. Pobiegliśmy wspaniale, zajmując drugie miejsce – stwierdził trener.

Queen Elizabeth II Stakes

Hołd dla ojca

   Ten sezon jest wyjątkowy, jeśli chodzi o sensacyjne wyniki gonitw. Wielkie wyścigowe „bomby” są wprawdzie nieodłączną częścią wyścigów konnych, jednak ostatnio rezultaty wyglądają jak wymodlone przez bukmacherów. W wielokonnej stawce w Queen Elizabeth II Stakes jeden z uczestników wyróżniał się fatalnymi notowaniami. Przyznawano mu szanse na poziomie 100:1, co wynikało z jego dotychczasowych osiągnięć. Cicero’s Gift wygrał bowiem zaledwie gonitwę listed. Jednak to właśnie on, przeprowadzony świetnie przez Jasona Watsona, poradził sobie z koalicją doświadczonych milerów. Inna sprawa, że koń Charliego Hills’a losował pierwszy boks startowy.
   Angielski szkoleniowiec nie miał wątpliwości, komu zadedykować wspaniałe zwycięstwo! W czerwcu odszedł jego ojciec Barry, legendarny trener i… największy specjalista od wyścigowych niespodzianek. – To był naprawdę trudny rok. Byliśmy jednak silni jako rodzina, starając się dawać sobie nawzajem to, co najlepsze. Nawet nasza mama była dziś na torze – powiedział Hills. – Myślę, że tata byłby dumny, niesamowicie dumny z naszej drużyny – dodał Charlie.
   Sporym rozczarowaniem był występ faworyzowanego Field of Gold, po którego świetnej wiosennej formie nie pozostało nawet wspomnienie. Jego trener przyznał, że wpływ na wynik miał uraz, którego koń nabawił się podczas Sussex Stakes. – Pobiegł dobrze, ale na finiszu wyraźnie brakowało mu biegu przygotowawczego. Dobrze pracował w domu, ale miał zbyt długą przerwę – wyjaśnił John Gosden. Anglik przyznał, że nie ma jeszcze decyzji, czy Field of Gold zostanie na przyszły sezon. Z całą pewnością koń nie pobiegnie natomiast w Del Mar w Pucharze Hodowców. Nie z powodu słabszej formy. Z powodu specyficznej, nie pasującej siwkowi budowy toru.

British Champions Fillies&Mares Stakes

Kalpana uratowała sezon

   Nieco pechowa Kalpana, która nie potrafiła wygrać gonitwy w tym sezonie, i która „poległa” w Arc, tym razem pokazała klasę. Klacz nie tylko zdeklasowała mocną konkurencję, ale obroniła tytuł z zeszłego roku. Ta wygrana uratowała jej sezon.
– Nie wyszło jej na Longchamp, ale właściciele powiedzieli, że możemy zaryzykować. Trener Balding dał zielone światło. I dzięki Bogu – wyznał z ulgą Barry Mahon, racing manager Juddmonte Farms.
   Nie mniej zadowolony był jej dżokej. – To było bardzo ważne, bo rywale odprawiali ją z kwitkiem przez cały rok. Za każdym razem była na deskach. W Paryżu poszło nam kiepsko, ale widzieliśmy, że jest  formie – wyjaśnił Colin Keane.
   Myślę, że córka francuskiego derbisty nie zostanie na kolejny sezon. Dwa wygrane wyścigi G-1 i rating na poziomie co najmniej 122 funtów są idealną rekomendacją do hodowli.

British Champions Long Distance Cup

Dublet obory Gosdena

   Klasowy Trawlerman potwierdził, że jest najlepszym koniem długodystansowym w Europie. W skromnej stawce pięciu koni pokonał kolegę ze stajni Sweet William i pewnie sięgnął po sukces. Do triumfu w czerwcowym Gold Cup podczas Royal Ascot dorzucił kolejny bieg na tym samym torze podczas British Champions Day. Konia własności firmy Godolphin poprowadził do sukcesu William Buick, który wygrał na nim czwarty bieg z rzędu.
– Jazda na nim to czysta przyjemność. Supergwiazda, która wychodzi na tor i pokazuje serce do walki. Cieszę się, że kończymy sezon w takim stylu – powiedział angielski dżokej.
    Nieco inaczej na występ swoich koni patrzy ich szkoleniowiec. – W najlepszej formie Trawlerman był podczas Royal Ascot, dziś nie miał pełnej mocy. Sweet William pobiegł za to rewelacyjnie. W domu te konie są jak członkowie rodziny, trenują razem – śmiał się Gosden. Dodam, że tegoroczna edycja rozegrana została po raz pierwszy w historii jako gonitwa G-1.

British Champions Sprint Stakes

Magik Spencer

   O ile zwycięstwo Cicero’s Gift w Queen Elizabeth II Stakes można nazwać sensacją, o tyle wynik British Champions Sprint Stakes to prawdziwe trzęsienie ziemi! Notowany aż 200:1 Powerful Glory dosłownie w ostatniej chwili „złapał” faworyzowanego Lazzat i stał się sprawcą największej wyścigowej bomby od lat! Nic zatem dziwnego, że jego trener Richard Fahey po prostu promieniał ze szczęścia. – To fantastyczne! Zawsze czułem, że dotrze na szczyt. Taki był nasz plan na ten rok. Serio – „puścił oko” do dziennikarzy.
Fahey ma najgorszy sezon od ponad 20 lat, ale ten sukces uratował jego reputację. Duża tym zasługa dżokeja. – To był show Jamiego. Wiedziałem, że będzie dla niego odpowiedni – dodał szkoleniowiec, który przed tym biegiem dokonał zmiany. Irlandczyka Oisina Orra zastąpił jego bardziej doświadczony rodak James Spencer. – Jestem w szoku. W pewnym momencie pomyślałem, że mamy szansę. Odłożyłem bat i ruszyliśmy do walki – wyjaśnił jeździec.
– Był dobrym dwulatkiem, ale potem zaginął. W tej grze nigdy nic nie wiadomo, dlatego to taki fantastyczny sport. Takie dni jak ten sprawiają, że wiem, że było warto było się poświęcać przez tyle lat – dodał 45-letni „Jamie”.
   Nieco rozczarowany był trener Jerome Reynier. Jego Lazzat był tylko drugi. Przyczyn porażki Francuz doszukiwał się  sposobie rozegrania biegu. Wyścig rozegrany został na bieżni prostej, na tyle szerokiej, by pomieścić aż 19 koni. Jego podopieczny prowadził jedną grupę i osłabł przed finiszem, zaś Powerful Glory „podciągnął” się za innym koniem, wychodząc bliżej środka toru. – Walczył dzielnie, widzieliście dziś prawdziwego Lazzata. Bieg nie był idealny, bo konie były rozrzucone po torze. Takie są wyścigi. Sądzę jednak, że to był najlepszy sprinter w Europie w tym roku – pocieszał się szkoleniowiec.
   Większym taktem wykazał się dżokej pokonanego konia. – To właśnie wyścigi. A kiedy Jamie Spencer jedzie na prostej w Ascot potrafi stworzyć odrobinę magii. Właśnie tego doświadczyliście – stwierdził James Doyle.
    Lazzat zostaje w treningu na przyszły rok, jednak jego katarski właściciel chciałby go pokazać nie tylko na naszym kontynencie. Prawdopodobny scenariusz to zimowe i wiosenne starty w krajach arabskich.

Singspiel

Na zdjęciu – Calandagan zdobywa Champions Stakes (Equidia.fr)

Udostępnij

Powiązane artykuły

Zbliżające się wydarzenia

Najnowsze artykuły